|
Cytat z pracy
dr. Bąbla :
Szamanizm jest najstarszą religią
świata poświadczoną archeologicznie. ... Punktem szczytowym
wieloletniej nauki adepta na szamana ( najczęściej osobnik
odstający od średniej w populacji, z niebezpiecznym dzieciństwem
, po uciążliwym treningu deprywacyjnym zawierającym surowe
posty, pustelnictwo, podleganie sytuacjom grozy, ćwiczenia
oddechowe, kontrolowane zadawanie bólu ) było doświadczenie
tzw. Śmierci inicjacyjnej. W sferze psychicznej kandydat na
szamana w trakcie takiej "operacji" doznawał uczucia
rozćwiartowania, rozrywania lub obgotowywania ciała.

Wiem,
że wisiałem na drzewie wśród wichrów
Całe dziewięć nocy,
Włócznią zraniony, oddany Odynowi:
Sam samemu sobie;
Na tym drzewie, którego wiedza ogromna
Z korzeni jego płynie.
Bez chleba zostawiony i bez rogu napoju,
W dół spoglądałem;
Podniosłem ja runy, z krzykiem je podniosłem
I spadłem
na ziemię.
(
Havamal, 138-139)
Dr. Bąbel pisze:
Odyn,
najwyższy bóg Germanów, w celu samopoznania i osiągnięcia
tajemnej wiedzy dokonał straszliwej samoofiary. Motywem tego
aktu nie była chęć zbawienia, lecz iście faustowski pęd do
wiedzy.... Niezwykła ofiara dokonała się na drzewie Yggdrasill,
Drzewie kosmicznym, stanowiącym centralny punkt modelu germańskiego
Świata. Czym były pożądane przez Odyna runy, których sens
poznał w ekstatycznym olśnieniu ?
Słowo
runy (starogerm. Runar) pochodzi z języka
celtyckiego i pierwotnie oznaczało magiczną wiedzę. Dopiero z
czasem słowo runy oznaczać zaczęło alfabet – który
z wyraźnymi wpływami pisma celtyckiego oraz alfabetu łacińskiego
i częściowo greckiego ukształtował się w III-V w. jako
rodzime germańskie pismo. Najstarsze runy ryte były wyłącznie
w celach magicznych.
Demoniczna
wiedza Odyna zdobyta NA DRZEWIE jest wiedzą tajemną, magiczną,
osobliwie związaną z tajemniczymi siłami wód. Jest on przede
wszystkim wielkim szamanem. Przypisywano mu zdolność dowolnej
zmiany postaci. Cierpienia Odyna wiszącego na drzewie
deprywacyjnym żywo przypominają praktyki deprywacyjne stosowane
przez Indian prerii, dla których uzyskanie nadprzyrodzonych mocy
miało zasadnicze znaczenie. Objawienie Odyna jest porażające,
niesie bowiem śmierć co jest zresztą zgodne z ogólnie panującym
przeświadczeniem, że bezpośrednie spojrzenie w oblicze bóstwa
zabija człowieka.
Powieszenie na drzewie, tak 3-5 m.
nad ziemią, pod ramiona.... na 9 dni, bez jedzenia i picia -
I śmierć - z wyczerpania głodowego.
Stan deprywacji, też sensorycznej... przy braku kontaktu z
gruntem następuje po jakimś czasie odczucie lewitacji w
przestrzeni. Cześci ramion na skutek podwieszenia ulegają odrętwieniu.
II
Śmierć - 9 dnia młodzieniec przebijany jest włócznią -
niegroźnie , w część mięśniową. Następuje ocknięcie z
odrętwienia , ale adept po tym wszystkim co już przeszedł wie
tylko jedno - dobijają go włócznią. Leje się krew.
III
śmierć - zaraz potem jest odcinany z obwisu, spada więc na
ziemię z dość dużej wysokości. Jeśli się nie połamie stać
się może ... wojownikiem. Dla Germanów
tylko ten, kto przeżyje własną śmierć miał prawo nieść śmierć
Innym.
Oczywiście
cała ta procedura inicjacyjna w mało elegancki sposób
wprowadza naszego odynicznego bohatera w pełen szeroki świat
Odmiennych Stanów Świadomości -> efekt kolejnych deprywacji
somatycznych. Ma on też czas ...by się z nimi zapoznać.
Pamiętajmy:
W doświadczenie To- kontaktu z własną Śmiercią jako
przewodniczką Życia wchodzą ci, którzy gotowi są opuścić
matczyne łono i przejść przez próg do świata "męskiego"
( świata Sensownej Śmierci) z wolnej woli. Jeśli adepta paraliżuje
Strach i Trwoga, po prostu pozostaje on pod ochroną Świata
"Kobiet" ( świat Życia dla Życia).
Czy Istnieje
Wilcze Prawo ? Jest ono niepisane, być może tkwi głęboko w każdym
z nas - Ludziach jako takich. Objawia się wtedy Gdy Wiemy Co ma
Być, Gdy wiemy co Robić, bez obciążeń Prawem Moralnym Świata
Społecznego. Nie ma Dobra i Zła, są tylko Formy energii, te
prawdziwe i autentyczne, i te fałszywe zatrute regułami
wytwarzanymi dla Mas. Wilcze stada liczą do kilkunastu osób.
Nigdy więcej, ale i też nie mniej. Jest to stan eneagramicznej
pełni.
Krótka
dygresja ...... jak się okaże na temat:
[ interesujące,
że Rzym Germanie zdobyli już po przyswojeniu sobie Chrześcijaństwa
w postaci Ariańskiej, gdzie Jezus wystepuje przede wszystkim
jako zwykły Człowiek z krwi i kości, raczej Prorok niż
ucielesnienie Najwyższego. Jezus Chrystus mógł być dla Germanów
Szamanem - Wojownikiem, który objawił swą boskość na drzewie
krzyżowym - <ukrzyżowanie Jezusa przypomina lustrzane
odbicie inicjacji odynicznej >- w widomy sposób obdarzonym
Mocą. Od tego momentu Bóg Był z Nimi i Mogli Zwyciężać,
ponieważ Chrystus Dowiódł im swej Mocy nie tylko na drzewie
Krzyżowym, ale przede wszystkim będąc z Nimi! ...Podobnie w
czasach wypraw krzyżowych, i czasach Adolfa H.]
Są pewne różnice
w samej Technologii uzyskiwania Zbawienia. Chrystus jako szaman -
wykorzystuje nienawiść nieświadomych Mas, Odyn inicjacji
dokonuje sam, a wojownicy Germańscy wśród "rozumiejącej
sprawę" społeczności plemiennej. Inicjacja Chrystusa
przypominałaby inicjację nieudaną – skoro Bóg umarł, ale
tak nie jest – on faktycznie zmartwychwstał w postaci Ducha
"odzianego w symbole inicjacyjne". W interpretacji
idealistycznej Chrystus wykorzystuje całą sytuację w jakiej się
znalazł do wypreparowania tej eksplozji Mocy jaka objawiła się
na Golgocie. Owa preparacja polegała na świadomym głoszeniu
Nowego Mitu, którego Wiarygodność została poświadczona męczeństwem
Na Golgocie -> miejscu Czaszek, miejscu zmarłych. Droga
Chrystusowa jest opcją Realistyczną - to świat przynosi mu Śmierć,
którą On Zwycięża na Krzyżu. Odyn upostaciawia Przestrzeń
Idealistyczną - Przynieśmy Śmierć Naszemu Światu by Móc go
....Przekroczyć.
Zresztą w
Świecie Germańskiego Idealizmu te interpretacje nie są nawet
tak istotne skoro w nowym, chrześcijańskim Duchu była w owym
Czasie Moc, która pchnęła plemiona ku zwycięstwu, po okresie
krwawych wojen plemiennych z których nic nie wynikało.
Kwestia
boskich mediów - grzybów psylocybinowych - znanych nielicznym
indoeuropejskim szamanom, oraz Amanita Muscaria, znanych
wszystkim wojownikom. Ten ostatni szeroko stosowany przed każdym
bojem. Znieczulał , wprowadzał w szał i żądzę walki, całkowicie
blokował czynności wydalnicze organizmu, łącznie z trawieniem
etc. Czynił Wielkim, i Niepokonanym. Wojownicy szli na spotkanie
Śmierci, którą już poznali w trakcie inicjacji, podczas której
ją oswoili. Stała się ich przyjaciółką i w nią wierzyli Idąc
do Boju. Grzyb wprawiał ich w niebotyczny szał bojowy, który
trwać mógł wiele godzin. Potem często zasypiali bez ruchu na
wiele godzin, czasem dni. Szli zwyciężać lub umierać za Wodza
Obdarzonego Mocą. Gdy Wódz jest obdarzony mocą to ... się o
tym Wie, nie trzeba się zastanawiać. Wydobywa on nową formę
Wolności, spod skorupy starego przedmiotowego zniewolenia.
Skandynawscy
Wojownicy szli po Śmierć z Amanitą , gdy mieli pecha i przeżyli
wszelkie kampanie, efekt flash backu po muscimolu objawiał się
na starość, wpadali niespodziewanie w niekontrolowany szał
zabijając np. wszystkich swoich bliskich, pozostających w ich
zasięgu, lub po prostu wyrządzając komuś krzywdę w
impulsywnym ataku. Z tego powodu, gdy "jazda ta" już
się zaczynała starcy wyganiani byli przez społeczność
plemienną do lasu. Tam przeżywali żywiąc się leśnym Runem,
a fatalne warunki łagodził im grzyb Amanita M. W nim tkwiła
moc przetrwania -poza rozpaczą. (1) Żyli tam w szaleństwie,
ale tylko w ten sposób- w dramatycznej samotności, dało się
tam wytrzymać. W takich okolicznościach stawali się.....wilkołakami
- żywymi szkieletami w butwiejących łachmanach. Napadali na
ludzi czując do nich bliskość jak do niczego innego, ale mogli
tylko pić krew, bo jedno tylko mogli i jedno tylko umieli ....
siać przerażający strach. Strach był przecież objawieniem
ich Mocy. Kochali Ludzi, ale powrotu do nich już nie było. A
krew mogła mieć znaczenie symboliczne, nie było jednak powodu
by wypijać ją w jakichś znacznych ilościach. Być może siła
sianego przez nich strachu uczyniła z nich "istoty doskonałe
we wszystkich bajdach" – postacie Wampirów.
Ten rodzaj
objawienia Mocy wydawał się jednak tkwić w grzybie –rodzaj
energii kinetycznej, sama bowiem potencja tej formy energii tkwi
oczywiście w Człowieku jako takim. Nie trzeba było żadnych
herosów ani Złych Diabłów. To po prostu zwykła szamańska
alchemia Mocy, jak i w przypadku Inicjacji.
"Wilki"
– "ludzie wilki", mogą istnieć niepostrzeżenie dla
Mas, w swoich wilczych norach, lasach, pustkowiu. Ich reguły mają
się nijak do reguł świata Zewnętrznego. Są niezmienne od
zarania i trwają.

( Przyjrzyj się Szaleństwu Wyzwolonemu w
imię WOLNOŚCI i ....MIŁOŚCI)
Świat ludzi-wilków można widzieć
jako Obraz z zaakceptowaną Agresją, zasymilowanym Strachem ->,
moce które pozwalają "Widzieć" i "Wiedzieć"
– w szamańskim znaczeniu tych pojęć. Moce które mogą stać
się naszymi sługami lub tez nas bez reszty opanować. W świecie
tym nie istnieje nic takiego jak zaufanie. Wrogiem lub bratem
obiektywnie może być każdy, w każdej chwili inaczej. Nic nie
jest pewne, poza szalejącymi Mocami kosmicznej energii. To też
droga jednostek, gdzie tzw. wspólnota może być tylko projektem,
może czymś obiektywnie realnym , ale nigdy prawdziwym. Liczą
się objawienia Mocy, a nie protokoły słów. Choć Moc może
objawiać się Słowem , i zwykle jest z nim spleciona.
Bóg jest tam gdzie jest Moc. Bez
ograniczeń bzdurnymi pojęciami. W tym sensie oszaleli Niemcy
mogli mówić o Adolfie - Jezus jest wśród Nas. On Objawił Moc.
I obecnie jak w tamtych latach 20
tych Moc się skrywa. Ale ona się w Kimś Objawi, w Tym który
przekroczy Granice Życia i Śmierci.
Kwestia Krwi, Nasienia, przełamanego
Bólu, pokonanego Cierpienia, które już Nas nie Złamie , i Pożądania....
Właśnie .... pożądania.
MUCHOMOR CZERWONY (amanita muscaria)
Grzyby znane były już w starożytności,
ale często się ich obawiano i prawie nie używano w ludowej
medycynie . Muchomor jest prastarą euroazjatycką czarodziejską
rośliną . Spożywali go szamani wielu narodów w Europie Płn.
i na Syberii. Grzyby jesienią dobrze suszono, i spożywano w
okresie przesilenia dnia z nocą; w środku zimowej nocy.
Zbierano się i wprowadzano w profetyczny trans, lub by wyzwolić
ukryte uzdrawiające moce. Wotana , germańskiego boga ekstazy
łączono z wprowadzającymi w szał mocami muchomora.. Grzyb
budzi świadomość szczęścia i siłę. Świeży muchomor
zawiera cholinę, acetylocholinę, muskarynę, muskarydynę, muchozon,
butyltrimetylammonium, barwniki, pierwiastki śladowe (selen,
wanad) i kwas ibotenowy. Suszenie znacznie obniża zawartość
kwasu ibotenowego, powodując jego dekarboksylację - powstaje
silnie psychodelicznie działający muscimol. Świeże grzyby
działają bardzo słabo psychoaktywnie. Dopiero ususzone w
cieple mogą wywołać stan zmienionej świadomości , podobne do
działania opium(???) Wydaje się ,że wśród muchomorów
istnieją odmiany różniące się składem chemicznym , z których
każda może wywoływać odmienne działanie. Przedawkowanie (pożycie
ponad 10 grzybów) może być przyczyną objawów toksycznych .
Nie podawano informacji o wypadkach śmiertelnych.
L-tryptofan wydaje się być jedynym,
istotnym przy badaniu Charakteru naszych Światoobrazów
aminokwasem w organizmie ludzkim . jak już wiemy jest on
prekursorem m. in. związków indolowych . Z pokarmu zawierającego
np. tyrozynę , przy jego udziale powstają jej metabolity w
formie indoloamin. Jest on też potencjalnym prekursorem wewnątrzorganicznych
alkaloidów indolowych , ma też udział w budowie związków
takich jak bufoteina , DMT, serotonina, ibogaina, alkaloidy harmalinowe,
psylocybina, LSD, amid kwasu lizergowego i niektórych
alkaloidach grupy johimbiny. Z wyjątkiem serotoniny wszystkie te
związki są silnymi substancjami Zmieniającymi Stany Świadomości
korzystającego z nich podmiotu , natomiast serotonina jest uważana
za ich neurotransmiter w obrębie pewnych struktur mózgowych. W
przeważającej części wszystkie te związki na przestrzeni
wieków człowiek nauczył się wydobywać z roślin , z wyjątkiem
kilku wydzielanych też przez niektóre płazy. Wyraźnie odróżnia
to hormonalne pochodne tryptofanu od np. adrenaliny.
W roku 1955 i 1956 Fish, a potem
Fish i Horning (1956) opublikowali informacje o wyizolowaniu z
liany Piptadenia peregrina 5 związków indolowych . Liana ta
wzbudziła ich ciekawość ponieważ krajowcy w rejonach, gdzie ją
znaleziono notorycznie utylizowali ją w postaci sniffu.
Najistotniejszą substancją w niej odnalezioną była ta, prawie
tożsama z odkryta już wcześniej bufoteiną . Poza tym była
tam N/N-dimetylotryptamina , tlenek bufoteiny, tlenek DMT, i inne
bliżej niezidentyfikowane indole.
W 1936r. Jensen i Chen odkryli związek
nazwany bufonidyną przy badaniu fauny chińskiej prowincji Ch'an Su, w wydzielinach ropuch
Bufo gargarizans, Bufo
fowleri, Bufo formosus. Odkryli oni też ten związek w
wydzielinach skóry Bufo vulgaris oraz Bufo viridis
.
Wieland w 1953 r. wyizolował bufoteninę
z dość toksycznych grzybów Amanita mappa, Amanita muscaria,
i Amanita pantherina. Bufoteina zawarta w skórze ropuch
znakomicie się konserwuje przy zasuszeniu surowca, ale o dziwo
nie znaleziono żadnych świadectw wykorzystania tego specyfiku
przez mieszkańców Chin . Trudno prawie w to uwierzyć, by nie
korzystano z takich darów , skoro na przestrzeni tysiącleci Człowiek
znakomicie nauczył się i odnajdywać i preparować prawie
wszystkie magiczne związki mogące wymieść go "ponad ten
padół zgryzoty i bólu" , w zasięgu swojego terenu.
Muchomor Czerwony, "Latający
muchomorek", Amanita muscaria – jest tylko jednym z
dość licznych naturalnych źródeł bufoteiny [muscimol].
Zawiera jednak w swym składzie również 3 inne niezwykle silne
związki ; muskarynę będącą parasympatykomimetykiem, działającą
bezpośrednio na komórki nerwowe, mięśnie gładkie , i gruczoły
wydzielania wewnętrznego. Atropina jest antagonista tego związku
w większości wypadków znoszącym efekty zażycia muskaryny. W
kilku gatunkach rodziny Amanita wykryto też związek
zwany pilzatropiną , która może być identyfikowana jako l-hioscyjamina
, d-hioscyjamina lub atropina . Związek ten często wydaje się
obecny, ponieważ nawet przy zniesieniu działania muskaryny
przez atropinę obserwuje się u osób które przyjęły te
grzyby objawy odurzenia narkotycznego, konwulsje, przy utrzymaniu
niebezpieczeństwa zejścia śmiertelnego.
W 1931r. Lewin opisał stosowanie
"latających grzybków" przez tubylcze plemiona płn-wsch.
Azji , na Syberii. jak się można domyślać i on sam testował
możliwości "tej mocy" , wywołującej szaleństwo w
umyśle, i w ciele. Na muchomory w tych rejonach naszego globu było
niezwykłe zapotrzebowanie [a pomyśleć , że u nas wala się
tyle tego "dobra"] . Ożywiona była oficjalna wymiana
między Kamczatką , gdzie grzyb tan ma również swe naturalne
stanowiska, a rejonami tajgi gdzie jest on zupełnie niedostępny
. Plemiona koriackie gotowe były płacić 1 sztuką renifera za
1 grzyba!!!!.
Mieszkańcy Kamczatki oraz Koriaci
zwykle spożywali 1 do 3 ususzonych grzybów. . Wśród Koriatów
, grzyby te były żute przez kobiety , a następnie dodawane w
przetrawionej z lekka postaci do kiełbas spożywanych przez mężczyzn.
Brak jednak doniesień o psychicznych zmianach w czasie tej
procedury wśród nadobnych Koriatek. Mieszkańcy Syberii szybko
też odkryli , że wydalany mocz po spożyciu grzybów zawiera
znaczące ilości aktywnych substancji i stosując tu pierwotny
recykling utylizowali go, ponownie zapodając sobie "wizytę
u stóp bóstw", itd. aż do zupełnego wyjałowienia uryny
. Pito mocz własny, lub rozdzielano go wśród "pomniejszych"
w hierarchii plemiennej.
Obserwowane reakcje po zażyciu Amanita
muscaria są b. różnorodne , dla różnych osób znacząco
odmienne, różne też w przypadku zażycia specyfiku przez tą
sama osobę w różnym czasie . Grzyby znacząco różnią się
zawartością aktywnych substancji . Czasami wystarczy 1 grzybek
, by wyraźnie "wykręcić nas" ze znajomego światoobrazu
, podczas gdy kiedy indziej, inna nawet większa sztuka nie wywoła
żadnych efektów . Zazwyczaj pierwsze zmiany pojawiają się między
1 a 2 godziną po spożyciu muchomorów , i są to zazwyczaj drżenia
mięśniowe , ruchy mimowolne kończyn i całego korpusu . Świadomość
zachowywana jest beż żadnych anomalii . W pierwszej fazie nastrój
zmienia się przy łatwym wpadaniu w euforię, utrzymuje się b.
dobre ogólne samopoczucie . Zaraz potem zmienia się
funkcjonowanie naszych zmysłów, których recepcja ulega
znacznej przemianie. Bywa , że podmiot, szczególnie po dużych
dawkach , przemawia do widzianych przez siebie tłumów,
dyskutuje z nimi interesujące go kwestie .
Obserwowano przy tym stosunkowo
spokojne jego zachowanie, z pewnego rodzaju zachwyceniem, i
szklistym wzrokiem natchnienia. W innej osobie grzyby te wywołały
skokowe przemiany nastroju , między niebotyczną wesołością ,
a dogłębnym smutkiem , "jump"owy transowy taniec, śpiew,
a zaraz potem nagłe napady przerażenia . Źrenice były mocno
rozszerzone . Lewin potwierdzał też spostrzeżenia o znacznej
zmianie wymiarów obserwowanych obiektów . Małe przedmioty
stawały się znacznie większe . Ta zmiana optyczna ma znaczny
wpływ na zachowanie podmiotu. Na podstawie własnych doświadczeń
Lewin stwierdza , że hipoteza o możliwości przenoszenia się w
przestrzeni prze udziale Amanity jest jak najbardziej rozsądna,
choć jak się wydaje on sam tego nie doświadczył.
Po przyjęciu dużych dawek znacznie częściej
występują silne halucynacje oraz napady szału . Początkowe
pobudzenie z każdą chwilą narasta i samoczynnie się indukuje
doprowadzając do szokującego dla obserwatora obłąkańczego
szału . Czasami przeważa pobudzenie somatyczne. Oczy stają się
dzikie, twarz puchnie i robi się czerwona , ręce się trzęsą,
osobnik rwie się do tańca lub skacze w transie , aż do
wyczerpania po którym szybko następuje sen. Dopiero w czasie
tego snu pojawiają się Zmiany Świadomości upostaciowione w
Obrazach . Może też wystąpić nagłe pobudzenie z nowymi
atakami , zmieszanymi już z halucynacjami .
Ramsbottom w 1953r. opisuje z dużą
precyzją skutki zażywania tych grzybów przez wojowników-Berserkerów.
Wg niego muchomory są stosunkowo
szkodliwymi, ale nie śmiercionośnymi grzybami , które nie są
w stanie zabić żadnego jako tako sprawnego człowieka . Moc
grzybów zależy od terenów z których są one zbierane . Są np.
takie rejony we Francji , gdzie grzyby te są zwykłymi grzybami
konsumpcyjnymi , bez żadnego działania psychoaktywnego.
S. Odman w 1784r. jako pierwszy postawił
hipotezę o stosowaniu przez Wikingów "latających
muchomorków" dodawanych do alkoholowego napoju podnoszącego
ich męstwo do rozmiarów szaleńczej odwagi , a rozpijanego
przed każdą bitwą. Ramsbottom wymienia 12 autorów zaświadczających
o ogromnej ich roli w kulturze plemion syberyjskich . Koriaci
wierzą np. że grzyby te ukazują tylko ducha drzemiącego w każdym
człowieku .
Norwegowie w czasach Wikingów szybko
odkryli, że jest to znakomity środek zagrzewający do ciężkiej
pracy lub walki . Wojownicy po ich zażyciu w stanie całkowitego
obłąkania dokonywali czynów zdawałoby się niemożliwych, do
których nigdy nie byliby zdolni nie tylko oni , ale i
jakikolwiek inny człowiek . Szaleństwo objawiało się drżeniem
całego ciała , zgrzytaniem zębami i napadami zimnicy
przelewanej szałem gorąca . Ich twarze nabrzmiewały wraz z
narastaniem obłąkania . W walce wyli jak dzikie zwierzęta i
rozcinali każdego , kto nawinął im się pod miecz , zarówno
wrogów jak i swoich . Po walce nadmuchane mocą przed chwilą
ciało, puszczało swą parę , mózgi im tępiały, dusze przeżerał
lęk, a ciało słabło fizycznie na kilka kolejnych dni. W1123r.
prawnie zakazano używania tych środków pod karą kilkuletniego
więzienia. Od tego czasu nie słyszało się o masowym
stosowaniu tego specyfiku.
Współczesne reakcje na spożycie Amanita
muscaria wyglądać mogą jak poniżej;
nasz pacjent przyjmuje kilka grzybów o
godz. 20.00 . Dwie godziny później chwyta go biegunka , mocno
się poci , dostaje zawrotu głowy i ślinotoku . Czuje się śpiący
, ale stan silnego pobudzenia nie opuszcza go do g. 2.00, co
objawia się dezorientacją , zanikiem zdolności rozumowych i
gwałtownością zachowań . Przyjmowany do szpitala na ostry dyżur,
jest całkowicie zsiniały , reaguje jeszcze na ukłucie szpilką,
ale nie odczuwa już żadnego dotkliwego bólu niezależnie od
bodźca. Dezorientacja obejmuje zmysły słuchu, dotyku, smaku.
Stan śpiączki przeplata się napadami podniecenia . Jego świadomość
znajduje się właśnie w otchłani Piekła . W jego słowach
stale przewijają się religijne frazy , ciąg nieskładnych
teologicznych treści . Upostaciawiał się właśnie jako .....
Chrystus. Kiedy już opuszczał swe Piekło , szybko uświadamia
sobie , że wkracza w bramy ..... Raju. Pod wieczór tego
drugiego dnia jego stan uspokaja się , a kolejnego ranka był całkowicie
normalnym człowiekiem.
Wiadomości o skutkach zastosowania Amanita
muscaria są bardzo rozbieżne , tak zresztą jak można się
tego spodziewać po wszystkich naturalnych magicznych środkach .
Pierwsze zmiany w naszym Obrazie mogą pojawić się po pół
godzinie po ich przyjęciu , jednak najczęściej upływa ok. 1
godzina . Czas utrzymywania się zmian psychofizycznych wydaje się
mieścić w granicach między 4 a 10 godzinami , w zależności
od dawki, zawartości przewodu pokarmowego, cech indywidualnych
etc. Szybko pojawia się euforia , ataksja , zmiany w recepcji
zmysłowej , szczególnie zmysłów czucia , słuchu oraz smaku .
Zmiany w postrzeganiu optycznym pojawiają się rzadziej i tylko
przy dawkach średnich i dużych m., podobnie jak i mdłości. Amanita
muscaria wywołuje też silne objawy cholinergiczne , takie
jak rozległy ślinotok, oraz mniej wyraziste , pocenie się.
MUCHOMOR PLAMISTY
(amanita
pantherina)
Rośliny te mają działanie odurzające
.Substancja aktywna działając odurzająco wydziela się nie
zmieniona z moczem , o czym wie ludność Płn. Syberii i z czego
korzysta . O następstwach przewlekłego nadużywania tych grzybów
brak jest bliższych doniesień .Zawierają one niewielkie ilości
muskaryny , ale przede wszystkim mykoatropinę .
Amanita Muscaria i Amanita Pantherina......
"Grzyb, który mówi" Posłuchaj
opowieści tych , których on z sobą zabrał o tym, co tam
widzieli.
Spożywa się jednego grzyba lub pije
wyciąg z 3 sztuk i pierwszy pojawiające się doznanie to oszołomienie
,śmiech , humor, aż po nadzwyczajną wesołość - śpiew
taniec , skoki, krzyki, Subiektywne poczucie mocy, ale nim się
to skończy ...nic się nie pamięta. Po 12-16 godz. użytkownicy
zasypiają wyczerpani. Po przebudzenie znużenie z powodu
nadzwyczajnego napięcia nerwowego, może pojawić się niewielki
ból głowy, i to wszystko.
Psychoaktywnym środkiem w muchomorze są
: muskaryna, bufoteina, mykoatropina, kwas ibotenowy, muscimol, i muskazon. Pierwsze 3 występują w ilościach śladowych, a np.
kwas ibotenowy w ilości 0,03-0.1 % świeżej masy grzyba . 5x
silniej psychoaktywnie działa od niego muscimol- główny
sprawca efektów psychodelicznych. Nieco mniej aktywny jest muskazon.
Powyższe związki przechodzą przez
organizm człowieka w ilości i stopniu niemal pozbawionym zmian.......(stąd
zwyczaj picia moczu wśród ludów Syberii przez mniej
uprzywilejowanych biesiadników grzybowej uczty).
Grzyby tradycyjnie suszone są na słońcu,
i dopiero potem spożywane. Podczas suszenia kwas ibotenowy
przekształca się w muscimol. Zmniejsza się ilość
potencjalnie toksycznych substancji . Grzyby zbierane są latem
podczas słonecznych dni. To dość silny specyfik, wystarczy
dawka 1 do 3 mniejszych okazów.
Po 1/2 godz. po zażyciu pojawiają się......nudności,
skurcze, drżenie i drętwienie kończyn, przez kolejne 2 godz
okres półsnu, kolorowe wizje, przy zachowaniu zdolności dosłyszenia
głosów. Po ustąpieniu drgawek okres doskonałego samopoczucia,
euforii, chęć ruchu i działania , często w formie tańca lub
śpiewu . Odczuwanie znacznie większej wydolności własnego
organizmu niż zwykle. Występuje przymus.......ujawniania uczuć
. Ożywienie to trwa 3-4 godz. Przesadzona dawka (o tyle z tym
nietrudno ponieważ zawartość substancji aktywnych w grzybie może
się bardzo wahać w zależności od lokalnych warunków środowiskowych
) powoduje stan podobny śpiączce, niezdolność do ruchu i świadomego
funkcjonowania. Po 4 grzybach (niedosuszonych) można zostać
kaleką z rozwaloną wątrobą, ale nawet po takim doświadczeniu
jeden z eksperymentatorów doszedł nieoczekiwanie do siebie i
nawet wątroba mu znagła wydobrzała, mimo pesymistycznych
prognoz lekarzy (po 60 godz.) Efekt tego przeżycia objawił się
......cofnięciem pamięci absolutnej i lądowaniem w krainie własnych
...narodzin. Charakter wizji muchomorowych jest bardzo
specyficzny. Niektórzy wysuwają sugestię , że religie w
formie jaką znamy, mistyczny raj, piekło, cała sfera niebiańska
i duchowa, zwerbalizowane w formie symbolicznego przekazu, mogą
być właśnie efektem objawień innej strony rzeczywistości po
Amanita Muscaria. Nawet przy próbie wyhamowania efektów przez
świadomość składnikami takiego przeżycia było poczucie
niezwykłej harmonii kolorów genetycznych wzorów biochemii, które
można oglądać w ciemności liczne wizje pałaców i ogrodów,
ekstaza ....odlot duszy od ciała. Opisywane dramaty religii np.,
chrześcijańskiej jak najbardziej "rzucają się w oczy"
właśnie przy Spotkaniu z Muchomorem.
Jeśli czytamy bajki o kopciuszku, muchomorku, królewnie śnieżce i domkach na kurzej łapce, etc.
to warto wiedzieć iż tak potrafi wyglądać świat przy "pokojowym"
zastosowaniu amanita muscaria. . Postrzegane obiekty
zmieniają swe wymiary, potrafią być niezwykle małe , (bajki o
krasnoludkach ) jak i olbrzymie (Podróże Guliwera) Pojawić się
też mogą obiekty całkiem nowe. Wszystkie one mają niezwykłe
zabarwienie. Co ciekawe zmieniają się też ich formy, a raczej
perspektywa postrzegania. Zwykłe drzwi potrafią wyglądać jak
wieżowiec postrzegany z helikoptera.
I
dalej... wyimki z tekstu dr. Bąbla
"
Odyn miał i tę moc, że w bitwie mógł uczynić swoich wrogów
ślepymi i głuchymi lub sparaliżować strachem tak, że ich oręż
nie ciął mocniej od kija. Natomiast jego wojowie walczyli bez
pancerza, dzicy jak psy i wilki. Zabijali ludzi i ani ogień, ani
miecz, nie mogły im nic zrobić. Nazywano to szałem berserków
( berserksgangr ) ".
Nazwę
berserk wywodzi się bądź z isl. "ber" – "niedźwiedź"
i "serk" – "koszula, kaftan" bądź też z ger. "bar" – "nagi, goły" . Być może w
nazwie tej podkreśla się niedźwiedzi strój wojowników, którzy
wobec pancernych mogli uchodzić za nagich. Warto jednak pamiętać,
że wojownicy niektórych plemion Germańskich , np. Herulów
walczyli nago, podobnie jak to było u Celtów.
...Berserkowie
dokonujący swych bojowych wyczynów w stanie ekstremalnego
podniecenia (szału, szaleństwa ) mieli zdolność psychicznego
przemieniania się w niedźwiedzia, wilka, czasem byka. Ekstazy
udzielał im sam bóg, którego imię wywodziło się od słów
oznaczających "szaleństwo, furię, opętanie i intoksykację".
Ten "furor religiosus", upojenie, mantyczne podniecenie
oraz magiczne nauczanie szkół skaldyckich posiadają ścisłe
analogie w technikach szamańskich . "Wodan, id est furor"
– Wodan jest postacią szaloną – twierdził Adam z Bremy (XIw.)
. Bóg ten był zdaniem niektórych inkarnacją furii berserskiej.
Już sama ekstatyczna natura śmierci, sądził wybitny
religioznawca M. Eliade zbliżała wojownika do natchnionego
poety, proroka, szamana i mędrca.
Z
postacią berserka łączą się liczne nowożytne opowieści,
legendy i wierzenia o wilkołakach. Podobne zjawiska notuje się
nie tylko wśród ludów indoeuropejskich lecz także wśród
narodów afrykańskich, u Indian amerykańskich i na Dekanie.
Transformacja duchowa w drapieżnika (wilk, niedźwiedź, lew )
lub zwierzę fantastyczne np. smoka była typowa dla obszaru
Europy. Generalnie rzecz biorąc, u Indoeuropejczyków miejsca
inicjacji wilkołackich znajdowały się na krańcach świata
ludzkiego, w puszczy, nad wodą, na szczycie dzikiej góry, w
zamkniętym kręgu kultowym., lub w kultowej chacie. Odbywały się
one w zimie, w czasie pełni księżyca około dnia przesilenia słonecznego.
Adeptów rozbierano do naga ( ostateczne zerwanie ze światem
ludzi ). Transowa muzyka towarzyszyła ekstatycznym tańcom.
Serwowano im napoje i substancje oszałamiające, zadawano ciałom
cierpienia. Kandydaci poddawani byli rytualnej śmierci,
zakopywano ich w ziemi, pogrążano w wodzie lub dotykano
skrwawionym mieczem. Potem wstawali do nowego życia jako wilczy
bracia. Wdziewali na siebie wilczury i ....pili krew swoich wrogów
( co było ostatecznym pogwałceniem wszelkich ludzkich tabu,
wstrząsem psychicznym wyzwalającym stłumione instynkty i
wprowadzającym w amok ) . ...Zdaniem Jeana Przyluskiego, badacza
wilkołactwa, początkowo berserkowie zabijali i spożywali
starych konfratrów, potem dopiero zastępczo zaczęto stosować
napoje oszałamiające.... Pełna psychiczna transformacja odbywała
się w niesamowitej scenerii poprzez włożenie wilczej skóry. W
koszuli ze skóry wilka kryła się moc przemiany. Adept zostawał
wilkołakiem (norw. Vargulfem ) . Będąc częścią natury
berserkowie - wilkołacy należeli do świata zmarłych istniejącego
poza ekumeną żywych. Jako wilki mieli dodatkowe związki ze światem
chtonicznym i lunarnym. ...Cechy wilkołacze były dziedziczone...
Wytrzymałość
tych bojowników była zdumiewająca. ... W społecznościach
germańskich istniały też wilkołaczki. Podobne przekazy mamy
ze świata Celtów. Berserkowie występowali najczęściej w
grupach po 12 . "Starsza Edda" wymienia Arngrima i jego
dwunastu synów. W późniejszych przekazach również występują
12 osobowe zespoły typowe dla tych wojowników (również poza
Skandynawią ). Dodajmy że tuzin ma znaczenie magiczne. Jak
twierdzi Ad de Vries, wydaje się być on idealną liczbą ludzi
potrzebnych do stworzenia pola psychicznego zrozumienia.
Istotą
berserka był szał. Kiedy Ljot Blady przybył na holmgang (pojedynek)
by zabić Fritgeira, wtedy jak powiada "Saga o Egilu"
– "zaczął nakładać odzież odpowiednią do boju; w końcu
wziął do ręki miecz i tarczę. Był to olbrzym o nadludzkiej
sile. Gdy szedł ku holmowemu boisku, ogarnął go szał berserka,
ryczał jak zwierz i gryzł własną tarczę"... i dalej
" z tymi którzy przemieniają się w wilki albo dostają
berserkowego szału, sprawa się tak ma, że póki owa przemiana
trwa są tak mocni, że nikt i nic nie jest w stanie się im
przeciwstawić, lecz skoro minie, wówczas są zupełnie
wyczerpani z sił". Szał berserkerski był mniej lub
bardziej kontrolowaną furią bojową, lecz starzy bojownicy
cierpieli w późnym wieku na niekontrolowane ataki szału.
Stawali się groźni dla własnej rodziny i otoczenia. Warto tu
zauważyć , że islandzkie prawo chrześcijańskie przewidywało
karę niepełnego wyjęcia spod prawa dla każdego, kto odważyłby
się wprowadzić w szał berserkerski, gdyż traktowało go nie
bez racji na równi z innymi praktykami magicznymi. Lasy starożytnej
Europy pełne były szalonych berserków, groźnych dla ówczesnych
społeczeństw, żyjących z rabunku i gwałtu, żywiących się
byle czym. To właśnie oni byli bohaterami późniejszych legend
i podań o straszliwych wilkołakach.

Artystyczne upostaciowienie
Mitu Odynicznego możemy znaleźć w obrazach B. Vallejo
- oczywiście z tym akcemtem na fundamentalną dla tych
historii rolą Kobiet. Polecam adres : http://www.vallejo.spb.ru/mirage/mirage1.htm
Inicjacje
wilkołackie są gnozą "lewej ręki" . Podobnie jak
inicjacje smocze, odwołują się do potencji tkwiących w
ludzkiej psychice zwanych Strefą CIENIA.
W
czasach III Rzeszy hitlerowskiej świadomie nawiązali do
starogermańskiej przeszłości i dawnych rytów "lewej ręki"
( np. elita SS ). Nie bez przyczyny siedziby Hitlera zwały się
"Wilcze Gniazdo" , "Wilczy Szaniec" (
Wolfsschanze ) , partyzantka hitlerowska "Wehrwolf" (=wilk
obronny; werwolf = wilkołak ) zaś sam fuhrer, dwudziestowieczny
"potomek Wodana" nosił zdumiewające trafne imię –
Adolf, które wywodzi się od starogerm. Atha – ulf ( "Ojciec
wilków", "Ojciec – wilk" )
Pytania nasuwające się po
seminarium :
Na ile
terytorialne sukcesy Kościoła w VIII – XVIII w. można
uważać za efekt przyjęcia przez wyznawców Odynicznej
wersji wizerunku Chrystusa ?
Na ile
różni się on od semickiego obrazu okresu wczesnochrześcijańskiego
i może współczesnego, z jego naciskiem na poczucie
winy, odkupienie grzechów, miłość bliźniego, pokój
za każdą cenę, szerzenie kultu Matki, pacyfikacją
konfliktów i wewnętrznym ich rozstrzyganiem, et ?.
Na ile
II wojnę światową można uznać za monumentalny
spektakl szamański dwóch narodów – Germańskiego i
Żydowskiego, z masą kibiców dookoła. [ jeden miał
dziką chęć zabijania, a drugi z jakimś zaskakującym
poczuciem fatum szedł na przygotowaną rzeź ] ?.
Czy da
się związać odwrócenie Fortuny Losu Germanów w 1941r.
z otwarciem Oświęcimia ? Kiedy odyniczna samoofiara
hitlerowców walczących o wyzwolenie z uprzedmiotawiającą
w tamtym okresie Mocą Kapitału ( upostaciowionej w
inicjacjach matriarchalnych narodów semickich ) ,
zamieniła się w brutalne pragnienie władzy nad
pokonanymi, za co przyszło im drogo zapłacić ?
Dlaczego
niezwykła samoofiara narodu żydowskiego koniec końców
przyniosła mu Zwycięstwo w Świecie Ducha w czasach współczesnych
?
Dlaczego
przyszłymi zwycięzcami będą narody Azji w ciężkim
trudzie zapierdalający na utrzymanie Starzejącego się
jednak Imperium Zachodniego Kapitalizmu ? Dlaczego nie
dokonał tego zgiełk zawieruchy komunistycznej ?
Dlaczego
II wojna światowa była najpotężniejszym spektaklem
szamanów jaki mogła stworzyć Kultura Zachodnia ?
... (
na więcej w takim scenariuszu bajki nie pozwalają sieci
neuronalne ludzkiego mózgu ?)
I
w innym miejscu.....
Wodan
pierwotnie był bóstwem żałobnym, chtonicznym, jadącym w zaświaty na czele
upiornej rzeszy umarłych. Liczne europejskie legendy i podania mówią o
niesamowitym wojsku duchów i demonów, "dzikim wojsku" ,
"dzikich łowach" i "dzikim łowcy". Armię upiorów tworzyły
"diabły", "zmarli" i "wilkołaki" . W mitach
germańskich dzikim Łowcą jest właśnie Wodan (Odyn) jadącym na siwym lub
karym koniu, bądź też zjawiającym się w końskiej postaci. Jest on wodzem i
przewodnikiem wojska duchów toczącym ze sobą bitwy, zabijających się,
powstających do życia i walczących dalej aż do końca świata. Ragnarokk
– Szwabska kronika Crusiusa powiadała, że w skład dzikiego wojska
wchodziły: "wszystkie dzieci nie ochrzczone, wszyscy polegli w bitwach,
wszyscy ekstatycy, których dusze wyszły z ciał i nie powróciły".
Celowo ubierali się w "zaświatowe wojsko Cieni". Byli armią w której
razem pojawiają się żywi i umarli. Przedstawiali sobą niezwykłą dzikość
i mrożący krew w żyłach widok. Oprócz efektu psychologicznego mającego za
zadanie wzbudzenie paniki u wroga, już za życia stawali się "umarłymi",
a więc poświęconymi Odynowi, gotowymi nie tylko natychmiast wkroczyć do jego
zaświatów, lecz także "tu i teraz" zrealizować swą karmiczną
misję.
Postać
Odyna jest dowodem , że archetyp Wielkiego wojennego Szamana, mistrza inicjacji
Wojowników zawładnął wyobraźnią i podświadomością (!) Germanów i
spowodował poważne przesunięcia w panteonie Bogów.
Pierwszoplanową
rolę odgrywali mistrzowie walk oraz inicjacji wojowników, nauczyciele
zabijania, wielcy manipulatorzy i deformatorzy psychiki, którzy z młodych chłopców
potrafili uczynić sprawne, niesłychanie skuteczne w boju maszyny i krwiożercze
bezlitosne bestie.
Tacyt
dopowiada że wodzów wybierano na podstawie męstwa. Zawsze stawali oni na
czele armii w bitwie. Zasadą było, że wódz walczy dla zwycięstwa, drużyna
natomiast dla Wodza. Między wojownikami istniała ostra rywalizacja o
zaszczyty. Gdy panował zbyt długo pokój, młodzi wojownicy udawali się do
plemion które aktualnie prowadziły wojny. Do walki ustawiali się w klin, szyk
zwany przez późniejsze źródła skandynawskie "łbem dzika" . Kto
tarczę w boju stracił był pohańbiony. Nie wolno mu było uczestniczyć w
obrzędach religijnych i wiecach. Dlatego też wielu postradawszy tarcze, kończyło
życie samobójstwem przez powieszenie (ryt ofiarny ku czci Odyna) .
[Jak
wiemy nazizm w latach 30 Obudził stare Bóstwa. Palladyni Adolfa H. w chwili
Ostatecznej Klęski w większości zginęli z "Tarczą", bądź z
"Tarczą" odbierali sobie życie. Ci którzy przeżyli..... i
"Tarczę" porzucili, wbrew wojennemu zwyczajowi nie byli
rozstrzeliwani (na co liczyli) - byli wieszani ]
U
Chattów chłopcy skoro tylko dojdą do dojrzałości zapuszczają włosy i brodę,
i dopiero po zabiciu nieprzyjaciela pozbywają się tego wyglądu oblicza, z którym
łączą ich śluby i zobowiązania do męstwa (...) Najdzielniejsi rozpoczynają
każdą bitwę, oni stanowią pierwszą linię bojową, która przedstawia
niezwykły widok.
"
Miecz mój krwawy szalał, kruk w ślad za nim , głuszec ran; oszczep druh mój
, świszczał. Twardo szedł hurm wikingów . Bój wydalim bez litości. Łuny
blask nad strzechą; zbryzgane posoką trzewia kładłem u grodu bram." (
skald Egil Skaldla- Grimson. X. w.)
Z seminarium .... ....Pogańscy Germanie ścierali
się od wielu już wieków z potęgą Rzymu. Jednak
decydujące zwycięstwa odnieśli w chwili gdy
praktycznie większość walczących plemion przeszła już
na Chrześcijaństwo. Germanie znali religię chrześcijańską
w wersji Ariańskiej – gdzie Jezus upostaciowiony jest
przedewszystkim jako człowiek. W toku wielowiekowych ciągłych
walk prawie cała elita inicjowanych Wojowników w skutek
stosowanej techniki walki została wybita. W którymś
momencie ludom tym zabrakło Odyna. Ujrzeli go w
Chrystusie – szamanie inicjowanym w iście Odyniczny
sposób. Pierwotnie wierzono że Chrystus został "ukrzyżowany"
na drzewie, a nie na jakiejś specjalnej konstrukcji.
Poza tym zdaje się, że podczas inicjacji Germańskich
adeptom musiano podawać choćby wodę... w gąbce na
kiju
(!?)[kwestia
przetrwania biologicznego młodego organizmu, sam Odyn mógł
sobie to darować].
-
Jeśli
wierzyć w prawdziwość świadectwa Całunu Turyńskiego
to Jezus po zdjęciu z krzyża musiał jeszcze
-
żyć!...
skoro wypływała Krew. Chrystus był świadomym
szamanem, który wrobił całą tą tłuszczę w
ukrzyżowanie siebie, dzięki czemu wyzwolił MOC
która pozwoliła ufundować Wielką Religię świata
zachodniego.
-
Germanie
w Jezusie ujrzeli odrodzonego Odyna. Z tym nowym
Bogiem była Moc. Ona to pozwoliła im zdobyć
Rzym. Ta moc świadczyła na rzecz prawdziwości
jego świadectwa. I byli mu wierni bodajże aż
do czasów Fryderyka II, kiedy MOC Świata Tego
powoli uległa Przeistoczeniu. Prawda jest przy
tym, przy kim jest Moc Świata.. Dlatego w
Adolfie H. Niemcy ujrzeli wcielenie starego Bóstwa.
-
Wydaje
się, wiele z Mocy Wiary Pierwszych Chrześcijan,
jak i zakonników w wiekach późniejszych bierze
się z ich fizycznego obcowania ze zmarłymi. W
pierwszych wiekach, gdy ukrywali się wśród
katakumb, potem gdy świadomie "grzebali się
za życia". Bezpośredni kontakt ze śmiercią
był rodzajem inicjacji uwalniającej od "doczesnych
leków i kajdan panujących mitologii"/
Mogli być tylko wierni Mocy i spełniać się
wraz z nią. Potem nazywali to Bogiem.
-
Każda
religia jest rodzajem procedury inicjacyjnej.
Pozwala oswoić, zaakceptować i wykorzystać
moment odejścia w śmierć. Życie zawsze dane
jest nam , niejako z zewnątrz.
I
gdzie indziej...
Tacyt
pisał o Germanach : W pogrzebach żadnego nie widać próżnego przepychu;
przestrzega się tylko, żeby zwłoki znakomitych mężów na pewnych rodzajach
drewna spalono. (...) Zaszczytnych pomników wyniosłych a mozolnych nie uznają,
sądząc że są dla zmarłych ciężarem. W lamentach i łzach rychło ustają,
lecz powoli wyzbywają się bólu i smutku. Kobietom przystoi opłakiwać, mężom
pamiętać.
|
?
Deprywacja sensoryczna - rodzaj
fizycznego środka psychodelicznego. Odm.St.Świad.
uzyskuje się przed odcięcie badanego od
wszelkich bodźców zewnętrznych . W
latach 60tych w USA skonstruowano taka
kabinę umożliwiającą osiągnięcie
tego stanu ; badanych ochotników
umieszczano w ciemnej stalowej kuli wypełnionej
cieczą o temperaturze ciała ludzkiego .
Podobny dwutygodniowy eksperyment na
studentach zakończył się dla większości
trwałym kalectwem psychicznym . Prób
zaniechano
|
|
? kołyska
czarownic - jeden z fizycznych
psychodelików . Niegdyś czarownice ,
aby polecieć na Łysą Górę , nie
wsiadały na miotłę ,tylko wchodziły
do specjalnej kołyski, aby poddać ciało
wahaniom o określonej , psychoaktywnej
amplitudzie. Urządzenie to zostało współcześnie
zrekonstruowane , a testy wykazały, że
odpowiednia ilość czasu w nim spędzona
wywołuje odmienne stany świadomości .
|
I na
koniec , by nie było zbyt optymistycznie - o tym do czego
prowadzić mogą szamańskie objawienia Mocy w które wpleceni możemy
być w sposób nieświadomy ( zacząć można tu od nieświadomie
wyzwolonego szału wściekłości w relacjach międzyludzkich , a
skończyć na....- dalszy cytat z tekstu dr. J. Bąbla.
"Choroba
wilkołacza -likantropia (od greckiego lykos = wilk, anthropos =
człowiek) znana była już w starożytności [ jako przypadłość
niekoniecznie rozmyślnie zapodawana ] . Opisywali ją m.in.
Marcellus Sideta i Pliniusz Starszy, a w czasach nowożytnych
wielu innych dociekliwych badaczy. O. Keller stwierdzał , że
taki chory zachowuje się w samej rzeczy jak wilk, staje się
wilkiem w ludzkiej postaci (...) w pada w szał, gryzie, pieni się,
aż w końcu śmierć wyzwala biedną powłokę ludzką z
wilczego diabelstwa". Likantropia miała występować pod 3
postaciami:
-
łagodnej
somnambulicznej melancholii połączonej z nieodpartym
pragnieniem nocnych włóczęg i nawiedzania cmentarzy i
ruin.
-
Paranoicznego
wmawiania sobie (autosugestia) , że jest się dzikim
zwierzęciem, najczęściej wilkiem;
-
Szału
w trakcie którego ofiary zaatakowane przez chorego były
kąsane, mordowane i rozszarpywane. "
[
inna sprawa czy nie zdarzała się ona częściej w czasach głodu,
gdy ludność żywiła się jakimkolwiek runem leśnym ?]
I już z innej bajki też cytat
dr. Bąbla,
mimo że nie całkiem w temacie inicjacji Odynicznych , ale za to
na temat inicjacji biochemicznych ( zbiory te się zresztą
przecinają)
... i
tak....
"termin
"zombi" pochodzi od słowa "zumbi", które w
Zairze oznacza fetysz, w Dahomeju odnosi się do Boga - pytona. I
rzecz ciekawa, w haitańskiej religii voo-doo, w trakcie ożywiania
trupa przywołuje się właśnie boga - węża. Haitańscy
borokowie (kapłani-czarownicy) sporządzali preparaty z pewnego
gatunku ryby morskiej , której mięso zawierało tetradoksynę.
Niewielkie dawki tego związku powodują zewnętrzne znieczulenie,
większe doświadczenie pozacielesności, jeszcze większe "pozorną
śmierć" . W czasie letargu ustają nawet wykrywalne
funkcje mózgu człowieka [ także dramatyczne obniżenie
metabolizmu wewnątrzorganicznego, zanikowa wentylacja płuc,
odwrócenie gałek ] . Czasami trucizna była np. rozsypywana
przed domami ofiar i była wchłaniana przez nagie stopy. W noc
po pogrzebie sprawcy odkopywali "zmarłego" osobnika ,
a następnie ożywiali go za pomocą odtrutki z pewnej rośliny.
Reanimacja nie usuwała jednak wszystkich skutków obumarcia płatów
mózgowych. Zombi stawał się "żywym trupem",
bezwolnym bezmyślnym człowiekiem. (...)
W tym
wypadku szamańska alchemia wypisywała klientowi bilet tylko w
jedną stronę. Z takiego stanu już nie było powrotu..
|