|
Do
naszego sklepu zawitała klientka . Z miejsca się przedstawiła ...
-
Jestem Francuzką, i nie za dobrze mówię po polsku.
Po
kilku zdaniach zorientowałem się, że jej polszczyzna jest całkiem poprawna -
jak na obcokrajowca, może zasób słów jeszcze skromny , ale akcentowanie - o
dziwo - całkiem poprawne.
Zwykle
klienci się nie przestawiają... mogła po prostu podejść, powiedzieć czego
chce, ja zaś równie rutynowo udzieliłbym jej potrzebnych wskazówek. Czy
musiało ją obchodzić, czy w moich uszach jej polszczyzna wyda mi się
poprawna lub nie ? Absolutnie nie ! Mogła przecież też użyć owego school
standard english, oczekując równie standardowego mojego rozumienia tego
szwargotu, i jak zwykle pozostała by dla mnie kolejną ‘parą rąk i nóg’
jakie przemieszczają się w naszej przestrzeni, a ja dla niej standardowym
trybikiem wielkiego kompleksu nowoczesności, którego prób przekroczyła chcąc
załatwić jakąś drobną swoją sprawę. Jedną z nielicznych tu, a
anonimowych „żółtych koszulek”.
Jednak
była z ... innego wymiaru.
Szukając
odpowiedzi na jej pytanie w systemie komputerowym, miałem tą niezbędną chwilę
na ... myślenie.
-
Mówi Pani po polsku całkiem poprawnie , długo tu Pani u nas jest ?
-
Już 10 lat.
-
Proszę powiedzieć - pytam Panią, jako że może Pani widzieć nasz kraj z
pewnego dystansu - jakie są tu wyraźne różnice in „+” i in
„-” w porównaniu z Pani ojczyzną ?
Jak
przedstawicielka średniego pokolenia, trochę zaskoczona moim pytaniem , początkowo
zaczęła odpowiadać schematycznie w duchu poprawności polityczne, czyli
wszystko jest jak najwspanialsze. Wyczułem tą konwencję i było to irytujące.
Przerwałem ....
-
Nie, nie ... Proszę powiedzieć co tu jest negatywnego, a co pozytywnego ?
Zastanowiła
się ....
-
Złe jest może to że w wielu miejscach są tutaj kolejki, ale pewnie jest
to ślad po dawnej epoce /tzw. PRL/ i czasach trudnych.
Pomyślałem
... pewnie nie chodzi tu o kolejki w sklepach, czy hipermarketach przed kasami ,
zważywszy ze wcale poza szczególnymi okresami nie są one czasochłonne, a
biorąc ich jeszcze większa popularność i „efektywny przerób” na
Zachodzie długość kolejek tutaj nie jest żadną różnicą. Małe sklepy zaś,
oraz usługi u nas kolejek już nie znają. Prawdopodobnie chodziło więc tutaj
o kolejki w urzędach . I konieczność odstania swojego by coś załatwić.
To
dało mi do myślenia ... Dlaczego tak u nas jest, a na tzw. Zachodzie tak nie
jest ?
Odpowiedź
na to pytanie pozwoli również postawić nam hipotezy dotyczące odpowiedzi na
pytania znacznie bardziej ważkie . Np. : dlaczego u nas tak wielką rolę
odgrywa przestrzeń religijna, i dlaczego u niektórych rodzi to poczucie szczególnej
misji, czy nawet Wybraństwa Narodu Polskiego, zaraz po Żydowskim, czy nawet co
się roi już w głowach niektóry, sami jesteśmy już stricte Narodem Żydowskim,
bardziej na pewno żydowskim niż gdziekolwiek indziej, prawdziwą sztetlową
Judeą , któremu należą się np. jakieś Odszkodowania jako środki , by nieść
ociemniałym (Ciemniakom na Zachodzie ) światło JEDYNEJ Prawdy.
Żeby
było wszystko jasne . Religia w społeczeństwach ludzkich odgrywa wielka rolę
... jej „aparatura” to zarządzanie zepchniętymi przez systemy społecznych
reguł - w niebyt , emocjami , i jest w tym znaczny sens, ponieważ w jej ramach
mogą one znaleźć swe upostaciowienie. Tym niemniej czasami jak każdy ludzki
twór ma ona tendencję do przekraczania swych granic, wchodząc w zakresy
regulatywów, czego skutki są ... mniej zbawienne. Wrócimy do tego.
Dlaczego
u nas są kolejki do urzędów, a na Zachodzie ich zasadniczo nie ma ? Nie da się
tego wyjaśnić bez posłużenia się kategoriami odwróconego porządku.
Do
czego powołuje się ... Urząd ?
Urząd
powołuje się do załatwienia (konkretnych) problemów, jakie trapią (konkretną)
społeczność. Na czele Urzędu stawia się ... Urzędnika... by go rozwiązał.
Wiemy,
że jest pewna biurokratyczna zależność... czasami urzędnikowi nie zależy
na rozwiązaniu problemu , bo będzie potem zbędny, ale na ... zajmowaniu
się problemem, bo wtedy okazuje się przydatny. Ale nie o tą regułę
nam tu chodzi , bo ona nie różnicuje tzw. Zachodu i Wschodu. (Ten podział
jest mylący, bardziej odpowiedni jest podział na porządek Etniczny (Wprost -
Prawda z tego Świata) i Jerozolimski (Nie wprost - Prawda nie z tego Świata) )
Na
oficjalnie zsekularyzowanym tzw. Zachodzie urzędnik, który rozwiąże sprawnie
i przykładnie dojmujący problem społeczności ma prawo oczekiwać , (pod wyraźnym
naciskiem moralnym) że efekty jego pracy zostaną dostrzeżone, a on sam
zostanie wezwany do zadań jeszcze donoślejszych. Powodzenie w rozwiązaniu
problemu, którego nikt inny rozwiązać nie potrafił, nie może być pominięte
przez Ośrodki Regulatywne pod wyraźną groźbą Moralnych Reperkusji.
W
porządku odwróconym (w strefie oficjalnie pieczętowanej świętości) jest
trochę inaczej. Po pierwsze Urzędnik wie, ze jego osadzenie na Urzędzie nie
ma żadnego rozsądnego merytorycznego wytłumaczenia . Problem jest
jedynie Pretekstem do Powołania Urzędu. Gdyby ktoś wiedział jak problem
rozwiązać, to rozwiązał by go i bez Urzędu. Urząd ma większe możliwości.
To prawda. Ale ważniejsze jest coś innego, co łatwo konstatuje Urzędnik ...
PROBLEM JAKI JEST, MA NIE ON , A SPOŁECZNOŚĆ, On zaś osadzenie na Urzędzie
zawdzięcza .... Siłom Wyższym ... znajomym, koneksjom rodzinnym, osadzeniu w
układzie , partii, czy wreszcie .... Bogu. Po prostu Siłom Wyższym od Niego ,
Tym którzy chcieli ... DOBRZE dla niego.
I
to jest całkiem konkretna Jego Prawda.
No
właśnie , On po prostu Jest, jak te Dziecię Boże. Przyszedł na wyznaczona
godzinę, stara się nie podpaść i po prostu JEST.... Jak czysty Wybraniec.
Jak mu znajomy, układ, partia, Bóg dał ... to on bierze ... bo co ma robić
innego ? No a problem ? Przecież to nie jest jego Problem !
Wyobrażacie
sobie moi państwo, jak on musi się czuć , gdy po jakimś czasie pukają do
niego Zniecierpliwieni Przedstawiciele Społeczności by zapytać go jaka jest
Faza Rozwiązania Problemu ?
W
takiej chwili czuje się ona prawie ... zaszczuty, szykanowany, .... bo co ma on
im powiedzieć ?
Że
ma się czymś zająć ... On ... Wybraniec ... znajomych, układu, partii, Boga
?
Jeśli
więc on ma się wysilić ... no to chyba za coś .... No nie ?
A
jak nie... to Won - bo na drzwiach jest napisane - przyjmuję raz w tygodniu w
pn. w godz. 13.00 do 13.15 i dupy proszę mi nie zawracać ... bo nie wy
mi płacicie miesięczną pensję. Resztę czasu spędzam na wsłuchiwaniu się
w myśli moich Sił Wyższych by odgadnąć ich Pragnienia, które spełniając
zasługą będą ku dalszym awansom.
Myśląc
więc o odwiedzającej nas miłej Francuzce mogę odpowiedzieć jej tak :
dlatego też u nas w Urzędach wciąż są kolejki.
Czy
jest to koleina nie do uniknięcia ? Absolutnie nie. Trzeba jednak inaczej
zadawać pytanie i gdzie indziej szukać odpowiedzi ...I to jest faktyczna Różnica
Cywilizacyjna.
Zapytajmy
teraz jaka była jej odpowiedź na pytanie : Co dobrego jest w naszym kraju ?
-
Dobre jest to, że dużo się świętuje. Wtedy ostro zwalnia się ze
wszystkim, i jesteście tacy spokojni, ludzie się spotykają , są dla
siebie mili w różnych gromadach . Ja tak zwalniać nie potrafię. Męczy
mnie odsuwanie pracy w przyszłość.
Hm
... Zastanowiłem się i nad tym . Szczególnie przez pryzmat tego mitycznie
rozrośniętego życia rodzinnego. I oczywiście doświadczeń z mojego obecnego
Frontu Pracy. Przyznam, że mimo cięższych ogólnych warunków, jest on w tej
chwili wielkim źródłem inspiracji.
W
kantynie powiedziałem w związku z kolejnymi świętami rodzinnymi (IV 2007)...
No tak ... rodzina jest dla Słowian czymś Istotnie Prawdziwym . Cała reszta
jest dla nich Cyrkiem , lub Jakąś Fikcją, którą trzeba z musu znosić.
Oczywiście do tej kategorii należy też, a może przede wszystkim - Praca.
Tutejsi,
czy też Polacy się niech nie obrażają, jeśli czują to inaczej. Jak słusznie
zauważa Wojciech Jóźwiak w jednym ze swych artykułów plemię nadwiślańskie
jest dość jednorodną, w porównaniu do reszty obecnej Europy, ale jednak
mieszanką wpływów dawnych Wandalów z faktycznym rdzeniem duchowym w świecie
Germanii i napływowych Słowian z rdzeniem duchowym w świecie ... jednak
Aszkenazi. Swojski katolicyzm na tej ziemi próbuje tu mediować (czyli wobec
Aszkenazi stosować argument historycznego faktu, a wobec Germanii na wzór
Hagady, emocjonalnie przesyconych legend) , ale w dość specyficznej płaszczyźnie.
Jeden i drugi świat ma swe ograniczenia. Dobrze zdawać sobie z nich sprawę
Próbujemy
innej drogi, może będącej pewnym dopełnieniem.
Z
tą rodziną jako mitycznym (oficjalnym) Centrum w głowie, po słowach
Francuzki myślało mi się przez jakąś chwilę.
I
tak powstała kolejna przypowieść ku Wzrostowi Świadomości ( a więc i
przestrodze)
Właśnie
muszę udać się do dentysty . Strzeliła mi plomba , a teraz pęknie mi ... 80
zł. Jak każdy inny, też dobry powód do pewnego zastanowienia.
No
właśnie ....
Kto
to jest DENTYSTA ?
Wiecie
kto to jest ?
Gdy
zadaje to pytanie spotykam się zrazu z pewnym niedowierzaniem. Po co pytać o
rzeczy tak trywialne ? A jednak nie ustępuję ... kto to jest DENTYSTA ?
Wtedy
osoba pytana zaczyna się domyślać że chodzi mi może o jakąś wymyślna
sofistyczną definicję i stara się jak może odpowiadać wg wzorów słownikowych
- Stomatolog ....
Nie
jest to jednak mój cel... więc pytam dalej ... No tak, ale co to ZNACZY ?
-
Kto to jest dentysta ?
-
Ten, który leczy zęby !
No
właśnie , ten który leczy zęby . Wystarczy.
Co
to Znaczy - ten, który leczy żeby ... Wyobraźmy sobie Dentystę,. który
spotyka się z ... Problemem próchniejącego zęba. Stara się jak może
, korzysta z całej dostępnej sobie , gruntownie , czasami po nocach zgłębianej
wiedzy, korzysta ze sposobów , będących ostatnimi dostępnymi mu osiągnięciami
nauki o uzębieniu etc. w miarę granic finansowych . Czyli stara się ... jak
może. Robi nam plombę, ... no powiedzmy, na 10 - 15 lat. Oczywiście staramy
mu się ten trud wynagrodzić, w miarę swoich środków, ale po cenie, by było
nas stać jeszcze do niego zajrzeć. Jest ‘gut’.
Co
jednak w porządku odwróconym o tym można myśleć ?
-
Hm.... taki Dentysta u nas jednak długo ... nie pociągnie.
Przecież
my zajrzymy do niego ... za 10-15 lat ... a z czego on do tej pory będzie żył
?
-
No jak to z czego ... ze swojej renomy ...
Ale
jeśli wprowadzi się rodzaj ... szumu informacyjnego (polecam tu przysłuchiwanie
się „naszemu” ...Jewish Radio, czyli „Radio TOK-FM”,
przybudówka Judishe Zaitung czyli ‘Gazety Wyborczej’, jako
kontrapunktu dla również polecanej przeze mnie „naszej” Rozgłośni
ks. Rydzyka, z "Naszym Dziennikiem" w formie druku (brakuje tu 3 niezbędnego członu dla pełnej orientacji w
mitycznych przestrzeniach - rodzaju „naszej” Polnische
Woschenschau) to kto w tłumie dłubiących w zębach wynajdzie
takiego DENTYSTĘ. Pozostanie mu satysfakcja, że gdy przyjdzie mu umierać z głodu,
lub emigrować ... kończy swą obecność na tej ziemi ... Z CZYSTYM SUMIENIEM,
bez potrzeby od-kupowania duszy.
(moja nieodżałowana dentystka w lutym wyemigrowała do Anglii - mimo
najszczerszych chęci stwierdzając że w Polsce po prostu ... nie da się żyć
normalnie )
Bo
kto tu przetrwa ?
Wyobraźmy
sobie ... alternatywnego ... stomatologa.
On
głupi nie jest ... by przymierać głodem. On ma utrzymać siebie , rodzinę układ,
partię, Boga, przy okazji... 'robienia w zębie". Wie, że plomba nie może wytrzymać
dłużej niż ... np. pół. roku, rok. Oczywiście wie, że po takim doświadczeniu
... do niego nie wrócimy, ale wie też, że może trafimy do podobnego ...
„alternatywnego stomatologa”. Oczywiście kalkuluje, że inni
zawiedzeni gdzie indziej, trafią przecież do niego. Statystycznie nie jest to
istotne, ważniejsze jest to że obieg gotówki, w więc i możliwość zysku na
... cele Wyższe... zwiększa się 10 krotnie . Ważniejsze
jest utrzymanie szumu informacyjnego by nie było orientacji, kto jest Dentystą,
a kto ... alternatywnym ... Stomatologiem.
Na
drzwiach każdych będzie bowiem napisane ... DENTYSTA.
Niektórzy
mogą się obruszyć, że w zacienionym świetle chcę postawić słowo ...
ALTERNATYWA. Otóż właśnie NIE ! Chciałbym przypomnieć Wołom, jak Cielęciem
Byli. Kontrkultura, Kultura Alternatywna była Wystawieniem Cienia
Anarchistycznego na Światło dzienne. AntyWartości czyniła sensownymi. Ale
nikt tych AntyWartości nie zamierzał nazywać przykładnymi Wartościami dla
Ogółu, jeśli tylko dorwiemy się do Żłoba. Przejście Alternatywy w kręgi
Władzy (decydującym o losach innych) jest Czystym CURVE.
Dlaczego
?
Wróćmy
do naszego ... alternatywnego stomatologa. Oczywiście takie kalkulacje ranią
mu sumienie. Gdy zapewnia pacjenta że wszystko będzie ... jak by był u
Dentysty ... wie że kłamie. Ale .... myśli sobie w duchu ... ROBIĘ TO DLA
RODZINY, Układu, Partii, Boga ... czyli Siły Wyższej. Ona mnie rozgrzeszy . Oczywiście,
gdy zajrzy do domu, partii, kościoła i wyspowiada się z tego ... tłumacząc,
że robi to dla Rodziny , Układu, Boga, ta instytucja rozgrzeszy go z tego ...
jeśli przekaże im znaczącą część swoich .... takim sposobem zdobytych zysków.
Czy
jest to więc DENTYSTA ?
Nie,
to przecież jest czystej postaci „s -curve- syn”, czyli człowiek
o skrzywionym duchu.
Gdyby
na drzwiach swego gabinetu miał napisane
-
„Skurwysyn” przyjmuje od 8.00 do 15.00, robię plomby na pół
roku za pełną stawkę, komu się nie podoba niech "wypierdala"
...
to
było by to jeszcze bardzo OK.
Takiego
kontekstu znaczeniowego nie obawiała się Dawna i całkiem Rodzima
Anarchistyczna Alternatywa. Ale nie „nasz” ziomal, który wie, że z
takiej Alternatywy ŻADNEJ.... "kapusty" nie ma.
Przyjmując
wizerunek Dentysty, szczególnie tego, który zginął z głodu w imię swej
rzetelności .... - Odtąd już wie, że jest „grzesznym
skurwysynem” , który rozgina pojęcia tworzone przez innych dla osiągania
sukcesów materialnych ... jak mówi w służbie Wyższych Celów. Ulgę czuje
jedynie jeśli doszukuje się znamion podobnych cech u innych, a obcych, i nawet
jeśli ich nie znajdzie to usilnie wierzy, że inni też są tacy jak On ...
"grzesznymi skurwysynami". Jednak "Etniczni" na Zachodzie czy Wschodzie nie potrzebują w ogóle żadnych instytucji
Zbiorowego Rozgrzeszania. Sprawy stawia się tam raczej Jasno i Prosto. U nas
natomiast wszystko spowija swoista aura kloaczności, intryganctwa, prowokacji i
powszechnego pojęciowego zabagnienia, oplecionego w wymiar Sakralny wręcz.
Jak
tedy w pracy musi się czuć nasz bohater opowieści ? Po prostu parszywie . Nic
dziwnego. Jego cała praca polega na stałym kaleczeniu własnego sumienia, tak
w postaci Wybranego Urzędnika , jak i Alternatywnego Stomatologa.
Gdzie
znajduje on Ulgę ? Oczywiście w np. Domu, któremu ma to służyć, I być może
dlatego lud tej ziemi jest taki rodzinny... Tylko po co komu ... np. ojciec
skurwysyn ..... by życia uczyć się z telewizora ? Dlatego może tutejsze pamięć
przodków jest taka płytka, a każdemu potrzebne jest Zbawienie po Śmierci, i
prawdziwie żywa wiara w Wiecznie Krzyżowanego nikczemnością wyznawców
(grzechami sumienia, za które realnie potem i krwią płaca Inni) Odkupiciela mordowanego
- każdego dnia wciąż na Nowo.
Jego
Krzyż wprost uprawomocnia najbardziej podłą Nikczemność, o tyle , o ile więcej
go w Słowach, a mniej w Postawach.
Czyż
dziwi więc stosowanie go Jako Tarczy, przez czasami zwykłe kanalie ?
Czyż
dziwi więc wysługiwanie się krwią ofiar Wojen i Konfliktów (których
przyczyny są zawsze bardziej skomplikowane niż dyrdymały o tym, kto tu był
"Dobry", a kto "Zły" ) w imię geszefciarskich Interesów ?
To
tak w okresie tzw. rodzinnych świąt ...
W
odpowiedzi wielce miłej Francuzce ....
Z
pozdrowieniami
RODMAN /wiosna
2007/
|