Przypowieści Rodmana

Przypowieść VI

w krainie mitu

 

Jak wiadomo Słowianie, może ogólniej Wschodni Indoeuropejczycy , lub po prostu ‘tutejsi ’ ... nie lubią Władzy. Ten sceptycyzm wobec rządzących jest obecny bardzo silnie w środkowej Europie. Każdy chciałby mieć własną pracę, robić w niej co do niego należy, bez przegięć i krętactw, na ludzką miarę. Wykonać swoje, by zadowolenie z pracy było, a uczciwy wysiłek miał swój sens. Czasem lżej , czasem trudniej, na ludzką miarę... a ‘radę damy’. Rozumie się że zadowolenie tym większe im pokonana słabość większa. Dlatego wysiłku tu się nikt nie boi. Na ludzką miarę.

Po robocie ... ‘zamykamy skobel’.

Praca won.

Idziemy do domu.

W domu o pracy nie chcemy myśleć. Do domu nie chcemy pracy przynosić. Praca nie jest naszym ... całym życiem. Nie jesteśmy tu zbyt innowacyjni. Choć zdajemy sobie sprawę że Praca tworzy Kulturę, to jednak rozumiemy że Kultura ta musi w jakiś sposób związana być z Życiem. Jesteśmy za Równowagą. Mamy też inne przestrzenie. Jedną z podstaw jest rodzina.

Znamy te swoje ograniczenia wobec „Prymatu Pracy Nad Życiem”. Akceptujemy je. Nie oczekujemy więc jakiegoś bogactwa jako owocu pracy . Jeśli ktoś większym jeszcze wysiłkiem zdobył trochę więcej, to niech mu będzie na Zdrowie. My, nie jesteśmy zachłanni na materie. Każdemu tyle, by dało się żyć. By dzieci żyć godnie mogły, pokolenia się odtwarzały, niedostatku nie było , a samemu raz na jakiś czas, książkę poczytać, ze znajomymi się spotkać, gdzieś pojechać. Nie musimy mieszać w domku z ogródkiem, niepotrzebny basen - publiczny wystarczy, nawet samochód potrzebny być może tyle o ile jest faktycznie potrzebny. Nie musimy mieć więcej od innych, a zawiść innych wcale nam nie jest potrzebna. Nadmiar materii w naszych oczach nie jest symbolem prestiżu, ale raczej sygnałem Złodziejstwa. Tak to już mamy. Samemu żyć i dać żyć Innym.

Władzy - nie lubimy.

Z tego to powodu gdy na jesieni tego roku odbywały się u nas wybory samorządowe, w stu kilkudziesięciu gminach na jedno miejsce był tylko ... jeden kandydat... czyli wyborów tam żadnych nie było.

I tu zaczyna się nasza przypowieść.

Wyobraźmy sobie taką oto scenkę.

Z Kolskiej /najsłynniejsza w kraju izba wytrzeźwień w Warszawie/ wyczłapuje nasz bohater tej opowieści. ... - - To już ... 10 lat ... ostrego picia....

- Kurwa mać, ale łeb napierdala ... zimno wokół , i tak jakoś blado mimo ruchu na zewnątrz świat wokół zieje bezgraniczną pustką, ludzie czymś żyją , a tu równie bezgraniczna samotność ... miło się było zabawić , z kumplami o ... równych życiorysach, ale czas wracać .... - chwiejnym krokiem - na swoje śmiecie. ... Wsiadamy do ‘PKS-u’ i podążamy za bohaterem naszej przypowieści.

Za nami bolesny trzask, dźwięczący wciąż w uszach... zamykających się drzwi autobusu. Jesteśmy na miejscu, w lokalnym Wygwizdowie. W stanie pomroczności - prawie pełnej - ruszamy w stronę swego barłogu, gdzie znów trzeba będzie słuchać tego międlenia ozorem ... ‘wszystkich tych głupich bab’. Nic to, ... stać zimno, lepiej już iść. Może by tego nie słyszeć znajdzie się gdzieś jakaś flaszka. Potykając się uderzamy w jakieś drzwi, co dziwne... akurat otwarte... . wpadamy ... a tam już znudzeni , ‘Rysio i Zbysio’ chwytają nas w ramiona... by nie zarzygać parkietu ... Ośrodka Kultury.

- Wpisz się...

- Gdzie, po co ?

- Wpisz się , nie gadaj... będzie uciecha...

- A niech tam... dawaj długopis, raz kozie śmierć...

Po tym incydencie nasz bohater trafia tam gdzie zamierzał. Trzeba było to opić. Kumple odprowadzają go już do domu, a on, głuchy i tępy wali się w swój barłog ... zarzygany i zasrany.

Ot, życie....

Po tygodniu nadchodzi wiadomość...

- Zostałeś wójtem !

O, cholera, do kurwy nędzy... a to feler ... to teraz trzeba się będzie ‘oporządzić’ .... Umyć, ogolić ... a niech tam ! ... ale gips !

Tak to nasz bohater z dnia na dzień , przestał mieć problemy z tym jak skołować drobne na takie wino. Z dnia na dzień to On będzie dzielił między innych ... WALIZKI PIENIĘDZY ! ... No naturalnie, odpali się jakąś fuchę Rysiowi, zorganizuje się robotę Zbysiowi, a i tym ‘głupim babom’ podciągnie się asfaltówkę pod kurnik. A niech tam ...

No ale resztę, to już trzeba pokombinować, by na mordę nie wylali. Zrobić to lub owo, bo nasz bohater świnią przecież nie jest, i innym też ... trzeba dać żyć.

I tak cichutko, jak myszka pod miedzą... będzie sobie dłubał, odprowadzając skrawki na coniedzielną flaszkę, aby z życia też co było.

I taki to przypadek jest u nas możliwy. Wcale nie jest nie do pomyślenia, choć może nie do pomyślenia jest on za Odrą / choć już wątpię/ , i dalej. U nas mieści się on jeszcze w jakiejś konwencji ... kolorytu Słowiańszczyzny, z ogólną jej ... tolerancją. .

Co byśmy nie powiedzieli, jak się nie oburzyli, uczciwe trzeba stwierdzić... TO JEST MOŻLIWE.

Ale na tym nasza przypowieść się nie kończy.

Co się jednak stanie gdy Nasz Bohater, dokona ... WŁASNYMI RĘCAMI ... za blatem biurka ... Wszetecznej Rewolucji ... w swojej głowie. Uważajmy teraz bo To będzie najdonioślejsza Praca w całym Jego Zasranym Życiu.

- Jestem przecież ... WYBRAŃCEM !!!

To że tu jestem jest najoczywistszym dowodem PRAWDZIWEJ BOSKIEJ OPATRZNOŚCI, która nade mną czuwa. Jestem tu ... bo BÓG TAK CHCE !

No, to zmienia cały charakter sytuacji. To zmienia Cały Obraz Świata !

WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA !

Po pierwsza , nasz bohater odtąd może już najswobodniej rozsiąść się w fotelu w znanej już z poprzednich przypowieści ... Pozycji Klasycznej.

- No, bo jeśli jestem tu z Woli Boga, to odtąd moje decyzje ... są znamieniem Boskiej Woli. NO to .. odtąd to bydło , które tu do mnie przychodzi w jakiejś sprawie musi się już mieć się na baczności. Co więcej , niech wchodzi tu ... na kolanach . Bezczelnego chamstwa , tu przyjmować przecież nie będę ! Już oni wszyscy mnie POPAMIETAJĄ ! Załatwiam tylko sprawy tych, którzy pamiętają że i ja mieć załatwione muszę. No ... !

 

W poczuciu ‘Wybraństwa’ jest coś fenomenalnego ...

To teraz już wiemy jakim to .. cudem czterdziestu kilku posłów wniosło projekt ustawy że ... JEZUS CHRYSTUS będzie królem Polski .

Nawet Episkopat szybko zrozumiał jaki za tym kryje się feler... pukając się znacząco w głowę. / w przenośni /

Bo ten , król będzie miał jedna tylko cechę, dobraną w sposób najdoskonalszy ...

TO ONI ODTĄD BĘDĄ MÓWIĆ CO TEN KRÓL BY CHCIAŁ !

I jak rozumiemy w ‘wyjawianiu takich życzeń’ , będą oni daleko lepsi , niż w codziennej pracy nad tym by każdy z obywateli tego kraju , bez huku i rozgłosu, bez waśni i tumultu, bez paranoi i kompleksów, bez wciągania w konflikty i wojny, które gówno przynoszą, poza kolejnymi łgarstwami uprawamacniającymi rzezie innych ludzi, móc zrealizować swój Słowiański , czy też tutejszy archetyp ... życia skromnego, ale godnego dla siebie i innych.

Z pozdrowieniami

 
RODMAN
 /zima 2007/

KU STRONOM STRYCHOWYM