|
Ostatnio
coraz mniej myślałem o Internecie. Z biegiem czasu , wraz z
upływem lat jego funkcjonowania coraz mniej w nim twórczej,
aktywnej energii. Coraz więcej hien i sępów , polujących
na tych co dają się w taki czy inny sposób dopaść i
stanowią ich pożywienie. Jest to pewnie zjawisko naturalne.
Tak dzieje się z każdą ideą. Nie było mnie 10 dni. Na
moje konto publiczne w tym czasie spadło 52 listy-śmiecie w
większości z wirusami. Czeka więc mnie kolejna zmiana
konta. Jest to na tyle osłabiające , że coraz mniej
chce się w ogóle zaglądać do Sieci. Powoli staje się to
wyłącznie wirtualną biblioteką.
Ten
tekst Juliuszowi jestem jednak winien. Zaskoczyło mnie to że
pamiętał mnie przede wszystkim z Internetu, i dopiero potem
skojarzył moją twarz z obecnością w Warsztacie Wojciecha Jóźwiaka
na Otrycie przed laty. Może więc Internet jako biblioteka
zachowuje nadal swe znaczenie ? Na
Otrycie Julek część z nas zapraszał do siebie , do
Horodka. Do tej pory pamiętam tą dramatyczną łaźnię potów,
w trakcie ciężkiej bieszczadzkiej zimy, gdy część
uczestników mdlała od wysokiej temperatury, a na
moje pytanie : Juliusz lać !? [ chodziło o wodę laną
na rozżarzone kamienie, w celu wytworzenie jeszcze wyższej
temperatury, tylko Juliusz powiedział - LAĆ !!! No to
polałem ] Potem w jakiś sposób, już nie pamiętam jak
otrzymałem od niego materiały z których powstała jego
strona w ramach Stron Strychowych ( z rozrzewnieniem
patrzę na archaiczną wręcz formę graficzną, trzeba
ją zaktualizować). Chyba się spotkaliśmy w Warszawie ?
Wszystkie wydarzenia płyną tak błyskawicznie. W ciągu tych lat
kilkakrotnie będąc w Bieszczadach próbowałem do niego
dotrzeć. Ale namiary znałem nieostro - Nad zatoką
Viktoriniego, w Horodku. Poza tym tylko fotografia
jego pustelni. Kilka lat temu próbowałem dotrzeć od
strony Polany, zaszedłem z plecakiem nad Zatokę Viktoriniego
( Zalew Soliński), i oczywiście uświadomiłem sobie że
to musi być na drugim brzegu, na półwyspie. Nie
dysponuję samochodem , czułem jednak że kiedyś tam dotrę,
nie jakoś na siłę, ale po prostu. Dotrzeć to jedno, a
zastać na miejscu Juliusza to przecież drugie. No i czy żyje
? Mijały
lata. Upadł Wańka Dział, spalił się Otryt, przestrzeń
mityczna w Bieszczadach zaczęła się dramatycznie kurczyć,
by się jeszcze w niej odnaleźć. Były jednak Suche Rzeki,
no i przecież całkiem niedawno spotkałem wreszcie Amoka .
Horodek pozostawał niejako Idee Fix dla nieokreślonej
przyszłości. Tym
razem w Bieszczady wybraliśmy się w czwórkę, a nawet w
piątkę. Trochę inna
forma tej wyprawy. Nie dane nam było dotrzeć do Suchych
Rzek. Polańczyk, Polana, Komańcza. Przy ładnej pogodzie
próbowaliśmy dotrzeć do Julkowej Pustelni od strony wody, z przystani
w Polańczyku. Błądząc trochę po omacku udało nam się
dopłynąć pod Wyspę skalistą i ... finito. Siły spadły .
Może szkoda, że w tym kursie wybraliśmy się wcześniej pod
zaporę. Odgrywa też tu rolę cena wynajmu łódki (na
godziny), trzeba było wracać. Nie sądziłem, że będzie
nam dane w tym roku spróbować jeszcze raz . Tym bardziej że
pierwsza połowa lipca tego 2004 r. zapowiadana była na
deszczową. Tam jednak tam nie było. Po kilku dniach wylądowaliśmy
w Polanie, potem dłuższy spacer nad Chrewt, i przypadkowo/nieprzypadkowo ubiegłem o raptem 1-2 min. innego
chętnego na jedyną w tym rejonie 4 osobową "łódkę z
łopatkami". Wysłużona, ledwo trzymająca kierunek,
wolna i męcząca, ale mimo wszystko niezatapialna. Spróbowaliśmy raz
jeszcze , obierając kurs na północ.
Chatę
Juliusza widać od południa ze znacznej odległości. Jeszcze
przed brzegiem zaschły pień wielkiego drzewa zatopionego w
części przez powstały po zbudowaniu tamy zalew. Na nim
przybita deseczka z napisem <Koniec Świata> . Kiedyś
tak musiało się wydawać przygodnemu przybyszowi. Juliusz na
miejscu ! Trafiliśmy
akurat na dni w które prowadzi on swoją działalność ma
rzecz pokoju i nuklearnego rozbrojenia .... u Siebie. Dosłownie
kilka dni wcześniej przygotował i wydał króciutki
biuletyn, który stanowi część tej opowieści.
***
|
Akademia
"Bolka i Lolka"
w
Horodku
PL
38-613 WOŁKOWYJA
Pan
Profesor
Zbigniew
Brzeziński
USA
My
2 miliardy dzieci i młodzieży tej planety Ziemi mówimy
Panu :
Szach
i Mat!
Nie
ma Pan już żadnego ruchu na tej wielkiej szachownicy
świata.
Mały
Tolek, rówieśnik Bolka i Lolka, podczas 42-dniowego
protestu na stopniach Olsztyńskiego Ratusza powiedział
o Was: " To świry, Ci, co te wojny robią."
Potem
zawołał do chłopaków: " Ja mam!"
I
wyjął 1 złotówkę z plecaka - tornistra i dał
Juliuszowi na znak poparcia.
Natomiast
mała Ania podpisała się pod protestem przeciwko
wojnie , ale ie podała swego nazwiska. Bo jeszcze się
rodzice dowiedzą - powiedziała.
My młodzież, uczniowie I Gimnazjum w Przemyślu,
podczas pierwszej lekcji w tym roku naszej Akademii Bolka i Lolka jednogłośnie postanowiliśmy
wystosować do Pana ten list.
Wy z Porozumienia Trójstronnego, Komitetu 100, Komitetu 300 i
innych struktur nieformalnych Władców Tego Świata, popełniacie
błąd, dążąc do maksymalizacji swego zysku wszelkimi środkami, gdyż nie uwzględniacie tego, co napisał prof. Jan Woźniak.
W obecnej sytuacji nie macie już żadnego ruchu na Wielkiej Szachownicy.
Jakikolwiek ruch z Waszej strony to kataklizm jądrowy.
Powtórka „11/09" jeżeli jeszcze poruszy „podludzi" do tego, co uczyniliście z Irakiem, sprawi w konsekwencji naszą totalną, absurdalną zagładę nuklearną.
Ponieważ my wolimy żyć i w 5000 roku jako ludzkość, przenieść się z naszej
galaktyki - Drogi Mlecznej - na inne galaktyki w poszukiwaniu nowych
źródeł energii (jak uczył dr Romuald Lipnicki), mówimy Panom: „Dość!"
Proponujemy zmienić modę z dążenia do maksymalnego zysku, na
zysk przyzwoity. Wiemy, że to będzie trudne, bo łatwiej jest
pomnażać swoje bogactwo drogą wojen, wyzysku, grabieży, przemocy, niż na zasadzie partnerskiej konkurencji i poszanowania praw oraz dobra innego partnera.
W ubiegłym roku 24 czerwca podczas otwarcia Sanktuarium Pokoju,
Życia i Miłości słuchacze wykładu w Akademii Antywojennej w
Horodku wystąpili do Was z Żądaniem.
Nasz „Szach i Mat" zawiera wszystkie te elementy. 1 złoty polski
złożony w proteście przeciwko temu, co Wy robicie, ma większą wartość niż wszystkie Wasze bogactwa.
Odpowiada bowiem tej najwyższej wartości cenionej przez 6 miliardów ludzi: to jest wartości człowieka, jego życia oraz istnienia naszej planety Ziemi.
Oczekujemy od Pana
korekty błędu bogacenia się za wszelką cenę i sprawienia, aby świat bez wojen
i przemocy już od zaraz był inicjowany i budowany! Powiedział Pan, że Porozumienie Trójstronne
skupia najpotężniejsze siły sprawcze. Sprawcie, więc, byśmy
się ostali.
My i Wy!
Bo ginąć przyjdzie nam wszystkim, tym najlepszym i tym gorszym.
Teraz my rozpoczynamy grę!
Horodek, 17. 06.04 (-) 22 gimnazjalistów z Przemyśla
|
Akademia
działa . Obejmuje każdą większą grupę , która pojawi się
w Horodku. Na pytanie czy Juliusz w ogóle życzy sobie
takie gromadne wizyty w swojej "pustelni", która już
pustelnią nie jest , odpowiada : "Ależ oczywiście
!!! " Akademia ma swój stół prezydialny, katedrę,
oraz ławy dla słuchaczy. Przy wejściu do Akademii jest
szczególny stolik z napisem : NIE OPIERAĆ SIĘ , A STAWIAĆ
! Co
to znaczy zobaczyć może ten , kto tam się pojawi. Juliusz
powitał nas serdecznie. Takie wizyty , dla niego nie nowina,
dla nas wszystko było nowe. Nawet naturalistyczne wejście w
jego leśne progi ... powyżej na fotce. Trochę dalej cudo
ergonomii, całodzienna kuchnia polowa. Ale jak działa !
Wreszcie sama Akademia z kijem rektorskim, i ... kijem
"dla tych" którym wiedza wchodzi szczególnie
opornie do głów. ;-) Wreszcie
kryształki wiedzy. Aby to co tam zdobyte było gdzie
przechowywać. Są to krystaliczne formy mineralne, które i nam dane było
otrzymać. Wszystko w szczególnej oprawie , której treść
nadaje Juliusz.
|
Żądanie
My
ludzie - Mieszkańcy tej Ziemi
Żądamy:
Natychmiastowego,
bezwarunkowego, jednostronnego i całkowitego
Zlikwidowania
Arsenałów
zbrojeń nuklearnych!
Żądamy
Udzielania
sobie wzajemnej pomocy w rozbrajaniu.
Wiemy,
że :
Zniszczenia
zbrojeń nuklearnych dokonać można w ciągu 3 lat.
Po
likwidacji
Tych
zbrojeń , przemysł przestawić na produkcję pokojową!
Niniejsze
Żądanie kierujemy do :
Władców
Tego Świata tj. Potentatów finansowych, Lobby przemysłowo
- zbrojeniowych i paktów militarnych:
-
Przywódców pastw: Cesarzy, Królów , Prezydentów.
-
Rządów i parlamentów.
Rok
2020 jest przewidziany dla świata bez wojen.
Rozbrojenie
nuklearne musi nastąpić do 2006 r. !
decyzję
podjęliśmy 24 czerwca 2003 r. w Horodku.
Podpisy
: Juliusz Wasik i 105 innych osób
|
Wydawać
by się mogło że zagrożenie jądrowe to już historia.
Takie miałem poczucie gdy kilka lat temu redagowałem 1 część
z APELI DO WŁADCÓW ŚWIATA O POWSZECHNY POKÓJ. Słowo
pokój w moich uszach brzmi zbyt dwuznacznie .
Wszystkie wojny najczęściej rozpętywane są obecnie by ...
umocnić światowy pokój . Szkoda na to słów . W słowach
Juliusza POKÓJ - znaczy to co znaczy naprawdę - sposób
istnienia. Wojny
nuklearne nie są przeszłością, związaną tylko z
bestialstwem nad Hiroshimą i Nagasaki, kryzysem koreańskim ,
kubańskim, poligonami doświadczalnymi. One są toczone na
naszych oczach, w Jugosławii, czy w Iraku. Materiały
rozszczepialne osadzane są w głowicach pocisków
artyleryjskich i przeciwczołgowych. I obecność na ziemi
irackiej w postaci odpadów powybuchowych, czy niewypałów zbierać jeszcze długo będzie śmiertelne żniwo. Dziś
światowi bandyci nazwali siebie obrońcami pokoju. I
zużyli to słowo bez umiaru. Żeby
zrozumieć CO TO ZNACZY , trzeba znaleźć się w Horodku u
Juliusza. By pojąć jego znaczenie i poczuć go we własnej
duszy.
|
W
UROCZYSKU
Dziś
wracamy z uroczyska,
gdzie
prawieków wzywa czas,
nasze
cienie, naszych bliskich
wciąż
czekają tu na nas
Wśród
gałęzi wiatr wciąż śpiewa
i
tęsknoty płynie czas,
kiedy
wrócisz ty tu do nas
i
zrozumiesz błędu czas.
Dęby
stare już wymarły
kamień
spękał , ogień zgasł,
kiedy
wrócisz ty na łono
i
rozniecisz ognia blask.
Strumień
wartko znów popłynie,
swoim
pluskiem wzbudzi czas,
będziem
kłaniać się znów dębom
i
przyrodzie , ziemi w pas.
Powrócimy
do swej matki
duch
miłości złączy nas,
W
uroczysku nad ruczajem
znów
zapłonie ognia blask.
Duchy
przodków siądą wokoło
będziem
śpiewać znowu wraz
o
miłości o nadziei
jak
budować nowy czas.
Ignacy
Chludziński |
|
Aby
odpowiedzieć na to pytanie: czym jest Bieszczadzka Szkoła
Życia musimy najpierw odpowiedzieć na pytanie: czym
nie iest Bieszczadzka Szkoła Życia?
Otóż,
-
BSŻ nie jest „Szkołą Przeżycia"
-
BSŻ nie jest uczelnią, liceum, gimnazjum,
powszechniakiem;
-
BSŻ nie posiada tablicy i ławek; - BSŻ nie
posiada nauczycieli;
-
BSŻ nie posiada zatwierdzonego programu;
-
BSŻ nie musi być związma z jednym miejscem;
-
BSŻ nie musi być związana z jednym człowiekiem;
7atem, czym jest, a raczej czym może być BSŻ
?
Otóż,
- BSŻ jest własnym, entuzjastycznym wyborem istnienia
tu
o
teraz; 16
środowisku
przyrodniczym z dala od innych, a blisko
natury;.
- BSŻ daje szansę wypróbowania siebie w warunkach
robinsonowskiej inicjacji;
-
BSŻ umożliwia wypróbowanie siebie w wszechstronnym,
fizycznym
rozwoju przez pracę, sport, turystykę;
- BSŻ daje
szansę życia z natury i w naturze;
-
BSŻ pozwala na doskonalenie swego ego i superego -
swej duszy w kontemplacji i medytacji jaką dać może
w swym nieograniczonym pięknie, przyroda, naszęj
planety ziemi.
/
Musimy tylko znaleźć to miejsce, tę świątynię w
której
poczujemy
się dobrze/.
Dla
inicjatora Bieszczadzkiej Szkoły Życia jest to Horodek
- Chałupa /Tawernal pod Dębem na którym widnieje
napis: Koniec Świata".
Nie
przypadkowy był to wybór „Najpiękniejsze miejsce w
Polsce" powiedzieli łódzcy studenci. „Pan
wiedział jakie miejsce wybrać", powiedzieli
konstruktorzy - inżynierowie - budowniczowie Tamy Solińskiej.
Julek
spod Dębu zaprasza tych, którzy zechcą jak on odrodzić
się - żyć piękniej, żyć inaczej niż dotychczas.
7awołaniem
jest okrzyk Kingi: „Boże! Jak ja kocham życie, jak
ja kocham świat". I pokonała siebie, pokonała
strach, odczuła wyższy stopień piękna, radości i
szczęścia. - Skoczyła z Dębu!
SPRÓBUJ
I TY
|
Zastanawiałem
się na czym polega przekaz Juliusza. Dlaczego nawet tak krótki
kontakt pozostaje głęboko w pamięci? Z punktu
widzenia horodiańskiej pustelni nerwice tego świata są
jakimś horrendalnym absurdem, jakby defektem energetycznym,
rodzajem zaburzenia. świat jest przecież tak piękny i tyle
jest jeszcze do zrobienia człowiek człowiekowi że wzajemne
się wyniszczanie , wydaje się czymś możliwym tylko w
stanie jakiegoś ciężkiego zaburzenia umysłowego. A jednak
tak się dzieje i to wciąż trwa. Dlaczego ?
|
Juliusz
Wasik
Horodek
PI-38-613
WOŁKOWYJA
Jego
Magnificencja Rektor Uniwersytetu Im. Łomonosowa w Moskwie
Pozwalam
sobie przesłać w załączeniu kopię listu otwartego
do prof. Zbigniewa Brzezińskiego.
Zadano
mi niedawno pytanie; „Czemu pan tu, a nie gdzie
indziej się wypowiada?"
Odpowiedziałem;
„Chętnie będę mówił na uniwersytetach w Oxfordzie,
Harwarda, czy też Łomonosowa w Moskwie Natomiast tu,
do Horodka, przybywać będę tylko na wypoczynek"
Jeżeli
ja teraz w Horodku - pędząc żywot Pustelnika
Bieszczadzkiego - spełniam rolę „ Współczesnego
Diogenesa'; chętnie zamienię ją na rolę Thomasa
Mertona, Jiddu Krisznamurthi, czy też innych wędrownych
uczonych.
Tu
w Horodku jestem zepchnięty w NIEBYT. Nikt moich książek
i biuletynów nie wydaje. Nie pozwala mi się wypowiadać
w mediach ani też w prasie. Nie jestem dopuszczany do głosu
ani na uniwersytetach ani w żadnych oficjalnych
akademiach w Polsce.
Wiem,
że gdy zaistnieję publicznie, to stanę się
niebezpieczny. Doświadczyłem tego w 1983 roku w
Pradze, gdy proponowałem sądzić Jurija Andropowa jako
zbrodniarza nuklearnego. Zostałem wówczas natychmiast
aresztowany i osadzony w kazamatach „Braci Czeskich
".
Teraz
nie jestem groźny, bo mając nawet konstytucyjne prawo
„wolności słowa ", mogę sobie gadać do ptaków
i dzikiej zwierzyny, tyle ile mi się chce i ile zdolam.
Mimo,
że dość liczne grono, sezonowo słucha moich wykładów,
to mój glos nie dociera do 2 miliardów ludzi,
z
którymi zakładam, że „zmienimy ten świat".
Zatem,
może zaczęlibyśmy od Waszego Uniwersytetu i mediów
rosyjskich ?
W
mych doktrynach - futurologicznych wizjach, projektach i
planach - tę drogę przewiduję i właśnie to, może
okazać się skuteczne.
Jeżeli
moja propozycja zostanie przez Jego Magnificencję przyjęta,
chętnie swoje światowe tournee, rozpocznę od Moskwy.
Z
poważaniem , Juliusz Wasik
Olsztyn, 29.06.2004
|
W
Sanktuarium którego progi dane nam było przekroczyć Juliusz
opowiedział nam pewną historię. Wychował się na Mazurach.
Jako mały smyk biegał po błotach i bezdrożach razem z
takimi samymi urwisami. Jedni mówili bardziej po mazowiecku,
inni po mazursku. Aż tu nagle spotykają się po wakacjach już
w trakcie szkoły i tu niedawne kolega w mundurku hitlerjugend
krzyczy złowieszcze : polnische schweine . Potem
wszystko potoczyło się już szybko.
Z
punktu widzenia lokalności, globalne konflikty to jak ciężki
udar mózgu całej ludzkości. Zabawy na kije i śnieżne piguły
przeradzają się w masowe rzeźnie, z których nie ma już
odwrotu, póki czara goryczy do końca się nie
przeleje. Tego prawie nie da się zrozumieć jak to się
może tak nakręcić. Przecież ludzie się nie znają , a
wzajemnie mordują. Po 2 wojnie światowej pojawiła się
jeszcze obrzydliwsza kategoria zbiorowych morderstw. Zabijania
w imię pokoju, wolności, socjalizmu, czy demokracji. Wojny
nie ustały, tylko zmieniono formy dialektyczne,
frazeologiczne. Dziś gdy pragnie się grabić jakiś kraj, po
prostu mówi się ...że chce się go WYZWOLIĆ.
Zwróciłem
uwagę Juliuszowi, że jeszcze kilka lat temu było nie do
pomyślenia by Polska stała się państwem napastniczym,
okupantem , który w oparciu o powszechnie znane już kłamstwa
przykładał rękę do grabieży innych narodów.
Dziś
każdy na to patrzy obojętnie.
Jak
to mogło się stać ?
Jak
się stać mogło że ten fakt przeoczono, jak to się stało
że fakt ten tak łatwo przełknąć ?
Juliusz
opowiedział inna historię.
Churchill
powiedział : Bóg dał Amerykanom bombę atomową.
Ludzie
Julka pytali.
Co
za Bóg dał Amerykanom narzędzie bestialskiej i absurdalnej
zagłady ?
Kiedyś
szedł przez lód na Zalewie Solińskim z tym pytaniem w głowie
- Co za Bóg ? Lód w jakimś momencie się pod nim załamał.
Wpadł pod taflę. Śmierci wywinął się sam. Potem
przemoknięty, gdy ognia nie było czym rozpalić zawołał : który
to Bóg ?!!!
Przeżył.
Juliusz
ma Sanktuarium.
Jedyne
takie Sanktuarium jakie widziałem.
Prawdziwe.
Mieszkają
tam Bogowie...
Różni.
Światowid,
Pan,
Afrodyta,
Hestia,
kilkoro
innych (nie zapamiętałem nazw)
Był
jeszcze jeden - gromowładny Jahwe. [przedstawiony w formie
siejącego śmierć na Ziemi Boga Grzmotów]
Gdy
Julek wszedł do Sanktuarium jego wizerunek upadł. Chciał
jeszcze pociągnąć w przepaść Hestię, ale ta oparła mu
się. Juliusz już wiedział.
BOGOWIE
WSKAZALI SPRAWCĘ !
Wyrzucili
go ze swego panteonu - PRECZ.
Oto
ten odpowiedzialny za masowe zbrodnie. Ten , który ludobójstwo
zakrywa fałszywymi frazesami, kłamstwami , fałszywym uśmiechem
i obłudą.
Ikona
go przedstawiająca to nachylony na Ziemią brodaty starzec, z
którego dłoni trzaskają błyskawice. W formie cyrkla.
Juliusz
nas zapytał CO TO JEST ZA BÓG ?
Odpowiedziałem
niepewnie - MASONI ?
Nie
do końca dobra odpowiedź ?
Gwiazda
Dawida ?
Przytaknął.
Byłem
ogromnie zaskoczony, że usłyszałem takie słowa z ust
Pustelnika. Człowieka żyjącego z własnej woli na krawędzi
biologicznego przetrwania , by duch uległ wzmocnieniu.
Ten
Bóg będzie odpowiedzialny za zagładę świata jeśli ktoś
go nie powstrzyma !
Za
terror nad całą Ziemią w imię Maksymalizacji ZYSKU.
Kategorii nieznanej Innym Bogom !
Wrażenie
było ogromne.
Potem
wracając już z Bieszczad do Warszawy przypadkowo zobaczyłem
taki też napis przez jednym z mijanych Kościołów :
NIECH
DUCH ZSTĄPI NA ZIEMIĘ , BY ODNOWIŁ OBLICZE ZIEMI !!!!
Mimo
że napis w kontekście chrześcijańskim, absolutnie jest współbieżny,
z archaiczną intuicją Juliusza.
Myślałem
o tym "zbiegu okoliczności" przez całą drogę.
I
ponownie silne przypomnienie. Juliusz mówił o groźbie użycia
broni jądrowej w chwili gdy wydawało się że ta przechodzi
już do lamusa ludzkich wynalazków (lata 90-te)
Wojny
w Jugosławii i Iraku pokazały że zagłada nuklearna wisi na
Ziemią jak miecz Demoklesa. Z broni tej korzystają owi pożałowania
godni Alianci. Nikt nigdy nikomu nie zagwarantuje że narody
dziś poniewierane w głosie rozpaczy , nie sięgną po nią
jako broni odwetowej.
U
Julka byli i żołnierze polscy dziś okupujący Irak. Mówią
jedno. Ten naród jest już tak wyniszczony że ludzie tam chcą
już tylko przeżyć , biologicznie przeżyć. I to jest to
wyzwolenie .
Wiedzą
jednak kto bomby zrzucał im na głowę.
|
Sanktuarium
Pokoju,
Życia i Miłości
w
Horodku
Zostało
otwarte 24 czerwca 2003 r.
Jest
ono także Pomnikiem
Pamięci
Pagod japońskich Hiroshimy i Nagasaki
istniejących
do 1945 r.
Przybywajcie
wszyscy,
którzy
chcą żyć, kochać i istnieć w naszym pięknym świecie
Juliusz
Wasik |

Byliśmy
w Sanktuarium. Ela została Hestią i jako pierwsza w historii
tego miejsca rozpaliła tam święty ogień w kominku. Zapłonął
od pierwszej zapałki.
Szczapy
pokoju....
Nie
byłem gotów by przyjąć szczerze tą drogę. Moje polano
musi jeszcze poczekać by być wrzuconym do świętego
ognia.
Juliusz
to rozumie. To jest przede wszystkim przekaz dla młodych. W
starszych jest może zbyt wiele poczucie niesprawiedliwości,
i tego że ona musi się czymś wypełnić.
Nie
da się tego znieść wyłącznie dobrą intencją.
U
Juliusza jest AKADEMIA POKOJU . Nie potrafię precyzyjnie
opisać w jaki sposób płynie ta nauka . Wystarczy jednak spędzić
z im te kilka godzin by słowo POKÓJ - nabrało właściwego
znaczenia i stało się oczywiste samo przez się.
Czy
mogę dziś wybrać taką drogę ?
Nie.
Moja jest inna.
Ale
czy jest tam jakiś drogowskaz , kierunek, który stanowi poważny
punkt odniesienia w czasach dojmującego chaosu. Przekazów które
stają się tylko szumem.
Powtórzę
- Na moje pytanie : Juliuszu czy życzy sobie by Sprawę
Nagłaśniać również swym skromnym udziałem.
odpowiedział
jak wtedy w Wojtkowej Łaźni Potów - Oczywiście - NAGŁAŚNIAĆ
!
Pozdrawiam
RODMAN
Akademia
Pokoju |