|
OBCY....
Nie
tym razem nie będzie o ALIENIE z Sigourney Wever w roli głównej... choć
obraz ten ... nie ma sobie równych po dziś dzień ....i jeszcze na długo
pozostanie inspiracją do przemyśleń. Tym razem będzie o Obcym u Nas...
Wyobraźmy
sobie wspólnotę, powiedzmy niech będzie to wspólnota... „siekierek
kamiennych”, lub inaczej kraina naszego dzieciństwa... i wartości....
jakie w owym czasie starano się nam przekazać... gdyśmy byli dziećmi swoich
rodziców... lub nawet jakimiś anonimowymi elementami jakiejś wspólnoty, społeczeństwa,
narodu etc. Jak wtedy wyglądał nasz świat ? No tak - on nigdy nie był nasz...
Właściwie już wtedy trudno się było podpisać pod jego istnieniem. Z
miejsca poza rodziną... też zresztą dość chorym produktem tamtych czasów...
był jedną wielką kloaką beznadziejności. Tym niemniej poświęcono dość
wiele energii, by pozostawić jakiś ślad tamtych czasów... czasów
„siekierek kamiennych”. By nawet przez kontestację i tak nazwać go
Naszym Czasem. Mimo że nikt w niego nie wierzył. Nawet jeśli był to czas
buntu... i poszukiwania nowych wartości....
Tak-
do powstań to się nadajemy....
Do
czegóż jednak więcej ?
Stary
Świat był obrzydliwy... w zasadzie wymarzona przestrzeń kontestacji...
Nie
chcieliśmy nosić naszych „kamiennych siekierek”... które chciano
nam wręczyć... byśmy bronili takiego świata przed Obcymi. Właściwie
urodziliśmy się już w środowisku Obcych i walkę o odizolowanie się od tej
materii, zdobycie jakiejś zbiorowej czy indywidualnej autonomii, niełatwo było
nam stoczyć... ale jakby wszystko ułożyło się ku temu. Stare gniazdo Obcych
było już zresztą przegniłe.... i jebut - wszystko dość łatwo dało się
rozwałkować... A my mieliśmy Taką Jasność Myśli... jak długo przedtem
nie i potem już nie...
Ale
przestrzeni Wolności w jakiej Żyć umiemy, ma to do siebie że jak wszystko
jest przestrzenią dynamiczną. Wolność to nie jest pojęcie o Teoretycznym
Znaczeniu. Wszelka „racjonalność” - czyli ukuwane sposoby myślenia
jest jej wrogiem. A te pewnie trzeba było kuć... tak lub inaczej ... bo płynął
czas.... i w jakiś sposób... trzeba było myśleć....
Nie
umieliśmy myśleć sami...
Boimy
się rozmawiać z Bogami, a naszych świętych zamykamy w szpitalach
psychiatrycznych...
Różne
są tego powody... Ja bym napisał że jest to wynik nieumiejętności
jednoczenia się z Naszym Sacrum. Ale ja rozumiem je dość specyficznie... jako
otwartą jaźń w stanach transcendentnych... które przecież są na wyciągnięcie
ręki, ale których tak wszyscy się boją jako ryzyka dla zdrowia. Jednak nasz
katolik... powie, że nie starcza nam wiary w naszego Boga... (bo ten Jezus to
praktycznie już prawie tylko nasz Bóg w tej Europie) i to nas tak osłabiło,
(tyle że ten obecny katolik tak czy inaczej uczony jest życia na kolanach, i
wyzwolenia przez potulne znoszenie cierpienia). Z innej strony większość
kobiet tego matriarchalnego plemienia jakimi są Słowianie , a więc i Polacy,
powie że sacrum... i tak jest, tyle że ono nie wyraża się w żadnych słowach.
Ono po prostu jest... gdy jest życie... a to przecież nie ustało. No tak, z
tym przecież trudno się nie zgodzić...
Ten
ostatni z wymienionych światów... Świat matriarchatu.... determinuje jednak
wyjście poza wszelkie pojęcia , określenia.... wartości... i może dlatego
że w dzieciństwie naszym poświęcano mu tyle uwagi... mówiąc o Wolności,
Patriotyzmie, Narodowej Odrębności, wrogości do posługiwania się obcym językiem... że czujemy się dziś oszukani....
Nie
oszukani może nie, bo też nikt nam niczego nie obiecywał. Jest to raczej
poczucie zdziwienia i niechęci wobec zastraszającego serwilizmu, by nie napisać
zdrady wszelkich elit tego kraju. Nie tylko politycznych, ale też
kulturalnych... No kurwa, jak za Stalina, tyle że w drugą Stronę. I wszyscy
boja się bo jak kiedyś można było trafić do łagrów, to teraz równie łatwo
można zostać lumpem na Centralnym. STRACH.... ze bez pełnego portfela jest się
po prostu niczym.
Albo
po prostu ... te Wartości pozytywne były zbyt słabe, by odnaleźć swoją
3 drogę... Przecież jak każdy wie za taką wiedzę odebraną od Bogów można
zapłacić życiem.
Jako
dzieci Bogini Matki sami wpuściliśmy Obcych.
To jest tak jak dziś ... nie mamy prawa posługiwać się Światem Wartości
. Świat wartości bowiem przynależy Patriarchatowi - wobec którego
zachowujemy dystans....
pozostawiając bieg zdarzeń przepływom energii. To już osobliwe...
Wolność
zdobyliśmy sami... Nikt nam nie pomagał.... Wykorzystaliśmy też sprzyjający
moment historii. Ale to co potem... nie było już dziełem rąk naszych... ale
bezkrytyczną asymilacją. Wpuściliśmy Obcy świat ... równie łatwo jak
innych Obcych się pozbyliśmy - powiedzmy świat „siekierek żelaznych”
. Ten który ja pierwszy przyniósł powiedział otwarcie : „żelazne są
lepsze, w dupę sobie wsadźcie kamienne”. Nikt kamiennych nie bronił...
choć był to świat naszego dzieciństwa. Ale może nie było czego bronić, jeśli
nasze dzieciństwo też było ... światem walk wszystkich ze wszystkimi... i po
prostu niczego nie było żal.
I
niczego nie jest żal....
Czego
więc żal.... Nie Świata dawnych Obcych...
Nie
świata dzisiejszych Obcych...
Ale
tego krótkiego , może 10 letniego okresu WOLNOŚCI.... tylko wtedy żyć
umiemy u siebie i pełną piersią...
Obaliliśmy
beznadziejne niewolnictwo, ale i dziś wchodzimy w przestrzeń niewolnictwa.
Byliśmy nic nie znaczącym satelitą, jesteśmy coraz mniej znaczącym rynkiem
zbytu dla Obcych i rezerwuarem tańszej i dobrej siły roboczej. O tym się mówi
od lat... Dziś się to ziszcza.
Ale
nie to jest nawet istotne... czasami zresztą tak wcale nie jest. Obcy też zdają
sobie sprawę że wolny rynek to tylko slogan i ze na dłuższą metę liczy się
tylko mobilizacyjna lojalność - i w imię Ich wartości... warto ją
podtrzymywać za każdą cenę, np. do chwili gdy wybuchnie wulkan muzułmański
w w zachodniej Europie, i nie skażeni kosmopolityzmem Słowianie ze swą
"ordynarną" wiarą z Boga mogą być najcenniejszym sojusznikiem .... Problem
jest daleko głębszy... niż przemiana w skali zmiany jednego ustroju na drugi
i wymiany Moskwy na Brukselę. Nie jest to też problem nierentowności Europy
jako takiej... w skali gospodarki globalnej na czymś takim jak wolny rynek. Nie
o to chodzi. Oczywiście slogan wolnego rynku nie tylko chwilami jest czystą
fikcją.
Wprowadzając
„siekierki żelazne” burzymy stary ład. To nie jest tylko
modernizacja techniczna. Jak słusznie zauważa dr Bąbel... taka innowacja
burzy cały Kosmos naszych wyobrażeń o Świecie. Wyobrażeń wyniesionych z
dzieciństwa... i przekazanych jako tradycja rodzinna/społeczna/narodowa.
„Siekierek żelaznych” nie było w starym ładzie... Nie wynaleźliśmy
ich my...Ta siekierką żelazną jest ... specyficzna organizacja pracy, której
produktem jest m.in. Internet. Naszym wynalazkiem są powstania, nie
tylko w sensie negatywnym. Jako wybitnie czuli na opresje... wiemy gdzie za gównem
słodkich słówek kryje się energetyczny terror... i po prostu kłamstwo. W większości
te zrywy są przegrane,
ale nie tylko. Tutaj Wojciech Jóźwiak się nie myli. „Siekierka żelazna”
wchodzi do nas z całym Obcym Kosmosem ... I zmienia nasze systemy wartościowania.
Stare Umiera. Nie tylko technologiczne STARE. Umiera mityczna łączność
z naszymi przodkami... Umiera nasza Moc Magiczna. Magii czarowania świata na własną
formę energetyczną.
Nie
chodzi o to że Nowe jest nawet lepsze... ale o to, że my chcemy to uznać że są
lepsze. Afgańczycy mimo skrajnej nędzy tego nie czynią. Czy nasza adaptatywność....
nie jest jeszcze jednym dowodem na pełną interioryzację przekazu
matrylinearnego , gdzie liczy się tylko energia życiowa ?
Pewnie
jest w tym jakaś wieczna mądrość ... oczekiwania na rozpad gniazda OBCYCH od
wewnątrz i chronienia swoich synów ... przed bezsensowną rzezią... która
nic nie daje poza ... narodowymi eposami, które przecież i tak do niczego się
nie przydają.
Czy
jednak taka jest prawda ?
Kolonie
Obcych to nie żaden tam produkt wolnego rynku... To inwazja Całej Kultury.
Zmieniła ona oblicze naszego kraju... i w dużym stopniu było to pożyteczne....
czy jednak jest nadal ?
Pomijając
już handryczenie się o wartości.. typu niepodległości i zachowania tożsamości
mniej lub bardziej narodowej ... co jako dzieci Wielkiej Matki moglibyśmy olać
- cudem elastyczności tu są Czesi i Białorusini... to jednak zastanawiam się
czy Obcy sami zżerający już własne ogony z głodu energii nie ciągną nas z
sobą ku śmierci gatunkowej ?
Nie
wiem.... Być może pytanie to jest całkowicie bezpodstawne ... dziś byłem na
dniu festynów.... właściwie wypisz wymaluj epoka Gierka z lat 70-tych. Dokładna
kopia energetyczna masowego szczęścia pośród Słońca i ciepła. Czy jest się
więc czego czepiać ?
O
co mi chodzi ?
Pośród
zgiełku i gówna postarajmy się odszukać to co najbardziej podstawowe. Pisze
o tym dr Bąbel - Własne bogactwo narodowe... powinniśmy tworzyć sami. Nie
chodzi tu o żadną autarkię, ani o przymiotnik „narodowe” lub
„bogactwo”. Implant Obcego... przestaje dodawać nam sił... zaczyna
ją wysysać. Jest to implant specyficznego rodzaju kultury.... kultury , która
teraz zmierza ku globalnej wojnie, a wiec i śmierci.
„Własny
stan zasobów należało by tworzyć własnymi rękoma” - w ramach oczywiście
podziału pracy , etc. Co się dzieje jeśli mówi się nam że wiele milionów
rąk bez pracy ma pozostać bezczynnych, ponieważ nie ma dla nich miejsca w
Obcym Świecie ? ... Nie mogą po prostu iść na pole ugoru... rozbić namiot ,
wykopać studnię na wodę i jakoś próbować zmagać się z życiem... Nie
...im jest to zabronione .... Musieliby wcześniej zapłacić. Ale czym ? 27 % młodzieży
u nas ani już się nie uczy, ani nie ma dostępu do pracy.... Obcy nie
przewidzieli dla nich miejsca w swoim świecie.... który opanował nas jak
kolonię. Inni pracują... ale jaka to jest praca ? Właściwie zaczyna
przypominać to wielkie więzienie.... W więzieniu nie chodzi o to by pracować
... i tworzyć, ale o to by siedzieć cicho, bać się i być wdzięcznym za
miskę ryżu rzuconą jak ochłap. Podobnie jest u nas... Wciąż przecież słyszymy
jak to Obcy... wciąż nam pomagają. że bez nich już dawno by się umarło.
Co więcej wszystko to sprawia wrażenie... jakiejś obłędnej logiki
doprowadzenia do stanu kosmicznej bezczynności... tego narodu... upierdolonego
papą z TV dla masowego idioty. Niewielu już tworzy własną przyszłość...
za to coraz więcej zajmuję się tym... aby spod pręgierza bezalternatywności
nikt się nie wymknął. Spece od reklamy, dziennikarze, Kościół, aż po sam
dół, czyli agencje ochrony, mafie, stróże tak lub inaczej rozumianego porządku.
Masa bezczynnych, tj. nic nie wytwarzających ludzi... których legitymizacja
istnienia jest co najmniej etycznie wątpliwa... Żywią się strachem.
Powiedzmy że łącznie z dorastającą młodzieżą stają się zalążkiem
przyszłych band łupieskich.. które nie będą miały innego wyjścia, ale
albo zaangażują się w wojnę zewnętrzną... broniąc społeczeństwa, przed
takim lub innym przeciwnikiem, albo jeśli ten się nie znajdzie terrorem
wypreparują wroga wewnętrznego... ponieważ tylko wróg jest legitymizacją
ich istnienia i co więcej sankcją do jakiegokolwiek statusu społecznego.
Ideał
komunistyczny brzmiał: „Każdemu Chleba i Pracy”.
Ta
ideologia wykazała swoją niewydolność .
Ale
czy tak trudno zrozumieć że brak pracy i perspektyw... wręcz zmusza narody do
Wojny ?
Lub
policjantów do terroru wewnętrznego ?
Jak
długo można się ogłupiać gównem lejącym się z TV... że kiedyś będzie
już lepiej....
Gdzie
ma być lepiej ?
Żyjemy
w czasach, gdzie żywność się niszczy, bo nie opłaca się jej sprzedawać,
żyjemy w czasach gdzie młodzi zatomizowani, wyalienowani ludzie.... żyją w
ciągłym strachu o przetrwanie... ponieważ bez pracy w Systemie... nie mają
szansy iść na ugór i żyć poza nim... Bez pracy mogą stać się wyłącznie
Niewolnikami zależnymi od emerytur rodziców, zasiłków i widzimisię urzędników....
oczywiście pozostaje jeszcze zaciągnięcie się do mafii.
Jaki
będzie więc świat „siekierek kamiennych” dzisiaj dorastającej młodzieży
?
Co
im wpajają rodzice , szkoła , mass - media?
Wiemy
już dziś - Jest to kolejne Wielkie Kłamstwo....
Nie
będzie karier i basenów z fontanną.... Europa w czasach globalizacji jest
skazana na peryferyzację - więc dla większości czeka świat luzersów...
przegranych. Których nikt nie uczy... jak żyć w warunkach skrajnej nędzy...
pod paraliżującym strachem patroli policyjnych... i w świecie mafijnego
terroryzmu... i wielkich więzień. Europa znalazła wyjście.... technologiczne
Unicestwienie
populacyjne !!!
Tak,
tak - to jest ten nowy obłęd - spadku dzietności kobiet sparaliżowanych
strachem o własne przetrwanie, sterylizacja kobiet. Logika dobrobytu zamiast ciągłości
pokoleń. Zatrute żarcie.... zatruta woda. Obłędny stres... za którym stoi
po prostu biologiczne wyniszczenie.... A przede wszystkim wszczepianie zbiorowej
alienacji jednostek... i lęku przed drugim człowiekiem jako rywalu w absurdzie
walki konkurencyjnej.
I
to jest właśnie pytanie : czy matriarchalni Słowianie... po prostu czekają
Nowego Najeźdźcę... który przywróci porządek życia we właściwych
proporcjach. I jak wiadomo nie będą już to paralityczni starcy z zachodu....
Ale po prostu MUZUŁMANIE.
Uff..
nadeszły wieści z Francji... instynkt samozachowawczy Starej Europy jeszcze
nie szczerzł ostatecznie...
Być
może wspólnymi siłami uda się globalizację wyrzucić do fajansu... nawet
kosztem ofiar... ... choć nowe jest jeszcze zbyt
słabe... by stworzyć jednolity Front Narodowy... oparty o tradycje ojców i
dziadów... i duchów tej Ziemi. Każdej Ziemi , każdego narodu.
Z
pozdrowieniami
RODMAN
|