|
Podstawą
tego tekstu jest inspiracja wyniesiona z wykładu Karola Modzelewskiego
"Barbarzyńskie Korzenie Europy" - Audytorium Maximum UW. (dzień po)
Jeśli uznać ze prof. K.M. reprezentuje instytucjonalna naukę... to
od
razu napisze ze znajduje się ona jakieś min. 3-5 lat wstecz... wobec fazy
dociekań na jakim znajduje się
przestrzeń TARAKI , czy autorów publikujących
"pod Strychem" ... w zasadzie dopiero zaznaczanie przemiany jaka
dokonuje się w rozumieniu dziejów Naszego Kontynentu ... co w
"naszym" Internecie jest już oczywiste od dawna.
Z
wykładu tego zaczerpnąłem informacje w interesującym mnie teraz kontekście
o dawnych Sasach, Karolu Wielkim, Tacycie i niemieckim kronikarzu... oraz o
kolektywistycznym charakterze Wiecu.
Ale
nie o tym chciałem pisać co usłyszałem, ... duża część wykładu to
strukturalistyczne i dość rozwlekłe dywagacje na temat znaczenia słów -
barbarricum, ale o tym co z tej inspiracji wyrodziło mi się w głowie. Jak już
wszyscy wiemy (po wykładzie) "Cywilizowani" oddzielali się limesem
od "Barbaricum" nie tylko fortyfikacjami, ale i przekonaniem o własnej
"kulturowej,
moralnej wyższości" oraz niesieniu innym "misji dziejowej". Ta
misja dziejowa , w jakimś momencie miała polegać na szerzeniu Chrześcijaństwa,
i pod taka to oto instancja Karol Wielki podbija Sasów - biorąc masę jeńców
- i potem .... jako może dowód wyższości swej wiary ścina wszystkich w ilości
4,5 tys. sztuk. I wstawia niepiśmiennym "prymitywom" i
„ciemniakom” "PRAWO CYWILIZACJI', w którym jest napisane
-
za
zbieranie się na wiecach - kara śmierci, za nie oddawanie czci Krzyżowi -
kara śmierci, za kultywowanie starych obrządków - kara śmierci ..., za
uchylanie się od danin - kara śmierci itd. itd. Pozostawmy ocenę wartości
takiej cywilizacji będącej spadkobierczynią despotyzmu
hellenistycznego, judaizmu, i degrengolady rzymskiej. Skupmy się na owych
wiecach... BARBARZYŃSKIEJ WOLI LUDU - bo to mnie zainteresowało. Co ciekawe
jak podkreślił profesor... elementy ustroju barbarzyńskiego jakie opisywał
już Tacyt u Germanów, pokrywają się prawie idealnie z tym co pisze -
zapomniałem imienia, ale jakiś niemiecki biskup - o Lucicach - Słowiańskich
plemionach znad Łaby 1000 lat później. Co więcej to już dopisze sam... ten
ustrój musiał być z grubsza TAKI SAM. nie tylko tam, ale również taki jak u
dzisiejszych
Afgańczyków,
jak i u WSZYSTKICH plemion niepiśmiennych (nawet nie tyle niepiśmiennych , ale
o nieskodyfikowanym Prawie, i co z tym związane braku hierarchicznego podziału
na ... posiadających władzę i niewolników), a więc np. dzisiejszej wspólnocie
sąsiedzkiej . Nie tylko.
Otóż
elementy tego ustroju widzimy nie tylko w czasach demokracji szlacheckiej, ale i
... w czasach SOLIDARNOŚCI. Także na komunistycznych mityngach z czasów
Lenina, jak i hitlerowskich partaitagach. A jeśli tak to dotykamy tu czegoś
Najważniejszego - ARCHETYPU ( nie-hierarchizowanych zbiorowych relacji?). Niektórzy historycy piszą
o tym, ze w czasach plemiennych pominąwszy różnice językowe i etniczne ... taki sam Ustrój panował
i w Germanii, i wśród Słowian Nadwiślańskich, i na Rusi. Oczywiście różnie
nazywało się Bogów , bo języki nabywały z czasem swoistej odrębności w
wyniku przepaści geograficznych, ale z grubsza panteon bóstw odzwierciedlający
namiętności ludzkiej duszy był też podobny.
Wróćmy
jednak do czasów SASÓW. Otóż WIEC, po karolińskim podboju był oczywistym
bytem "wywrotowym" ponieważ to na wiecu "poganie"
podejmowali decyzje o wojnie, powstaniu, lub zjednoczeniu z plemionami ościennymi
w walce z okupacja, lub jak ktoś chce "świątobliwym oświeceniem
ciemniaków".
Ale
Wiec był również instytucja sądownicza, gdzie osądzano tych, którzy złamali
prawa zwyczajowe. Wiec, gdy okazało się ze prymitywna buta "nowych chrześcijan"
nie tylko uderza w starych bogów, ale powoduje całkowite rozprzężenie... wśród
plemion podbitych, zamieniających się w zbroje bandy łupieskie poza
jakimkolwiek prawem... przywrócono czym prędzej większość zwyczajów
plemiennych , poza oczywiście bóstwami, naginając do tego chrześcijaństwo
jak się da. A jak wiecie da się .
Otóż
na Wiecach decyzje podejmowano przez aklamacje. Tj. niejako dopóki nie było
zgody powszechnej, to decyzji nie uznawano za podjęta, a sprawy za rozstrzygnięta.
Wypada
się w tym miejscu zastanowić, czym różni się duch Wspólnoty opartej na rządach
Jedności od np. plebejskiej demokracji .. czyli ducha opartego na rządach Większości.
Nie przypadkowo demokrację większościową nazywam plebejską, ponieważ
zawsze kończy ona w rynsztoku... I choćby nie wiadomo z jakich szczytnych
racji ją wprowadzano - czego autentyczności nie ujmuje... zawsze koniec jest
takim sam - czyli gówno.
Czym
różni się geszefciarska taktyka przeliczania głosów, od konieczności
przekonania Wszystkich Wolnych do własnej racji. Aby w ogóle mieć szansę mówić
że taką rację się ma. Wiec jest Zebraniem Wolnych - nikt z Wolnych nie może
wyjść z niego z poczuciem, iż podjęta decyzja jest wbrew jego woli i
sumieniu. Za taki rezultat prędzej czy później zapłaci cała Wspólnota ...
osłabieniem swej Jedności. To oczywiste. Nie znaczy to jednak, że brak
consensusu na Wiecu blokuje przepływ Energii... wróćmy jednak do naszej
opowieści. A zrozumienie tej różnicy pozostawmy Innej Opowieści.
Wiec
miał - jak już napisałem- nie tylko charakter „mobilizacyjny”,
ale również sądowniczy. Sądu nad „przestępca łamiącym
zwyczaj". Stosując normatywy "cywilizacyjne" mówi się w tym
miejscu o "kolektywistycznym przymusie" , "zduszeniu
indywidualizmu", "odruchu stadnym", "samosądach tłuszczy",
bo kto się nie zgadzał dostawał w ryj i się zgodzić musiał. Być może
bywało i tak.
Ale
wg mnie nie o to tu chodzi.
Są
to bowiem dla mnie projekcje Ducha niewolniczej Cywilizacji na świat
"przeklętych przecież pogan".
Ale
jak to często bywa ... wczorajsze Przekleństwo już Jutro może się okazać
drogą do Świętości.... kto to wie...
Przyjrzyjmy
się duchowi takiego barbarzyńskiego WIECU.
Osobnicy
w społecznościach nie-zhierachizowanych żyją w oparciu o wspólnotę sąsiedzka.
Wszyscy są Wolni, a raczej ... nie-podlegli.... bo nie podlegają nikomu... i
jak słusznie zauważyli dziejopisarze ... „u barbarzyńców nie ma królów”.
„Niewolnikiem” zostaje się wyłącznie jako jeniec wojenny, ale i
to nie jest status "przypisany" raz na zawsze... bo gdy "złość
wojenna" mija ... to taki gość dostaje swój kawałek lasu do
wykarczowania, i jest po prostu z nami. Bez trudu może się okazać najbardziej
cenionym kowalem w danej osadzie, jeśli w wojennej sztuce - jako przeciwnikowi-
mu się nie powiodło... Nie ma problemu. Byle tylko zachował swoją cześć ,
czyli ... Wartość Swojego Słowa. Bo nic inne nie ma takiej Wartości... dobra
materialne, o ile są jakoś znaczące... służą nie jednostkom, ale Całej
wspólnocie. Najlepszy kowal będzie więc miał kuźnię, najlepszy wojownik
konia itd. Właściwie nie ma problemu wolności... każdy żyje by żyć, a ilość
przeciwieństw zewnętrznych i związanych z natura jest tak wielka ze dzielenie
się na wrogie obozy jest w takich społecznościach czystą głupota.
Zresztą
przykład „Ostatnich Barbarzyńców Naszego Kontynentu czyli wojsk
hitlerowskich o tym też Świadczy. Masowo wcielali w swe szeregi każdego, kto
tylko podzielał ich Ducha i postawę nawet jeśli przedtem był przeciwnikiem
....jak np. milionowa armia niedawnych jeńców rosyjskich na zapleczu walk
Wschodniego Frontu.
Z
drugiej Strony : To jak trudnym jest nam zrozumieć praktykę braku przywiązania
do dóbr materialnych... pozwala od razu dostrzec jak mocno jesteśmy przykuci
do tej idei... związanej przecież w oczywistym sposób z lękiem przed
niedostatkiem ( z czasów wczorajszych) i osamotnieniem w takim stanie (w
naszych Czasach).
Ale
czasami się zdarza ze coś przerywa tą sielankę ... i wtedy trzeba wyjść ze
swej zagrody, chaty, ziemianki, mieszkania i ... skupić się (bo pojedynczo nas
wytłuką), z tymi którzy mówią tak jak my , myślą podobnie jak my i radzić.
Mówi się o tych społecznościach, że nie wyróżniały SACRUM OD PROFANUM.
(Jakże
pożałowania godnymi w tej perspektywie są ci "którym się to
udaje"....)
Otóż
tylko na Wiecu wiadomo było z kim są bogowie, z kim jest MOC, kto ma sile
przekonania całej reszty do swej racji. Kto może zmienić oblicze przekonań i
Wiary Wszystkich członków np. plemienia. Oczywiście by zabrać glos przeciwko
- najczęściej milczącej i niechętnej jakimkolwiek zmianom - Większości,
należało mieć nie tylko odwagę .. narażenia się na ostracyzm, ale i silne
przekonanie o tym, w co się wierzy. Tylko to dawało szanse, że się uda wiarę
swą przelać w dusze innych, nie narażając się na śmiech , kpinę lub
krzywe spojrzenia. Gdy ktoś wypił za dużo (pitnego miodu) i dziamdzial bez mocy, to
oczywiście ze dostawał kijem po głowie od teściowej by się lepiej zamknął,
nie narażając się na "gniew ludu". Ale ci co faktycznie mocy nie
mieli, po prostu siedzieli cicho, i klaskali jak inni, nie przejmując się
wyrokami losu - jaki przyniesie efekt takiego zgromadzenia.
Jedno
zastrzeżenie - Barbarzyński Wiec ma wtedy Boską MOC objawienia wyroków
Opatrzności, jeśli zgromadzeni... tworzą Wspólnotę Wolnych. (Wspólnota
komunikacyjna) ... jeśli każda myśl jaka wyjawia się w duchu zebranych
zostanie wypowiedziana w słowach do Ogółu... jeśli nikt nie jest skrytym, i
pod stołem nie szykuje własnego rozegrania tej gry... nikt więc nie może być
tu Zniewolonym przez Wspólnotę „tchórzem”. Być może temu służyła
Inicjacja - uwolnienia od Lęku.
To
bardzo ciekawa instytucja taki WIEC - Ta instytucja jest pozaczasowa... wszędzie
będzie działała TAK SAMO !
Wracając
do sądu. "Przestępca" był ktoś, kto złamał zwyczaj. Nie był to
żaden uczynek klasyfikowany jako "dobry" lub "zły" za który
groziło jakieś absurdalne i Realne Wieczne Potępienie - (trudno mi opisać
kondycję duchową tych, którzy potrafią szczuć się wzajemnie czymś takim -
oczywiście poza potępieniem w Pamięci Wspólnoty), ale np. taki, którego nie
robiono wcześniej - za pamięci. Wiec służył tu za miejsce upostaciowienia
się Ducha Zbiorowego. Co z taki przekroczeniem zrobić? Gdy "przestępca"
wierzył niezbicie w sens swego działania ... bardzo możliwe ze zmieniał wspólnotowe
Tabu.
Modyfikował
"odwieczny" mit plemienny, stając się jego częścią, jako kolejny
z herosów. Ba, jedynie "Przestępca", czyli ten , który jest PONAD,
i obdarzony jest MOCĄ... mógł zostać np. WODZEM.
Np.
olał asekurancką decyzję Wiecu, który po raz kolejny nic nie postanowił...
zebrał młodych 50 wojów i ruszył na Obcych... niosą w sobie święte
przekonanie że TAK TRZEBA za Każdą Cenę. Jeśli więc wrócił z rozróby,
która kończyła się wypowiedzeniem Wojny ... Wiec np. postanawiał...
„OK - Twoje Czyny Świadczą za Tobą . Rzuciłeś się na przeważającego
przeciwnika... i udało Ci się ocalić głowę swoją i Swoich Towarzyszy,
zadając straty Nieprzyjacielowi, ale z tego wyszła Wojna .. więc
„Cwaniaczku”, bierz ją na Swoje Barki zorganizuj wieś do Walki, i
módl się by bogowie Ci dalej sprzyjali, bo inaczej biada z Tobą”. Gdy
Wojnę Wygrał wbrew „Woli Ludu” oczywiście zostawał Wodzem... i
jego głos na Wiecu... miał największy Mir.
Gdy
jednak to co zrobił (uczynek wbrew zwyczajowi) , mocą PRAWDY go nie wzmacniało,
ale wręcz przeciwnie ... osłabiało go (wystarczy spojrzeć w oczy winnych)
... karano go, np. odcinając złodziejowi
rękę
i szlus sprawa szła w niepamięć. ( teraz jednak dodam ze ucinanie rąk, musi
być znowu jakimś przejaskrawieniem cywilizowanej propagandy- jest to kara całkowicie
ekonomicznie i duchowo nieuzasadniona - dopiero kradzież , której skutkiem
jest wygłodzenie na śmierć towarzyszy lub współplemieńców mogłaby to
uzasadnić - W zwykłym czasie się to nie zdarza. Przecież potem kalekę
trzeba utrzymywać. Daleko większe zastosowanie musiała mieć np. publiczna chłosta,
która poza doraźnym bólem , w oczywisty sposób obniżała prestiż Wolnego )
Gdyby jednak złodziej przekonałby WOLNYCH, że czynił to w imię powiedzmy
.... Wsparcia biedniejszych - taki Janosik, czy KOMUNISTYCZNEJ RÓWNOŚCI -
powiedzmy taki rewolucjonista - to lud by go nie skazał, obawiając się przestępstwa
skazania niewinnego i poczucia winy.
I
żadna pisanina tego nie zmieni ! Żadne pisane kodeksy i inne pierdoły...
Wyrok wywołujący poczucie winy u skazujących oznacza zawsze jedno - Bogowie
Nie są już z Wami... Tak skończyło się Chrześcijaństwo... gdy na Stosy
poszły kobiety. Nigdy nie odzyskało już swego impetu w Duchu.
Wróćmy
jednak : Po prostu byłoby mniej więcej tak - no dobrze... OK, wierzymy Ci, ale
u nas taki Komunizm się nie sprawdzi, bierz swoja tarczę i miecz i ruszaj
swoja droga. BANICJA !
Niesprawiedliwie
zadana kara - ześle bowiem Gniew Bogów - to pewne jak dwa razy dwa to cztery ,
bo bogowie są w nas, a poczucie winy to znak ze im ubliżyliśmy. Zabijając zaś
Bogów zabijamy Własną Wspólnotę.
Co
więcej gdy na wiecach nie było jednomyślności, bo jakaś grupa np. rodowa
oponowała przeciw bez ustępstwa traktując opór jako sprawę honoru, a nie
argumentów, nie zabijano przeciwników, nie karano ich... nie było linczów...
po prostu bierzcie tarcze i ruszajcie swoja droga. Czyż właśnie nie taki jest
USTRÓJ WOLNYCH ? Czy nie takie korzenie ustawicznej wędrówki ludów, które
całkowicie zamarły .... pod Chrześcijaństwem ?
Interesujące....
To
dlatego , aby wrócić na koniec na "moje podwórko" A.H. miał prawo
powiedzieć ... "BÓG JEST Z NAMI" ponieważ jesteśmy w stanie
przekonać CALE NIEMCY- i widzicie to na własne oczy, ze to w co wierzymy jest
GŁOSEM PRAWDY (a wiec Głosem BOGÓW) . Nie do końca mu się to udało, może
i b. dobrze ... ale to on Uczynił z Barbarzyńskiego Wiecu ... Apoteozę owej
JEDNOŚCI, w obliczu zagrożenia jakie widział na zewnątrz swego kraju.
Z
pozdrowieniami...
RODMAN
|