Przypowieści Rodmana

Wyprawa 06 

(ok 1 poł.lat 90-tych)

w krainie mitu

 

G. 11.30 MAGICZNA ŁĄKA . Obraz prze mną jak z wiekowych baśni . Wokół las , łąka na Stromym stoku, nie uprawianym ugorze. W dali ludzkie siedlisko - wioska. Słyszę dalekie odgłosy życia, ...odległe i przyjazne - jak w baśniach. Od ludzi nie chce odchodzić. Mój los z nimi spleciony, mój los wyłącznie wśród nich. Wokół jednak, w bezpośredniej bliskości boskość wszelkiego stworzenia... wszystkiego co żyje. Ładna pogoda - lazurowe bezchmurne niebo......choć pewnie, jak i wczoraj ok. 16.00 może padać ......[przyjmuję] założenie : trwać do ok. 19.00-20.00, chyba żeby lało już od 16.00.......zminimalizować ruch - nie wykraczać poza magiczny krąg aury .......zminimalizować koncentracje w wymiarze percepcyjnym .......nie eksploatować ENERGII sensacjami wzrokowymi . Dzień spędzić w miejscu ......Potrzebne było mi słońce.....ONO JEST!!!! Może to ostatnie tak pewne słońce tego roku. Planowane zejście , z pominięciem wioski .......wspaniała zieleń łąk, brzęk świerszczy , innych wokół owadów .....jest ich mnóstwo ......zupełni nie przeszkadzają , są towarzyszami.....obiektami . O dziwo , nie ma gzów......nie ma potrzeby zabijania ! .....po drodze spotkany ... magiczny sojusznik -grzyb, jak wymalowany, duży ok. 15 cm. 
G.13.12.......Nie wiem......czy to.......da się zapisać......TARCZA ZEGARA ....pośród przelewu .......przepływu .....energetycznej treści.......plazmowatej, amorficznej, nieuformowanej..... treści tego świata........takim, jakim on jest...........Gdzie tu początek......formy? .......tylko ta Tarcza zegara!....całkowicie .....nie .........z tego......świata........pozasubstancjalna.......Tarcza zegara w Nieskończoności.............nieokreśloności........w tym ........[efektywnie] spełnionym .......Raju Człowieczego ISTNIENIA
.........g. 13.15........Jeszcze 6 godzin CZASU!!!!! Na tej drodze.......łączenia z całym Kosmosem .....jak najdosadniejsza więź , ....jak najpełniejsza ........jak najcięższa.......aż po granice Ostatecznego Rozszczepienia i......zerwania wszelkiej łączności [z Logosem] ......ale i jak ....najrzadsza. / formy doświadczania płytkie , częste i powierzchowne rozpierdolą każde istnienie- kosmos porywa je do siebie, zmienia w bierna formę "roślinną" / próba mówi być jak najcięższa . Im więcej daje się w niej znieść , tym więcej można się dowiedzieć .......Można też....... poznać.....granice.........własnej "pojemności" .......na wiedzę (?)  ....i wytrzymałości.... przy łączności z...... Kosmosem. Ile zdołasz unieść....... w swym Umyśle .....przed jego ostatecznym [złamaniem ] lub wyczerpaniem, ......zaśnięciem, zniknięciem . Ile......dasz radę.....w pełni zrozumieć ......z tego całego energetycznego Przekazu. 
Nikt nie powinien brać więcej na siebie....... na swą formę Istnienia, niż w pełni świadomie uda mu się Udźwignąć ......Korzystanie z energii zewnętrznych, poddawanie się ich wpływom , wywieranie nacisku.....przez forsowanie Większych Form ......rodzi przepaść ......w płaszczyźnie przepływu energetycznej treści........ aż po Niespełnienie Istnienia........ Rozszczepienie ......między własną strefą bytu.....a zasięgiem pojęć i idei.......które coraz bardziej odrywają się od rzeczywistości [lub lepiej obrazu naszego świata] .....do której ze swej istoty nigdy nie przynależą . Jakże inaczej [z tego wymiaru] wygląda Schizofrenia.....dlaczego ludzie nie robią tego co mówią? ......dlaczego i po co tyle mówią? ........dlaczego musza w ten sposób wybierać dla siebie energetyczne przepaści .......swojego rozszczepienia? 
SAM WŁĄCZYŁEM I SAM WYŁĄCZĘ TEN ZEGAR.......nikt z zewnątrz.......To jest.... przecież......mój kosmos..... Kosmos ....Nad nami wszystkimi... [To właśnie ] Słońce daje nam Czas!.......ale My dajemy czasowi Sens! .....ciąg ....przynajmniej przyczynowo - skutkowy.....Słońce ..... to energia ........Nieuformowana Treść .....w wielkiej Przemianie form....... gdzie tylko głupcy mogą myśleć, że mają coś więcej, niż Inni .....gdzie Raj można zbudować......TYLKO Z WŁASNEJ KRWI ......świadomie wyrwanego z siebie mięsa......wielkiego samowyrzeczenia.
........W ŚWIADOMYM WYSIŁKU W UREALISTYCZNIANIU CZASU!!!!!
g. 18.15.....Tracę kontakt ze Słońcem . Staram się wyłapać w tym co JEST.....powrócić do Zwykłego..... Miejsca ......... w Czasie i Przestrzeni ...... Od 45 min. próbuję czytać..... czytać świadomie...... Nie jest łatwo włączyć ciąg Zegara ..... a bez tego nie ma powrotu..... Trzeba czekać..... pozostało mi jeszcze 15 stron ...... za sobą mam .....2.....aby je przetrawić potrzebowałem gigantycznego wysiłku ..... mam jeszcze 2 godz. Czasu.....Czasu wskazówkowego. Kończy się przychylna Moc Kosmosu ......teraz nadejdzie chłód .....któremu trzeba stawić czoła . Określić wszystko na nowo..... w przestrzeni... własnej Tożsamości, spójności samego siebie z sobą, Określoności......... CZAS ZEGARA TRZEBA WYGARBOWAĆ WŁASNYMI RĘKOMA!!!! Nadać mu mityczny sens, tym trwalszy .....im .... silniej oparty.... na własnej świadomej .......ofierze/!!!!?/ .....

[ Kilka dni po...]
Trzeba wrócić do tego czasu .....może najważniejszego dnia w roku ....To właśnie najtrudniej dałoby się określić na czym ma to polegać. .......Nie..... Trzeba tu bardzo uważać na wszelkie słowa .....przecież słowa nie mają żadnego ......realnego odniesienia! Odniesienia do rzeczywistości poza tym, tylko naszym Obrazem i naszymi kategoriami .......W tamtej przestrzeni nie niosą one z sobą żadnego wsparcia . W przepływie są Niczym! Maja oparcie tylko [ w naszej formie] naszej Tożsamości ......Zdaje się , że coś z tej wyprawy zrozumiałem.....choć wtedy pod tymi gwiazdami i pod w pełni rozwiniętym Księżycem .....na Wlk. Łące sądziłem .....że najważniejszych odpowiedzi nie udało się mi uzyskać .....no, ale niby skąd miały nadejść? .....W moim świecie nie ma przecież bóstw......duchów.....demonów . ICH FAKTYCZNIE NIE MA!!! Gwiazdy są Przestrzenią Pustą , one nic "nie mówią" . Te odpowiedzi przyniesie mi jednak CZAS! ..... może jednak udało się cos odkryć , z tego co jest. .....może bez naznaczanie tego od razu jakimś sensem......ale wiadomo mniej więcej .....GDZIE TO JEST! 
To Medium okazuje się silniejszym Transporterem ku Niewymiarom od innych  .....b. mocno "buja przestrzenią" przemieszcza sekwencje obrazu , wyraźnie zmienia formy wszystkiego co otacza , nic już nie jest ani ostre , ani obłe, ani proste, ani krzywe. Nic już nie jest jakkolwiek określalne .....na lazurowym tle wspaniałego Nieba wyraźnie ujawniają się endogenne schematy postrzegania .....ale trudno je odwzorować w słowach ...nie są one jakoś konkretne ..... mimo swej wyrazistości . Nie są oni stałe , ani zmienne, ani widoczne , ani niewidoczne. To Nie Są Obiekty Z Naszego Zwykłego Obrazu , w którym umieszczone są nasze pojęcia . Niby w jakimś stopniu oddaje to symbolika Sztuki i Religii , ale te rejestry przekazu zbyt podkreślają różnicę tych form od zwykłych. One Tam dotyczą Całego SPÓJNEGO w Naszym Umyśle Logosu! /.../ 

........Słońce daje Energię Całemu Światu ......Księżyc też .... ale właściwie tylko o tyle , o ile jest On odbiciem energii słonecznej . Energia ta niby jest ta sama - ale jednak odbita- więc nie ta sama, co przy ludzkiej wrażliwości może być właśnie odbierane polaryzacyjnie [ przy interpretacjach astrologicznych] . Dzień - Noc Odbicie nie jest tu tym samym .....
Świat "dzieje się" w nieustannej i nieskończonej przestrzeni Przemian . Przemiana [wg naszych logicznych standardów] jest mu czymś immanentnym .....jest on Nieokreślalny, nijak ma się do niego dialektyka naszych pojęć .... Już zwrotu "dzieje się", "trwa" zaplatane są w nasza logiczną Zegarową Tarczę Wskazówek. Nie ma tego w rzeczywistości. Wszystko w Świecie ma swoje miejsce Takie Jakie Ma! Każdy byt jest zjednoczony z każdym Istnieniem , wiec nie jest też Bytem , nie podlega żadnemu Rozróżnieniu! Pojawienie się tworu nie z tej rzeczywistości powoduje powstanie potencjalnego napięcia . ten potencjał energetyczny bierze się z odszczepienia [ np. jednostkowej] świadomości od formy [jednostkowej] Istnienia . Zanika on wraz z uspójnianiem się własnego Czasu i miejsca w rzeczywistej Przestrzeni przestrzeń i miejsce nie jest - w tym ludzkim sensie- wyznaczona sama przez się .

W drodze tej spotkać można i Raj [ Magiczną Łąkę] i Piekło [Miasto] , ale to tylko nie tak wcale istotne etapy na tej Drodze . Takie "piekło" to też np. Wyzwanie...... W rzeczywistości wszystko jest takie , jakie jest . Gdyby miało być inne , byłoby inne , ale jeśli jest takie jakie jest, tzn. ,że inne dotąd być nie mogło . Czy taką rzeczywistość mamy przenosić do naszego Obrazu? Absolutnie NIE ! Obraz mamy stworzyć takim , jakim chcielibyśmy by wyglądał , unikać osadzania tam tego, czego chcielibyśmy uniknąć. Każdy byt , wszystko i nic zarazem ma swoje miejsce, ale nie musi mieć swojego Czasu! Ludzie mają coś jednak wyjątkowego coś, co niekoniecznie muszą posiadać Inne Byty. [ nie sposób nam tego poznać ] ŚWIADOME POCZUCIE WIĘZI WYZNACZONE nierzeczywistą TARCZĄ ZEGARA -ciągiem logicznym, dzielonym na sekwencje np. w zdaniu, lub przez wskazówki zegara To właśnie jest podstawą Tworzenia się Naszego Wspólnego Mitycznego Obrazu . Powstaje on dzięki Rozerwaniu połączenia między naszą świadomością a rzeczywistością . Nie należy ona w Obrazie do Przestrzeni Zdarzeń! [wytyczane jest tu czasem pewne kontinuum oderwania Tworów naszej Świadomości od rzeczywistości , i tak może ono biec od logiki, przez matematykę - fizykę -humanistykę-telewizyjne opowieści - gazetowe komunały- aż po sam koniec - zlane z rzeczywistością szczekanie rzuconych na rzeź Hord , w wojennym czasie. Trzeba jednak zaznaczyć , że takie kontinuum ma charakter konwencjonalny i nierozerwalnie wiąże się z określonym już Obrazem . Dla "Rzeczywistości" wszystkie nasze produkty Logiczne będą znaczyły dokładnie tyle samo, co dla nas ujadanie wściekłej sfory psów. ......Ale nie dla nas [i Naszych Obrazów]. "Pomieszanie Zmysłów" [powstanie świadomości] prowadzące do produkcji tworów naszego "Intelektu" jest zupełnie niepojęte...... jeśli założymy u punktu wyjścia świadomość zgodną z "bytem" [ spójną formę istnienia] ......... nasze wyobrażenia Dziecka- Człowieka Pierwotnego- Szamanizm...... aż po punkty dojścia ......... filozofię Kanta, Wittgensteina, Moore'a, Buddy, ......i nasz postmodernizm łączy dokładnie jedno i to samo........ostateczne MILCZENIE- każdego wielkiego Systemu myśli ! 
W naszych Obrazach Człowiek ma kontakt tylko z drugim Człowiekiem / mistycy oraz schizofrenicy , jednostki wypadające poza obraz efektywnie silniejszy kontakt mają np. z naturą i jej uformowanymi przez nich bytami, czy z tworami niebios etc./ Jest to zresztą teza Subiektywna , [właściwa może tylko dla mnie] Tutaj , w tej ludzkiej przestrzeni rozgrywają się gdzieś Dramaty Sensu . Ten kontakt międzyludzki też nie jest dany sam przez się / co już powiedziano tutaj/ Z gigantyczną większością otaczającą nas nie mamy go w ogóle, a z tymi nielicznymi z którymi mamy jego Realność !!! jest zawsze wielce niejednoznaczna, a w każdym razie nie gwarantowaną na linii Czasu. 
"Dobro-byt" (dobry byt) - dynamiczna równowaga w przestrzeni "Kosmicznych" przemian. Moc naszych mitów bierze się ze świadomego Wyrwania....z energetycznej linii przemian , czegoś na kształt energetycznych Kwantów . ......wyrwania czegoś z siebie! Moc mitów jest jakimś niesamowitym w swej Istocie, Owocem jakiegoś naszego Wyrzeczenia! ...... dostępnych nam w Czasie Energii. ........ świadomie podjętego wysiłku! ......wybijania jakiejś energetycznej niszy na płaskiej powierzchni Przepływu i Przemijania . [jest to absurdalne dla naszego Logosu o tyle, o ile mamy świadomość ,że mechanizm tego przyczyn związany jest z immanentnym nam /może implantowanym?/ CZASEM- tarczą Zegara. Jest to tez podstawa naszych Obrazów -tworów nierzeczywistych] ........ słowa stają się pojęciami [w Obrazie] zyskując znaczenie [Moc] o tyle, o ile więcej jesteśmy w stanie wyrwać z siebie [energetycznego mięsa] by je nim wypełnić. Stają się One ZNAKAMI NASZEGO CZASU. Przyszłość w Czasie ma charakter wyłącznie mityczny , co nie znaczy , że nie jest Realna [realność jest tu tworem podrzędnym] . 
..........Co z tego, że w Raju [już objawionym] wszystko jest tak wspaniałe , że jest on tak nieskończenie piękny, co z tego ,że wszystko co nas w nim otacza jest tak nieskończenie przyjazne, bliskie, pełne, i zjednoczone w JEDNO TRWANIE, że nie ma tam łez, nieszczęść, zniszczenia , potrzeby zabijania etc. ......., że jest on Nieskończony i Nieograniczony . JEST ON JEDNAK POZA NASZYM CZASEM!!!!! .......poza Naszą Tarczą Zegara......no, oczywiście, że i poza ułomnymi , dialektycznymi pojęciami i relatywnymi mitami .....ale jest on też jeszcze poza jednym ......poza wszelkim [może tylko złudzeniem] o międzyludzkiej więzi! 
Poza Naszymi Radościami i Smutkami. .......jakie są dostępne dla nas tylko na tej "popierdolonej , zszarzałej Ziemi w jej Zwykłym wymiarze" . Raj może być atrakcją , tylko dla tych dla których Ziemia jest Piekłem! ......jest uwolnieniem od tych , którzy "stworzyli innym Piekło"........Tam już  można Kontemplować i bóstwa [naszej wyobraźni] i ludzi i co tylko będziemy chcieli tam spotkać i na co się natkniemy........w naszej świadomości!!! Wszystko to jest , tak , zgadzam się , piękne dobre i OK.......ale wkurwia mnie tam Jedno! nie mamy tam z tym ....żadnego ........naszego zwykłego Kontaktu! ....żadnej strefy wymiany energetycznej..... po prostu wydaje się , że "szkoda tam Czasu, na spędzanie go w takiej przestrzeni Boskiej "bezkrwistej".....Jałowości -PUSTKI (?)" .......a już nie do zaakceptowania jest myśl by już tam Skończyć! W tym też sensie....... wszystkim Religiom [i innym strukturalnym systemom zhierarchizowanego dostępu do Energii ] bardzo łatwo spełnić to wszystko co obiecują .......dlatego one wszystkie razem wzięte w kupę i każda z osobna.....są w swych Obrazach ....Prawdziwe!!!!- Owocem Świadomej Ofiary, Wyrzeczenia, Wysiłku -podjętego bezinteresownie tj. bez dopełnienia w Zwykłym naszym wymiarze Określonym Czasem i Jego Tarczą ....... jest oczywiście też wsadzany w senną nieświadomość ......... Raje ....... Jak Upodlonych. zszarganych Cierpieniem  zbierają one ludzi, skoro..... właśnie KONIEC CZASU [ odcięcie od Tarczy Zegara] ma być dla nich spełnieniem...... Tragiczny jest wymiar nie tylko Jednostek [ w tym względzie] , ale i milionów . [ w takim Obrazie] ......Łatwo wszystkim tym prorokom spełniać obietnice [piekła i nieba], nic nie ryzykują . W przestrzeni Przemian wszystko jest bowiem w dynamicznej równowadze .....nie jest więc takie , ani nie jest inne . Wszystko jest tam jednością w kosmicznej Energii . Trzeba być kretynem , by sądzić , że tam ma się przewagę [energetyczna nadwyżkę] nad czymkolwiek . Łatwo więc stwierdzić że wszyscy ci "tworzący piekło na ziemi dla Innych" znajdą swe Piekło Tam, Uciśnieni zaś będą wyzwoleni......etc.....etc... Mając świadomość Takiej Kosmicznej Równowagi Przemian, znacznie rozsądniej !!!!.....być społecznym ....odpadem ..... niż społecznie żywić się energią innych [np. mieć władzę.....stymulator strachu Innych]. Nie jest to jednak takie Proste o tyle , że mało jest świadomych Odpadów i mało Świadomych Skurwieli ........(a tylko takie typy godne są szacunku)  stąd dla Większości.....Wymyślono jeszcze Czyściec!!!!!!.....ot Religijne dyrdymały, choć całkowicie Do Rzeczy!!!! Wszystko to są twory....naszej świadomości zjednoczonej z odkrytym Nieświadomym, której poza Tarczą Zegara, immanentna jest zasada [.........] równowagi. 
Nie chodzi nawet o to, by starać się wyprzeć lęk, cierpienie, ból , śmierć, chorobę, nieszczęście- są to przecież zwykłe ludzkie doznania ......Z Naszego Świata !!! [projekty takie kończą się zwykle karmiczną Antytezą] Nie chodzi też przecież o zaopatrzenie wszystkich w coś takiego jak , czasami całkiem jałowe Szczęście...... Chodzi może o to , że żaden z Obrazów... tworów wyłącznie naszej świadomości , nie jest w stanie Oznaczyć Naszych Stanów , a gdy to czyni trochę dłużej niż na chwilę - jest to zwykłe nadużycie energii . Obrazy mogą mieć zaplecze wyłącznie określone mitycznym Czasem zbiorowego DOŚWIADCZENIA. Chodzi w takich Obrazach o to , by wszelkie doświadczenie niezależnie od ich charakteru ......można tylko Świadomie Przeżyć!!!! .....zrozumieć ....we własnym konstrukcie pojęć. Wszystkie przecież nasze bitwy rozgrywać się MOGĄ .......TYLKO W NASZEJ ŚWIADOMOŚCI..... nie potrzeba do nich poganiać Innych 
Słowa ..... za dużo pada słów , za dużo blekotu , który zaśmieca jednostkowe Umysły. Może słowa same w sobie nie są obciążeniem, ale jako pojęcia mają cechę wzajemnego się znoszenia .......jeśli "znamy" dużo ważnych pojęć...... to nie uda nam się łatwo uzgodnić własnej świadomości , z tym co Jest ....... W Przestrzeni Mitu.....ważne może będzie tylko jedno słowo, wystarczy..... im więcej słów tym powiększać się może nasze odszczepienie.
W Niewymiarze Schizofrenia to całkiem inne zjawisko niż w Czasie Zwykłym .......to tyle co niezgodność Słów i Czynów Jednostkowych..... Niezgodność ta Rozszarpie Wielu......Dramat Ludzkości ....to nie musi być wcale mityczny spektakl Walki o przetrwanie; Walki z Przyrodą; Walki z Obcymi i Wrogami; Walki ze Złem, lub o Dobro....... To może być walka wyłącznie z Własną ............ SCHIZOFRENIĄ ..... niespójnością oderwanych pojęć od Stanu Rzeczy..... TO JEST PRAWDZIWE PIEKŁO - Rozdarcie duszy
Co jeszcze z tej Wyprawy?....... ciekawa obecność Strażnika / termin z Castanedy/ - latający owad Ważka , wciąż odlatywała i powracała na moje kolano, Obserwowaliśmy się , może z odległości 20cm. od swoich Oczu. nie było jej poprzedniego dnia , ani wcześniej na tym miejscu...... a w trakcie tych godzin, jak się zdaje stale była obecna!.... po prostu tylko Obserwowała swymi niesamowicie dużymi Oczyma.....przyjazna to istota...... nie gryzła, nie drapała, nie szukała pożywienia , po prostu była tuż obok! Tak wspaniale piękna , spokojna , połyskliwa o niesamowitym ubarwieniu...... tak wtedy oboje mieliśmy wielkie Oczy! ... właśnie taki Strażnik z Castanedy.... Te owadzie Istoty wydały mi się wszystkie tak przyjazne . Interesujące jest to , że chmara komarów już pod wieczór, krążąc wokół mnie wcale NIE MIAŁA CHĘCI ŻYWIC SIĘ MOJĄ KRWIĄ!!!! .....żaden nie chciał mnie kąsać.... ja też nie miałem chęci ich Zabijać ! Żadne ze zwierząt [a więc i ja] w tym Raju NIE ATAKUJE. Uznaczniało by to silnie wszystkie mity wschodnie.
Ciekawe było też poszukiwanie łączności między tym Niewymiarem Raju z Naszą Zwykłą Przestrzenią . Jest tu pewna spójność między ścieżkami zachowań i myśli, ale wypracowana ona jest Właśnie w wymiarze Zwykłym, a nie dana sama przez się . Subiektywnie mogę jeszcze spostrzec, że nie są zagrożeniem dla Nas zjawiska Przyrody, zwierzęta, nie niosą go także Noc , ani jej wyświetlane czasem w wyobraźni ludzkiej Demony [ich po prostu nie ma poza naszą psychiką, trochę ich szukałem , niestety subiektywnie nie znalazłem, tak więc tego typu mity są dla mnie przerostem formy nad treścią ] ......jest tu raczej ogólna wzajemna akceptacja . Nie ma tu lęku- nie ma Bogów....... nie trzeba z nimi walczyć, nie trzeba ich Zabijać. Niestety , gdy ich nie ma , to też nic mi nie powiedzą, niczego nie ułatwią , ale i nie stanowią zagrożenia. Wszelkie Byty, wszystko co stworzone jest raczej przyjazne. Zagrożenie może płynąć tylko stąd skąd płyną odczucia je dopełniające np. Radość. ......od Ludzi. Nie od wszystkich, nawet nie od konkretnych, ale potencjalnie tak to jest . Stąd unikałem kontaktu z ludźmi podczas powrotu z Tej rajskiej Przestrzeni na moją miarę , niezupełnie świadomie wybranej tak , by nikt z potencjalnych OBCYCH nie miał szansy się pojawić /nie tyle jest to kwestia niemożliwości fizycznej, ale mojego rozumienia "procesów kosmicznych" w takim Czasie/ .

/..../ Swój pełny Czas odnalazłem na Magicznej Łące .... wcześniej tego tak nie rozumiałem , ale to było sprzyjające nastawienie rzeczywistości .....jedyny jak dotąd dzień w moim tu pobycie , gdy słońce cały czas było w pełni projekcji /bez deszczu, chłodu, zimna/ , gdzie noc, jeszcze przy otwartych receptorach [ niewymiaryczna przestrzeń utrzymała się przy mnie do g. 24.00, a nie jak planowałem do 19.00] była wspaniale księżycowa . Okazało się też , że i samotna noc w lesie, nie niesie wewnętrznego zagrożenia.....mimo utraty wszystkich zwykłych mechanizmów obronnych . Ta Wspaniała Pełnia Księżyca!. Noc gwiaździsta i b. ciepła . Do chaty wróciłem już nocą .....po niemałych zresztą kłopotach w zupełnych dla mnie ciemnościach, idąc po drodze zupełnie mi prawie nie znanej nawet w wieczorny czas, nie mówiąc o nocy, nic nie widziałem, a pakowałem się w krzaki i jary. Cały jednak organizm był zdecydowany przełamać , taka indolencję poznawczą - skutek niemożności wyjścia poza koncentrację na szczegółach . Choćbym miał próbować kolejnych tras do 5.oo nad ranem /świt/ to skoncentrowane ciało utrzyma się na nogach, nie było obawy , tylko jakaś skrajna mobilizacja.... Lęk nie pojawił się nawet w całkowitej utracie widoku, w chaszczach , cóż należało się wycofać, i podjąć kolejna próbę podejścia pod wzgórze , mimo braku pomysłu na lepszą drogę . Trudnością było to, że świadomość nie wychwytywała pełnej przestrzeni zdarzeń i ta ciemność . Tylko organizm nie zawodził /../ Nie ma też żadnych Bogów Obiektywnych ........przeglądałem cały nieboskłon .....nic mi nie mówił ....... gwiazdy nie niosą odpowiedzi na moje pytania..... Nie ma lęku , cierpienia, nieskończoności bólu ...... nie ma więc dopełnień tych energetycznych stanów -  Bogów..... Przynajmniej dla mnie . Oczywista to rzecz, ale tu w zwykłym czasie nic nie wydaje się przesądzone....... Tylko te dwa ciała niebieskie, Księżyc i Słońce dawały mi swoją energię .....pewnie i ta tutejsza nisza wielkich zielonych przestrzeni. To tak niesamowicie dobra Energia ! ..... potrzeba do tego by czynić świat [obraz rzeczywistości] takim , jakim chcielibyśmy aby był . Ta Energia spala się w Miejskim Piekle , ale tak ma być - z zachowaną subiektywna równowagą . Wejście do Raju jest tym Bogatsze im znaczone większymi interwałami Czasu , pobytu w Piekle morderczego czasem wysiłku . Tylko przy zachowaniu takiego tez napięcia znaczenia nabiera myśl. Formą rzeczywistości jest nasz Umysł ..... Energia pierwotnie płynie ze Słońca/..../ Sens to odnalezienie Miejsca w tym Kalejdoskopie Przepływów - jego odszukanie, lub [ dla realistów] odnalezienie się w zastałym miejscu z "którego nie można się przecież tak wyrwać" [wszystkie nasze "realne" przekonania i przesądy]. I budować na nim wszystko to, co chcielibyśmy by było zbudowane.....nie za dużo..... tak na swoją jednostkową miarę .... tyle ile zdoła się samemu udźwignąć .... liczyć tu można tylko na siebie .... a rozliczać nas będzie nasza własna świadomość ....... GDY STANIEMY SAMI WOBEC SAMYCH SIEBIE NA KOŃCU TEJ DROGI

Obserwacje: od ok. 18.30..... wcześniej w myśli powiedziane było , że do 19.00 nie ruszę się z rejonu ok.5m2 , mogłem już wstać , ale nie piłem , do strumyka znacznie dalej. Słońce, upał , środek, nie wydawało mi się jednak to dokuczliwe..... pragnienie było tylko jakimś tam doznaniem .... najważniejsze może , że wcale jeszcze niczego nie determinującym ....... Sprawcza Siła Tylko Myśli!!!! [w takim Czasie] . A ty pojawiła się myśl "chce się lać"........ i jak tu lać? ...... od razu sobie uświadomiłem, przecież nie będzie czym! ...... więc to tak!.... efektywna schizofrenia! rozszczepienie Ciągu Myśli i Stanu Rzeczy! ......o nie! .... jak się CHCE!.... To się MUSI! .... poczekam aż się wyleję , choćbym miał lać krwią ! ......czekałem tak...... 40 min. stojąc bez ruchu w jednym punkcie, aż świadomość .....wyprodukuje mi mocz..... z mocno odwodnionego tego dnia organizmu .... Świadomość przełamała tu Ciało..... Gotów byłem czekać do upadłego ..... jak można by było bowiem wrócić z drogi z poczuciem tej Realnej dopiero Schizofrenii!!! ..... czyny sobie - myśli sobie, lub na odwrót ..... nie byłoby po co wracać !... nie Rozszczepiać Myśli i Czynu!!!.....jak założyłem tak doczekałem [mimo chłodu] późnej godz. 19.00. Ale jeszcze do siebie miała dojść myśl. Miałem ze zrozumieniem przeczytać 20 stron tekstu ......cóż za katorga z tym rwaniem się ciągu logicznego ..... na długo musiałem przerwać [zacząłem od ok. 17.00] Wreszcie po 1,5 godz. postanowiłem znowu się w to wryć. ..... była już rosa......a wyglądało na to, że czytać będę przy księżycowej "lampce" ...... jeślibym nie dał rady czekać miałem do SKUTKU! ..... do rana! .... jakoś się udało, ale to spowodowało, że wracałem już w całkowitych ciemnościach.... a Orientacja przestrzenna na takiej Drodze wcale nie Była tak Sprawna jak Zwykle ..... nie był to jednak jakiś ból ..... Właściwie Tam Noc Energetycznie nie różni się od dnia! Nie jest to jego przeciwieństwo..... trzeba tylko przestawić trochę naszą Wrażliwość ...... Ciekawe jest też całkowite opanowanie ciała przez świadomość ..... ta mobilizacja przy wdrapywaniu się na wzgórze , czy wcześniejsze doświadczenie z zawijaniem kolczastej jeżyny wokół dłoni . Nie było krwi, a i ból okazuje się czymś psychicznym. . Ból, jak i tamto pragnienie , jest tylko doznaniem. Samo w sobie jeszcze nic nie znaczy. Potem wielka łąka ...... 500m. od chaty i oczekiwanie w tą wspaniałą noc do 21,30. Umysł miał do tego czasu zluzować się na tyle , by kontakt ze zwykłymi podmiotami obył się w miarę bez zakłóceń . To właśnie dało mi czas na zadawanie pytań Planetom. ...... I powrót...... I tu kosmos był sprzymierzeńcem ..... albo raczej to ja odczekałem na taki Stan Rzeczy..... Nikt mi w drogę nie wchodził ..... tylko to rozumiejące powitanie..... z ...sojusznikiem na Tych ścieżkach ...... i znów spełnić trzeba było wymogi własnej Myśli ...... w ciemnościach podróż nad strumień i otoczony tam ta magiczną scenerią tej jedyna tam raz wykąpałem się cały w zwykle przeraźliwie zimnym strumieniu....... Jakże magicznie wygląda wtedy cała przestrzeń ciemności! ..... I to był mityczny koniec tej drogi .... Uznacznienie Ciała ..... Środek jednak dalej jeszcze utrzymał swoja aktywność , stąd o 24.00 włączenie do tego KTTN. Wstałem już o 8.00 i fajnie, bo ciężko pracowałem. Wróciłem do tego miejsca skąd wyszedłem  Przeżyłem swój magiczny Czas poza Ludzkim Światem, bez przyczyn w nim i konsekwencji dla niego. Wyrwany w inną przestrzeń, i wrócony do tej zwykłej.

Widziałem wszystko to , co dane mi było zobaczyć Film Kubrica "Odyseja 2000" w jakimś stopniu to oddaje..... zagadkę narodzin Ludzkiej Świadomości!
Zmieniło się tylko moje rozumienie tego co jest . Nie tyle diametralnie ile dopełniło Obraz jakąś swoją wyrazistością.............
Ze wspomnianego kosmicznego Raju już wychodzę...... teraz czeka mnie wysiłek ..... potrzebny , jak i wieńcząca go radość ...... Wysiłek dla Wolności.... też tych, którzy w tym bezmiarze może jej szukają .......... Odnajdą ją jednak SAMI
NIE BRAĆ NA SIEBIE WIĘCEJ NIŻ SIĘ ZDOŁA SAMEMU UDŹWIGNĄĆ..... to jest Nasz Czas ............. innego już może nie być........... i dobrze............... on znaczy tą Drogę

 

 KU STRONOM STRYCHOWYM