Paweł Możdżyński  TAO SERCA MIKOŁAJA Z KUZY

 


 

Twierdzę, że chrześcijański mistyk, Mikołaj z Kuzy kroczy  Drogą Serca - poznania Najwyższej Rzeczywistości poprzez miłość. Mikołaj Krebs (1401 - 1464) - zaspokoję tu ciekawość czytelników - zwany Mikołajem z Kuzy, był astronomem, filozofem, autorem pierwszego opracowania o Koranie, kardynałem, i co najważniejsze tutaj, jednym z najwybitniejszych przedstawicieli teologii apofatycznej (negatywnej) - poszukującej Boga drogą przeczenia. Przedmiotem niniejszego szkicu będzie próba odczytania wzoru przemiany Słowa w Ciało zawartego (ukrytego) w traktacie “O oświeconej niewiedzy” [i].

            Punktem wyjścia dla niniejszej analizy to moment, kiedy Kuzańczyk sytuuje prawdę, istotę rzeczy, jako niedostępną dla umysłu człowieka. Im głębszą zdobędziemy wiedzę o tej niewiedzy, tym bardziej zbliżymy się do samej prawdy - powiada. Tutaj uważny czytelnik usłyszy echo Sokratesa powiadającego: Wiem, że nic nie wiem. Jeszcze uważniejszy czytelnik skojarzy Mikołaja z chińskim mędrcem - taoistą Lao-tsy, wedle którego wiedzieć, że się nie wie to szczyt wiedzy. To sokratejskie nic nie wiem to nasza niewiedza o istocie bytu. To pierwsze wiem Sokratesa i wiedzieć Lao-tsy jest poznaniem niewiedzy. Ma ono nas zbliżyć do prawdy, ma niejako zawiesić nic nie wiem. Lao-tsy twierdzi że to szczyt wiedzy. Jak się nań wspiąć?

            Ostateczna rzeczywistość jest nazwana przez Kuzańczyka Maksimum - Największym. Największe, od którego nie ma nic większego, jest nieskończenie największe, więc zawiera w sobie wszystko, wszystko co jest, co może być, mogło by być i także to co nie jest. Zawiera w sobie wszystko. Poza Największym nic nie ma, a w nim jest wszystko, wszelka różnorodność, a to co poprzedza różnorodność jest wieczne. Tutaj Największe więc zawiera w sobie i Najmniejsze. Dla umysłu ludzkiego jest to niepojęte. Nie można tego zrozumieć, ani też wypowiedzieć. Ta prawda leży poza rozumem, ale także i poza językiem. Największe to po prostu byt albo niebyt, albo byt i niebyt, albo ani byt, ani niebyt - twierdzi Mikołaj i zaraz dopowiada - nazwa “byt” bądź jakakolwiek inna nie oddaje dokładnie Największego (gdyż jest ono “poza wszelkim imieniem”). Co więcej: nasz umysł, wyobrażenia, przeszkadzają nam w dotarciu do prawdy. Maksimum przewyższa to wszystko, tak że wszystko to, co poprzez zmysły lub wyobraźnię bądź rozumowanie ma jakąś styczność z rzeczami materialnymi, koniecznie trzeba nam “wydalić”, byśmy mogli dotrzeć do zrozumienia jak najprostszego i najbardziej abstrakcyjnego - tam, gdzie wszystko jest jednym, gdzie linia jest trójkątem, kołem i kulą, gdzie jedność jest trójcą i na odwrót, gdzie przypadłość jest substancją, ciało - duchem, ruch - spoczynkiem. Oto posługujemy się mową, nazwami, terminami w nazywaniu ostatecznej rzeczywistości, jednakże trzeba pamiętać, iż one nie oddają prawdy. Taoistyczny mędrzec mówi: Prawdziwe Tao nie da się wyrazić słowami. Maksimum nie da się wypowiedzieć, można jedynie o nim opowiedzieć. Jednakże opowieść ta będzie odnosić się do nas samych, nie zaś do Maksimum. Będzie świadczyć o naszej niewiedzy, albo inaczej formułując, o konstrukcji naszego umysłu. I taki jest przecież cel Kuzańczyka: wspiąć się na szczyt wiedzy - poznać niewiedzę.

            Największe jest pojmowalnym w stopniu najwyższym ale także jest największym Pojmowanym i największym Pojmowaniem. Czym jest w istocie Największe? Jest jednością, najwyższą jednością poprzedzającą i przekraczającą wszelką różnorodność. Najwyższa zatem jedność to nic innego jak niepodzielenie, zróżnicowanie i zespolenie.

            Ken Wilber, jeden z liderów psychologii transpersonalnej, twierdzi iż tak oto wygląda rozwój człowieka. Dziecko doświadcza siebie i świat jako jedność. Rozwój umysłowy polega na konstatacji różnic. Dorosły człowiek, rozwinięty prawidłowo, postrzega świat jako układ różnic. Rozumowanie polega przecież na rozróżnianiu. Co więc jest zespoleniem w modelu Wilbera? - Najwyższy stopień rozwoju, doświadczenie mistyczne, nazwane przez niego transpersonalnym. Człowiek wychodzi poza granice swojego umysłu i doświadcza świat i siebie samego jako jedność. Temu towarzyszy głębokie utożsamienie się z całym kosmosem, wszelkim bytem. Według Wilbera nie jest to jednak powrót, regresja do niemowlęctwa. Niemowlę nie ma rozwiniętej świadomości, nie rozumie świata, jest we władaniu instynktów. Mistyk jest wyzwolony, nie władają nim żądze, rozumie świat i mimo rozumienia jest z nim zjednoczony; nie dokonuje takiej redukcji, jak niemowlę redukujące świat do siebie samego. On przekracza wszelkie uwarunkowania: najpierw popędów i natury, później rozumu, ku najwyższej świadomości - jedności i utożsamieniu. Mowa, która się spiera, nie trafia do celu - powiada Czuang-tsy. Mowa mistyka przekracza wszelkie rozróżnienia, wyrzeka się sporu dla jedności.

            Rzeczywistość ostateczna jest spotkaniem Największego z Najmniejszym: sama jedność jest zarazem Największym, Najmniejszym i [ich] Zespoleniem. I oto swoista rada dla filozofii, bazującej przecież w dużej mierze na różnicującym rozumieniu: filozofia musi “zwymiotować” wszelkie przedmioty wyobrażeniowe i rozumowe, jeśli pragnie najprostszym aktem intelektu uchwycić Najwyższą Jedność w jej potrójności. Filozofia zatem powinna przejść drogę dorastającego dziecka. Najpierw powinna się oderwać od świata pozorów, powinna zrozumieć dyskursywnie, później zaś trzeba jej oczyścić się z wszelkich kategorii rozumowych i wyobrażeń. Wyjść poza spory. Filozofia jednakże nie jest w stanie nazwać Boga, znaleźć prawdziwego imienia Ostatecznej rzeczywistości. Nazwanie jej byłoby równoważne ze zrozumieniem Nieskończoności, co może dokonać tylko ona sama. Zrozumieć i wypowiedzieć Największe może tylko Największe. Hebrajskie J-H-W-H Tetragrammaton, czyli Czteroliterowe, dla nas niewymawialne - powiada Mikołaj. Imienia Boga nie może poznać żaden człowiek, gdyż przerasta to jego zrozumienie. Imię Boga jest wypowiadalne tylko przez Boga, jest Nim samym. Imiona które Jemu się przydaje są tworzone ze względu na cechy odnajdywane w stworzeniu. Wedle metody teologii negatywnej, w Bogu niczego odnaleźć nie sposób oprócz nieskończoności. Nieskończoności i tak nie sposób zrozumieć. Można ją sobie niedoskonale wyobrazić. Nieskończoność u Kuzańczyka to tyle co Pustka, czy Przestrzeń w buddyzmie. Pustka jest formą, forma jest pustką - mówi się w “Maha Pradżnia Paramicie”. Nie sposób niczego odnaleźć w Bogu, prócz pustej przestrzeni, w której “jest” wszystko. Bóg to wszechogarniająca Pustka, która jest Pełnią. Jedyne co w tym miejscu można zrobić, to odwołać się do własnych doświadczeń mistycznych. Niestety fałszywie uważa się, że są one udziałem nielicznych. W istocie każdy człowiek co dzień ma doświadczenia mistyczne. Ktoś powiedział, że Bóg jest czymś tak zwykłym, że jest niezauważany. Moglibyśmy żyć słysząc głos Boga - czy mówiąc po heideggerowsku - wołanie bytu. Potrzebne jest nam tylko wyciszenie. Każdy z nas kiedyś był na brzegu morza, albo na górskim szczycie - tam właśnie można najłatwiej poznać czym jest Pustka, Przestrzeń, Nieskończoność. Wówczas zazwyczaj pojawia się uczucie wolności, nieograniczoności, ulgi. Wobec takich uczuć troski życia codziennego, które zwykle zagłuszają muzykę sfer, tutaj milkną. Wszelkie skłócenie mija, pozostaje prostota bezpośredniego doświadczenia jedności.

... wierni, których gorętsze pragnienie ożywia, zdążają dalej, ciągle wyżej, aż raptem osiągają bezpośrednie poznanie duchowe i przekraczają wszelkie uwarunkowania zmysłowe, jakby ze snu budząc się do jawy i od słyszenia przechodząc do widzenia.

            Bezpośrednie doświadczenie ma charakter transformacyjny; człowiek rodzi się na nowo. I oto przechodzimy do kwestii dla nas fundamentalnej: wtajemniczenia: Tam widoczne się staje to również, co objawione być nie może, gdyż przekracza wszystko, o czym słyszano [kiedykolwiek] i wszelką doktrynę ustną.

            Dla człowieka zanurzonego w świat podziału, w cielesność i dyskursywność, jest niezrozumiałe zdanie Słowo stało się Ciałem. Słowo - rozum i ciało - fizyczność to dwie rzeczywistości ledwie ocierające się o siebie. Dla człowieka, który przeszedł od słyszenia do widzenia jest to całkowicie pojmowalne, bo doświadczone w sposób bezpośredni. Prawda nie może być wypowiedziana w sposób dosłowny, nie może być przekazana w ramach doktryny ustnej, gdyż poza nią wychodzi. Przed jednowymiarowym rozumem dyskursywnym, opartym na słowach, prawda pozostaje ukryta.

            Droga Kuzańczyka jest drogą ezoteryczną, drogą tajemnicy i jej odkrywania, o czym świadczą ostatnio zacytowane fragmenty, ale i wizja ukrytej rzeczywistości: wszelkie rzeczy łączy jakiś ukryty przed nami stosunek, skoro powstaje z nich wszystkich Jeden Wszechświat, a wszystkie, w jednym Największym zawarte są nim samym.

            Jak pojąć transformację Słowa w Ciało? Jeśli od znaku potrafisz się wznieść do prawdy, rozumiejąc słowa w sposób symboliczny, przenośny, to umiejętnie wprowadzą cię one w stan zdumiewającej błogości. Oto droga maga i alchemika - wymawiać słowo jak tajemną, alchemiczną formułę. Dosłowne rozumienie słów zamyka nas w kręgu mowy, która się spiera. Gdy widzimy, że słowa mają ukryte, nie znane znaczenie, przenosimy się w inny wymiar, otwieramy się na doświadczenia bezpośrednie. Wówczas staje się przeżytym doświadczeniem transformacja Słowa w Ciało.

            Ogarnięci prostą wiarą i porwani przez nią do trzeciego nieba najprostszego pojmowania duchowego, ponad wszelkim zrozumieniem i intelektem możemy bez-rozumnie kontemplować Go [pozostając] w ciele acz bez-cieleśnie (gdyż On jest w Duchu), oraz we Świecie, acz poza-światowo, owszem, na sposób niebiański.

             Mimo życia w świecie podziału, podlegania cyklowi życiowemu, można obcować z Najwyższą Rzeczywistością, w naturalny sposób niepodzieloną. To wiara sprawia, iż widzimy prawdziwe znaczenie słów, wiara sprawia, iż umiemy we właściwy sposób czytać i wypowiadać słowa - znamy formuły magiczne. Na Wschodzie mówi się iż droga wiary, guru - joga, bhakti - joga, droga utożsamienia się z mistrzem to ścieżka serca. Kuzańczyk też łączy serce z wiarą: Wiara bowiem bez miłości nie jest żywa, lecz martwa, ba, zgoła nie jest wiarą. Miłość to forma wiary - nadaje jej prawdziwy byt, a więc jest znakiem niezachwianie stałej wiary. Sam Jezus i św. Paweł podkreślali znaczenie miłości. Miłość i wiara są nierozdzielne. Tworzą dynamiczny nierozerwalny układ. Miłość i wiara inicjują rozum. Psychologia głębi stoi na stanowisku, iż pełna inicjacja obejmuje trzy aspekty: intelekt, uczucia i ciało.

            Nuże - wskazuje drogę Kuzańczyk - niechaj tylko ktoś, umartwiając swe ciało, stopniowo drogą wiary wzniesie się do jedności z Chrystusem i połączy się z Nim tak intymnie, jak to tylko na tej [doczesnej] drodze możliwe, aż do wchłonięcia - a wnet, przekraczając wszystko, co widziane i zanurzone we świecie, osiągnie pełnię i doskonałość natury.

            Inicjacje szamańskie i wojownicze, zawierają zwykle etap umartwiania ciała. Ciało poddane specyficznemu treningowi jest obszarem nowych, ekstremalnych doznań. Tak oto człowiek na trzech polach doznaje transgresji, przekroczenia granic - intelektualnym, emocjonalnym i somatycznym. Wiedza doświadczana jest nawet w ciele. Tak oto widzi mistyczną transformację Mikołaj z Kuzy: Słowo staje się Ciałem Drogą Serca.  

 


[i] Wszystkie cytaty Mikołaja z Kuzy pochodzą pochodzą z publikacji: Mikołaj z Kuzy “O oświeconej niewiedzy”, Kraków 1997, tłumaczenie Ireneusz Kania. 

 


Tekst wydrukowany w “Wiedzy Tajemnej” nr 8/9 1999


Strona Seminaryjna | TARAKA || e-mail: Paweł Możdżyński

(C)

KU STRONOM STRYCHOWYM