|
Pamięci
tych,
którzy
odważyli się myśleć . |
Na
stropie jednej z komnat pałacu biskupów krakowskich w Kielcach, a dziś
siedziby Muzeum Narodowego, znajduje się interesujący obraz powstały
w 1641 r. w pracowni Tomasza Dolabelli. Rezydujący tu w XVII w. biskup
Jakub Zadzik wznosząc oczy ku niebu, mógł nacieszyć swój wzrok i
duszę widokiem owe go “Sądu
nad arianami”,
do którego sam osobiście wraz z kanclerzem Jerzym Ossolińskim się
przyczynił i mógł podziękować Bogu, iż ci wstrętni heretycy
zostali pogromieni. Widok wystraszonej gromadki podgolonych jegomościów
z wytrzeszczonymi oczyma, stojących przed całym majestatem
Rzeczypospolitej Obojga Narodów, tj. królem Władysławem IV siedzącym
na tronie w otoczeniu senatorów, duchownych i posłów, mógł krzepić
serce każdego dobrego katolika. Rzecz szła bowiem nie o byle co, lecz
o zagładę Akademii Rakowskiej, centrum heretyckiej myśli.
Raków
znajduje się dokładnie 21 km na południe od Łyśca (Świętego Krzyża)
nad rzeką Czarną. Dziś to tylko senne prowincjonalne miasteczko,
pozbawione wszelkich szans rozwoju a o jego przebrzmiałej wielkości świadczą
tylko pamiątkowy kamień na rynku i dziwne nazwy ulic, placów i obszarów
- Drukarnia (=łąka
na południe od kościoła poreformackiego),, Papiernia
(= młyn na rzece Czarnej),
szkoła, Bursa (= miejsce a
zachód od kościoła przy stawie)
i wreszcie cmentarz ariański (=piaszczyste wzgórze za Bursą).
Tam też dwa wieki temu Tadeusz
Czacki rozkopywał groby heretyków, aby znaleźć w nich flaszki
zawierające łaciński tekst: “Scio,cui credidi”(“Wiem,
komu wierzyłem“).
Gdy
zwiedzamy dzisiejszy Raków, aż nie chce się wierzyć, że w I połowie
XVII w. tętniło tu intensywne życie naukowe, setki studentów
przemierzały te ulice a na istniejącej tu przez 36 lat Akademii ówczesna
elita intelektualna sekty wykładała filozofię, matematykę, retorykę,
nauki humanistyczne i przyrodnicze. Odbywały się tu uroczyste synody i
kolokwia, na które przyjeżdżała szlachta z różnych stron
Rzeczypospolitej, a także wielu gości z Niemiec, Holandii, Francji,
Anglii i Szkocji. W latach 1569-1662 w sumie było 51 synodów ariańskich,
z czego aż 39 właśnie w tym mieście. Nic też dziwnego, że Raków
nazywano ariańskim Rzymem, Genewą a nawet “Nową Jerozolimą”.
W najprzedniejszej na owe czasy drukarni w latach 1600-1638 wydawano
podręczniki do nauki oraz fundamentalne dzieła (ponad 200 tytułów w
kilku językach, w tym słynny “ Katechizm
rakowski”), które rozchodziły
się po całej Europie, “wywołując wszędzie szeroki i
burzliwy oddźwięk”. Bez przesady można powiedzieć, że Raków
- owe Ateny Sarmackie miał
szansę stać się z czasem Oxfordem lub Sorboną Europy środkowej i
wschodniej. Nie ulega też wątpliwości, że sytuacja taka była nie do
zniesienia dla kleru katolickiego, luterańskiego i kalwińskiego, i
należało ośrodek taki wszelkimi sposobami zniszczyć. Uważano bowiem
ich idee za “socyniańską zarazę zrodzoną wśród bagien
sarmackich”, “jadowitą
truciznę”, “monstrualną hydrę”, “morderczą
broń szatana” a
podejrzanych wśród siebie o sympatie dla nich “szczuto
jak psy”.
Kim
byli ci ludzie, że stanowili taką wielka groźbę i ściągali na
siebie tak wielką nienawiść?
Szlachta katolicka nazywała ich
pogardliwie “nurkami” lub “nowochrzeczeńcami”.
Występują również pod nazwą antytrynitariuszy, unitarian, socynian,
Braci Polskich i arian. Sami zaś siebie zwali “chrystianami”
albo “Braćmi”. Dzieje tej sekty liczą sto lat, a jej
powstanie datuje się na lata 1562-65.
Okres
ów w dziejach Europy to czas wojen religijnych, w których dobrzy chrześcijanie
“zionąc miłością do bliźniego swego” pławili się
w krwi “miłujących Chrystusa inaczej”, czyli swych
ideologicznych przeciwników. Konsekwencją obowiązującego dogmatu mówiącego,
że nie ma zbawienia duszy poza Kościołem Katolickim było myślenie,
które zostało jasno wyłożone m.in. przez teologa katolickiego,
jezuitę, kardynała Roberta Bellarmina (1542-1621 ;
Disputationes..., II tomus Controversia II, lib. III):
“....heretyków
należy zabijać. Albowiem po pierwsze, szkodzą bliźnim bardziej niż
jakikolwiek korsarz lub rozbójnik, gdyż zabijają dusze, a nawet burzą
fundament wszelkiego dobra i napełniają państwo niepokojem, który
jest następstwem różnic w religii. Po drugie, ukaranie ich wpłynie
korzystnie na wielu, liczni bowiem z tych, których bezkarność czyniła
nieczułymi, wobec grożących kar zaczynają się zastanawiać, w jaką
wielką popadli herezję, oraz mieć się na baczności, aby przypadkiem
nie skończyli nędznie życia doczesnego i nie utracili szczęśliwości
w przyszłym. Na koniec dla zatwardziałych heretyków jest
dobrodziejstwem, że usuwani są z tego życia. Albowiem im dłużej żyją
tym więcej wymyślają błędów, tym większą deprawują liczbę
ludzi i zyskują sobie tym sroższe potępienie .”
XVI
w. to czas “złotego wieku”
Polski, jej największej ekspansji terytorialnej, jej wspaniałej
kultury i religijnej tolerancji. To właśnie w Polsce, “państwie
bez stosów” powstał w 1573 r. niebywały akt prawny znany
pod nazwą Konfederacji Warszawskiej (nota bene
obłożony klątwą przez synod biskupów katolickich w 1577 r. w
Piotrkowie). Jego wagę doceniła w XX w. społeczność międzynarodowa,
gdyż Konfederacja Warszawska znalazła się we wszystkich niemal
zarysach dziejów tolerancji, jakie wydano w Niemczech, Francji, Anglii,
Włoszech i USA. Wzmianka o tej ustawie ukazała się również w
syntetycznym zarysie dziejów ludzkości, wydrukowanym pod patronatem
UNESCO. Akt ten bowiem jako pierwszy w Europie głosił wolność
wyznaniową. Nic też dziwnego, że kraj nasz w XVI w. ku oburzeniu i
rozpaczy fanatycznych, wojujących kontrreformatorów, stał się
“przystanią i rajem” dla prześladowanych za wiarę
w zachodniej Europie.
W
1565 r. ze zboru kalwińskiego ostatecznie wyłonił się skrajny odłam
polskiej reformacji (Ecclesia
minor), sekta zwana arianami głosząca
radykalne poglądy społeczne i bulwersujące współczesnych tezy
religijne. Walczyli oni bowiem z supertotalitarną władzą Kościoła
sięgającą aż do myśli i sumień ludzkich. “Nie wolno nam
narzucić cenzury na nikogo, ponieważ każdy z nas ma prawo do własnej
indywidualnej oceny... Nie dajemy nikomu prawa do gwałcenia, prywatnie
lub publicznie, wolności sumienia, ani wolności do propagowania
religii siłą lub przymusem” pisał
Samuel Przypkowski (1592-1670; Dissertatio de pace et concordiae
ecclesiae, Amsterdam 1628) a
jego współwyznawca, Jonasz Szlichtyng dodawał: “Na
czymże bowiem polega wolność sumienia, która Bogu jednemu jest
podporządkowana, jeśli nie na tym, byś w sprawach religii myślał,
co chcesz, swobodnie głosił to, co myślisz, i czynił wszystko, co
nie pociąga za sobą ludzkiej krzywdy?”.
Idee
religijne Braci Polskich były niejednolite i z czasem ewoluowały.
Jednakże wspólną ich cechą było odrzucenie dogmatu o Trójcy Świętej.
Stąd nazywano ich arianami, wiążąc niesłusznie ich poglądy z
wczesnochrześcijańską doktryną Ariusza. We wczesnym okresie swego
rozwoju antytrynitarską koncepcją teologiczną łączyli z
pierwiastkami irracjonalizmu i mistycyzmu. To podejście zmieniło się,
gdy w ich zborze zwyciężyły idee Fausta Socyna. W teologii ariańskiej
nastąpiło wówczas zwycięstwo racjonalizmu religijnego, który wywarł
później istotny wpływ na kształtowanie się racjonalizmu religijnego
i deizmu w zachodniej Europie. Chociaż uważali, że Pismo stoi ponad
rozumem (supra rationem),
przyznawali indywidualnemu rozumowi ludzkiemu przodującą rolę w
interpretowaniu Biblii i poznawania prawd religijnych, uznając, że nie
powinno się przyjmować niczego, co byłoby przeciwne rozumowi.
Z
kolei w
ideologii społeczno - politycznej Braci Polskich wyróżnić można dwa
nurty. Pierwszy, radykalny panował we wczesnym okresie istnienia sekty,
gdy grupowała ona elementy plebejskie. Podstawą ideologii było
braterstwo wszystkich ludzi. Obowiązywał ich wówczas zakaz
sprawowania urzędów państwowych i służby wojskowej, zakaz udziału
w wojnach oraz posiadania majątków ziemskich korzystających z pańszczyzny.
Potępiali karę śmierci i poddaństwo. Postulowali zrzeczenia się majątków
przez szlachtę i obowiązek zarabiania na życie pracą własnych rąk.
Drugi
nurt, umiarkowany istniał głównie w XVII w., gdy sekta grupowała
zamożnych mieszczan, średnią szlachtę, a nawet magnatów. Wówczas złagodzono
radykalizm społeczny zezwalając na piastowanie urzędów i branie
udziału w wojnach obronnych. Uważano, że stosunki społeczne winny
opierać się na zasadzie wzajemnej miłości, przy poparciu świeckiej
władzy państwowej oraz na obronie równości społecznej.
Charakterystyczne
dla Braci Polskich było wysuwanie w religii na pierwszy plan treści
moralnych. Postulat tolerancji religijnej z jakim często występowali,
z czasem rozwinęli w tezę o konieczności rozdziału państwa od kościoła,
szczególnie tam gdzie w jednym państwie żyją wyznawcy wielu religii,
jak to było w ówczesnej Rzeczypospolitej.
Ok.
roku 1570 na ziemiach między Pilicą a Wisłą istniało aż 37 ich
zborów. Do głównych ośrodków ruchu Braci Polskich należały Pińczów,
Bełżyce, Kisielin, a przede wszystkim wspomniany już Raków w dawnym
województwie sandomierskim, w którym w 1602 r. założono słynną w
Europie Akademię Rakowską, skupiająca wybitne siły naukowe. Arianie
odegrali znakomitą rolę w rozwoju języka polskiego, szkolnictwa,
kultury i nauki. Dzięki nim znaczne postępy uczyniły studia biblijne
(filologia Biblii, krytyka tekstu biblijnego).
W
XVII w. ruch Braci Polskich był najważniejszym łącznikiem Polski z
przodującym ruchem umysłowym Europy. Głównymi ideologami arian byli
Polacy - Piotr z Goniądza, Grzegorz Paweł z Brzezin, J. Niemojewski,
M. Czechowic, Sz. Budny, A. Wojdowski, A. Wiszowaty, H. Moskorzewski, S.
Przypkowski, S. Lubieniecki, a także spolonizowani cudzoziemcy - F.
Socyn, J. Crell, M. Ruar, W. Szmalc, J. Stegmann, J. Szlichtyng, J. Völkel
i inni. Braćmi Polskimi byli także, o czym się dziś nie pamięta,
najwybitniejsi poeci epoki baroku - Wacław Potocki i Zbigniew Morsztyn.
Radykalizm
poglądów religijno - społecznych arian polskich wzbudzał powszechną
nienawiść kleru i szlachty katolickiej. Z kolei spory natury
doktrynalnej stały się dla socynian źródłem nienawiści ze strony
innych protestantów (kalwinistów i luteranów). Z arianami
polemizowali katolicy - m.in. Białobrzeski, S. Hozjusz, M. Kromer, S.
Reszka, H. Powodowski, B. Herbest, M. Łaszcz i sam sławetny Piotr
Skarga. Propaganda kościelna szykując się do decydującej z nimi
rozprawy sięgnęła również do tradycyjnych już sposobów walki z
heretykami - oszczerstw, kalumnii, a nawet oskarżeń o satanizm (celował
w tym m.in. jezuita ks. Mikołaj Ciechowski).
Podczas
koronacji władcy polscy przysięgali dotrzymać wierności Konfederacji
Warszawskiej, ale niejednokrotnie przysięgi te łamali pod naciskiem
Watykanu (np. Zygmunt III Waza, Jan Kazimierz). Szczególnie w okresie
rządów ostatniego z Wazów, starano się nadać toczonym podówczas
przez Rzeczypospolitą wojnom charakter religijny (wojny z Chmielnickim
na Ukrainie = boje ze “schizmatykami”, “potop” =
wojna z heretykami). Przypomnijmy tu, że w 1649 r. w Warszawie wyruszającemu
na bitwę z armią kozacką pod Beresteczko królowi Janowi
Kazimierzowi, nuncjusz papieski Jan de Torres udzielił specjalnych błogosławieństw
i wręczył (niczym na krucjatę!!) chorągiew z krzyżem i miecz. W
wiele lat później podobny miecz otrzymał od papieża król Jan III
Sobieski ciągnący na odsiecz wiedeńską. Pierwszy z władców walczył
ze zbuntowanymi prawosławnymi poddanymi, drugi z muzułmańską armią
turecką.
Powoli
Polska stawała się widownią prześladowań religijnych. Druga połowa
XVII w. to czas pełnego zwycięstwa kontrreformacji w Rzeczypospolitej,
która z państwa wolności religijnych stała się stopniowo krajem
nietolerancji wyznaniowej. Proces ten zakończył się w 1668 r., kiedy
to wolność sumienia w Polsce zostaje ostatecznie zlikwidowana ustawą
sejmową przewidującą karę śmierci za porzucenie wiary katolickiej.
Dodajmy tu, że dopiero po kolejnych 123 latach, w punkcie I, Konstytucji
3 Maja
zapisano, iż przejście od katolicyzmu “Wiary Panuiącej do
iakiegokolwiek wyznania iest zabronione pod karami Apostazyi”,
ale już bez groźby fizycznego unicestwienia odstępcy.
Przełom
w dziejach tolerancji religijnej w Polsce zasadniczo nastąpił w 1638
r., kiedy to nakazano zamknięcie na zawsze Akademii Rakowskiej,
zniszczenie drukarni i zboru ariańskiego, co oznaczało zarazem
likwidację centralnego ośrodka tego ruchu. W roku 1647 wyrokiem sądu
sejmowego zamknięto wszystkie szkoły i drukarnie Braci Polskich w całej
Rzeczypospolitej. W tej sytuacji nie dziwi fakt, że część arian
widziała swe ocalenia podczas “potopu” w osobie protestanta
- króla szwedzkiego Karola Gustawa. Tym bardziej, że podburzone przez
księży katolickich chłopstwo mordowało ich i paliło im dwory (głównie
na Podgórzu, w 1655/56 r. ). 27 lipca 1656 r. pod Warszawą król Jan
Kazimierz (były kardynał i jezuita) złożył uroczysty ślub, że po
zwycięstwie w wojnie ze Szwedami wypędzi z kraju arian, którzy
“bluźnią dziewicy Maryi nie uznając boskości Jej
Syna”. Ślubu dotrzymał. W konstytucji sejmu walnego
ordynaryjnego z 1658 r znajdujemy następujący tekst “Iż
ieśliby kto taki znalazł się, ktoryby sektę tę Aryańską w Państwach
naszych tak Koronnych, iako y W.X.L. et provincijs eis
annexis śmiał y ważył się wyznawać,
krzewić, abo opowiadać, abo onej assertores protegere et
fovere, a byłby o to legitime
convictus, takowy każdy wyżej
mianowanemu statutowi podlegać ma, y bez wszelakiey odwłoki przez
Starosty nasze, Urzędy ich, na gardle ma bydź karany, sub
privatione Capitaneatus. /.../ Chcąc
iednak clementiam nostram pokazać;
ieżeliby się który takowy znalazł, coby tey sekty swoiey wyrzec się
niechciał; takowemu na lat trzy do wyprzedania się pozwalamy, salva
bonorum et personarum securitate, atque debitorum repetitione...”
( za “Volumina Legis”, t. IV, s.238).
Wyrok
sejmu polskiego w 1658 r. o wypędzeniu Braci Polskich z
Rzeczypospolitej był wyłącznie aktem zemsty i nienawiści religijnej,
gdyż ten sam sejm ułaskawił wszystkich katolickich oraz innych,
protestanckich kolaborantów i przestępców politycznych. Arianom
natomiast dano czas 3 lat, w ciągu których mieli zmienić swe wyznanie
na katolickie lub też wyemigrować. W przeciwnym razie groziła im śmierć.
“Dawno to tedy Korony Polskiej była żądza, żeby tych już
nie nowokrzczeńców, ale bezkrzczeńców, wiary się tureckiej w
poprzednich artykułach upornie trzymających, w Polsce nie
cierpiano”, tryumfował jezuita ks. Mikołaj Cichowski,
uzasadniając decyzję sejmu o wygnaniu arian. Zakazy te powtórzyły i
dodatkowo uszczegółowiły konstytucje sejmowe z lat
1659,1661,1662,1668. Z jednej strony jest to dowód wyjątkowej zajadłości,
z drugiej natomiast małej skuteczności prawa, jak to zawsze w naszym
kraju bywało.
Większość
Braci Polskich jednakże opuściła Ojczyznę i była to pierwsza z
wielu w naszych dziejach wielka emigracja. Osiedlili się w Prusach Książęcych,
Siedmiogrodzie i na Śląsku, a potem wywędrowali dalej, w głąb
Niemiec i do Holandii, gdzie m.in. w latach 1666-1668 pod redakcją A.
Wiszowatego wydrukowali monumentalne dziewięciotomowe dzieło “ Bibliotheca
Fratrum Polonorum”.
Bracia
Polscy wywarli wpływ na kształtowanie się racjonalizmu religijnego i
deizmu w Holandii, Francji i Anglii. Z myśli arian polskich skorzystał
zachód Europy, byli oni bowiem prekursorami Oświecenia. Po śmierci
ostatniego pokolenia socynian na wygnaniu, ich idee przejęli
unitarianie angielscy i amerykańscy. Przypkowski, Crell i Szlichtyng
dali w 1630-50 swój istotny wkład w kompleksowe rozwiązanie problemu
tolerancji religijnej i stosunku Kościoła do państwa (postulując ich
rozdział). Ich prace drukowane w Rakowie czytali i studiowali
najwybitniejsi filozofowie ówczesnej Europy - Locke, Newton, Leibnitz,
Spinoza, Bayle. Prekursorskie idee Braci Polskich rozszerzone i
udoskonalone przez Locke’a (Anglia) i Bayle’a (Francja)
zostały następnie przeniesione za Atlantyk przez J. Madisona i T.
Jeffersona, twórców konstytucji Stanów Zjednoczonych.
Wiek
XVIII to w Rzeczypospolitej
Obojga Narodów czas tryumfalizmu Kościoła katolickiego, budowy świątyń
i wspaniałych ołtarzy, “cudów” i objawień, pielgrzymek i
sanktuariów, skrajnej dewocji a zarazem upadku gospodarczego i
militarnego państwa, nędzy chłopów, powszechnego pijaństwa,
ostatnich w Europie polowań na czarownice, prześladowań innowierców,
głupoty politycznej, egoizmu magnaterii i wreszcie zdrady narodowej ówczesnych
kosmopolitycznych elit. Tego pikującego lotu państwa ku zagładzie nie
zdołały zatrzymać wysiłki patriotów i ludzi oświeconych (K. Puławski,
T. Kościuszko, J. Poniatowski i in.). Wielkie, potężne niegdyś i
kwitnące mocarstwo wschodnioeuropejskie zostało rozdarte przez trzech
zaborców.
W
tym samym czasie za Oceanem Atlantyckim ariańskie idee rozdziału państwa
od religii zapisano w Konstytucji Stanów Zjednoczonych. I to one m.in.
stworzyły z tego państwa dzisiejsze supermocarstwo światowe.
“Rozum
to wąż”, słyszymy wciąż z ust niektórych kościelnych teologów.
A dzisiejsza Polska wygląda tak, jak wygląda.
Pisane
Anno Domini 2002,
w
dniu św. Agnieszki,
naszej
katolickiej patronki cenzury.
|