|
Smokowie
rodzą się w Etiopijej, części świata Afryki, którzy są
okrutni, jadowici, bystrzy, śmiali i natarczywi; wzrost abo
wielkość ich w sobie, gdy jako ma być dorośnie, do podziwienia
jest na łokci dwadzieścia, ma na sobie kudły kędzierzawe, żyje
ścierwem różnym, gdy im już w którym miejscu nie stanie pożywienia,
w dalszy kraj wędrują i pomykają się, dlatego z miejsca na
miejsce przez różne wody, rzeki, jeziora płyną, łeb swój do
góry jako wąż podniosszy.”
Tak charakteryzował owe stworzenia Jakub Kazimierz Hauer w
rozdziale VIII- O smokach jadowitych i ogromnych; traktatu
XXI – O zwierzu cudzoziemskim, O srogich i dzikich
bestyjach i o ich naturze dziwnej opisanie , w swym dziele pod
równie barokowym tytule Skład abo skarbiec znakomitych
sekretów ekonomijej ziemiańskiej wydanej w
1689 r.
Kim
są smoki, owe fantastyczne stwory spozierające na nas ze średniowiecznych
europejskich rzeźb i obrazów, z chińskich malowideł i okładek
współczesnych powieści typu "fantasy"? Czy istnieje
jakiś związek pomiędzy realnie egzystującymi w dziejach
naszego globu gigantycznymi gadami a istotami z mitów i dziecięcych
bajek? Na pozór nie ma żadnego powiązania. Posiadamy, co prawda
relacje (T. Sandersona, G. Russela, J.C. Johansona i in.) o spotkaniach
na terenie Afryki Zachodniej i Centralnej z dziwnymi
dinozauropodobnymi stworami, które Murzyni nazywali Mkoo -
mbembo lub Mokele - mbembe, ale brak jest
jakichkolwiek dowodów materialnych na ich istnienie. To samo
dotyczy informacji o dwunastometrowym jaszczurze rau
z Nowej Gwinei (relacja Ch. Millera). Nauka żąda sprawdzalnych
dowodów, a takich, jak dotychczas, jeszcze nie ma. Dlatego też
oficjalnie twierdzi się, że dinozaury wymarły bezpowrotnie ok.
60 milionów lat temu, na skutek - jak głoszą najnowsze teorie -
kosmicznego kataklizmu, zderzenia ogromnego meteorytu z Ziemią.
Smoki natomiast to taki sam typ stworzeń jak krasnoludki, elfy,
gnomy, wilkołaki, jednorożce i Bóg jeden wie, ile jeszcze
tworów ludzkiej wyobraźni!
Nie
traktujmy ich jednak tak bardzo lekceważąco. Ponieważ występują
powszechnie w mitach różnych ludów, prawie na całej kuli
ziemskiej, zasługują na poważne badania. Wiążą się one
bowiem z właściwościami ludzkiej psychiki.
Smok
(gr. dragon, łac. draco, franc. i ang. dragon,
niem. Drache, chiń. lung, jap. ryu lub tatsu
itd.) jest stworzeniem fantastycznym, którego ciało składa się
z elementów najprzeróżniejszych zwierząt. Najpopularniejsza
postać to pokryty łuską jaszczur, buchający ogniem z pyska, z
ogromnymi skrzydłami nietoperza i kolczastym ogonem. Bywają
smoki bezskrzydłe (np. babilońskie lub chińskie), a nawet
posiadające głowę długowłosej kobiety (Japonia, Indie).
Zamieszkują wody (nadziemne, podziemne i niebiańskie), mroczne
groty i piekielne otchłanie, dlatego też wyróżnia się
smoki wodne, chtoniczne i ogniste. Ich płeć także bywa różna.
Smoki chińskie mają 81 łusek (9 x 9, tj. wyjątkowo szczęśliwa
liczba). Wydają głos podobny do dźwięku gongu ("hou, ho,
ho, hou"). Kochają klejnoty, złoto i jadeit. Jedzą jaskółki,
obawiają się rośliny
mong, stonóg, żelaza, liści Chluby Indii i pięciobarwnego
jedwabiu.
Niekiedy
są wężami zrodzonymi aseksualnie z jaja złożonego przez
koguta. Smoki słowiańskie najczęściej wyprowadza się od wężów
lub żmij, które przeżywszy określoną liczbę lat (np.100),
osiągnęły olbrzymie rozmiary, "wypuściły" z siebie
nogi za szponami i ogromne skrzydła. W baśniach i mitach
potwory te są strażnikami wody życia, złota, ukrytych skarbów
lub uwięzionych ludzi (królewskiej córki, dziewicy) oraz bydła.
Strzegą dróg prowadzących do Drzewa Życia i wszystkich elementów
uważanych za święte. Ucieleśniają trudności, które należy
pokonać, aby osiągnąć jakiś wielki cel. Według sennika
Artemidora (II w. n.e.) smok pilnujący skarbów, zobaczony we śnie
- zwiastował bogactwo.
Monstra
te miały się rodzić wiosną, rozwijać wraz z otaczającą je
przyrodą. Jesienią, kiedy zbliżył się kres wegetacji, należało
smoka zabić, aby zrobić miejsce dla nowej generacji potworów.
Smoki wodne wiążą się z płodnością na całym obszarze
Eurazji. Stąd też miały również dobrą reputację, szczególnie
w Chinach. Tam były istotami dobroczynnymi, litościwymi i wielce
szanowanymi. Przynosiły deszcz, były panami wody i chmur, rzek,
mokradeł, jezior i mórz. W starożytnych inskrypcjach wzywano
wiele lungów, by odświeżyły ziemię deszczem. Miały
one zdolność wzbijania się ponad chmury, docierania do najgłębszych
źródeł oraz zwiększania lub zmniejszania swej postaci do
dowolnych rozmiarów. Lung reprezentował pierwiastek jang,
zasadę nieba, aktywności i męskości w chińskiej kosmologii.
Jednocześnie pozostawał w ścisłym związku z siłami wody
(pierwiastek in) i użyczał płodności. Jako demiurg
wydawał z siebie wody prapoczątku lub jajo kosmiczne. Walczył z
tygrysem i, tak jak jego kuzyni z innych stron świata,
nieustannie i bezskutecznie próbował ugryźć słońce. W mitach
chińskich przeciwnik Huangdiego („Żółtego Cesarza”),
zbuntowany Chiyou („Pan Broni”) syn Yandi („Płomiennego
Władcy”) bóg hutnictwa, wiatru i wojny, został
pokonany właśnie przez wiernego Ynlonga („Skrzydlatego
Smoka”) sprzymierzeńca i sługi „Żółtego
Cesarza”. Jako potężna istota, łącząca przeciwstawne
zasady, pięciopazurzasty lung był od czasów starożytnych
emblematem cesarskiej rodziny i aż do powstania republiki chińskiej
(l911) zdobił narodową flagę. Szczególną cześć lungom
oddawano za czasów dynastii Ching (1644-1912), kiedy to łodzie władców,
ich trony, stoły oraz łoża uformowane były w kształcie smoków.
W
Zodiaku był piątym znakiem (odpowiadał Lwu). W Chinach i
Japonii darzono smoka czcią, jako przynoszącego szczęście i
broniącego przed demonami. W taoizmie i hinduizmie uchodził za
potężne jestestwo duchowe, mógł bowiem ofiarować napój nieśmiertelności.
W licznych mitach wspomaga mędrców, jest ich wierzchowcem.
Dotyczy to również niektórych bogów. I tak np. Benzaiten (Benten),
bogini panteonu japońskiego, zwana Damą Białego Węża, która
jest opiekunką urody, bogactwa, muzyki, mądrości i wszelkich
sztuk oraz patronką kupców, gejsz i tancerek, przedstawiana jest
zwykle jako siedząca na skale, wokół której wije się smok lub
też jako siedząca na smoku i grająca na instrumencie biwa.
Karei (semang. Kari
–„Grom”) najwyższy bóg Semangów znany też
innym ludom Melanezji, bóg solarny i uraniczny, stwórca ciska
gromem który jest właśnie rykiem smoka – strażnika.
Smoki
ciągną po ziemi ogon i wytyczają drogi, które trzeba przekopać
kanałami do nawodnienia. W słowiańskim micie dwóch
boskich kowali zaprzęgło pokonanego przez siebie żmija do pługa
i z jego pomocą wytyczyło koryto Dniepru. Według ludowych bajek
smoczokształtny bożek Chworz panował nad lądem i wodą. Stąd
powstało przysłowie: "smok
moczydła (tj. ogona) nie utraca". W polskich baśniach
smok albo siedzi pod ziemią i pilnuje wody (stąd powstaje
problem przy kopaniu studni), albo jako diabeł i poseł piekielny
dostaje się do mieszkań przez komin.
Zdaniem
Filona z Biblos (I w.n.e.) "Taautus przypisywał smokom i
wężom swego rodzaju boską naturę i tę jego opinię
potwierdzają później Fenicjanie i Egipcjanie". Z kolei
wybitny religioznawca, M. Eliade, twierdził, że smoki "ukryte
w głębinach oceanu są przepojone siłą sakralną otchłani.
Gdy śpią w jeziorach lub przepływają rzekami, rozdzielają
deszcz, wilgoć, wylewy i kierują w ten sposób płodnością świata".
I
tak, dla przykładu, nordycki Midgardsorm (sisl. Midhgardhsormr – „Wąż
Midgardu”) zwany też Jörmungand („Wielki Kij”)
był wężowym potwór żyjącym w morzu otaczającym ze
wszystkich stron ziemię, przeciwnikiem boga piorunów Thora.
Znany z mitów Basków bóg atmosferyczny Maju zwany był również
Sugaar („Wąż/Smok”). Jako ognisty sierp na
niebie zapowiadał burzę. Z kolei sumeryjski bóg Dummuzi -
umierające bóstwo odradzające się po okresie suszy wraz z
naturą nosi imię Amauszumgalana (tj. „Matką Jego
Jest Smok Niebios”). Ormiańskie potwory wiszapy (smoki)
i wiszapidy (smoczyce) uosabiają nawałnicę burzową, burzowe
chmury i śmierć. Stwory te żyją w ukryciu, w wysokich górach,
w chmurach i dużych jeziorach. Po tysiącu lat swego życia mogą
zniszczyć cały świat. To one są przyczyną zaćmienia słońca
(połykają je). Podobnie w kosmologii irańskiej czyni Goczihr
(„głowa i ogon smoka”) powodujący zaćmienie Słońca
i Księżyca. Stwór ten pochodzi od boga zła Arymana. Dodajmy, iż
skojarzenie smoka i węża z obłokami istniało także u Azteków.
Ich bóg łowów a zarazem uosobienie Drogi Mlecznej nosił imiona
Mixcóatl (azt. „Wąż Chmur”) i Iztacmixcoatl („Biały
Wąż Chmur”).
Wodzie
(a tym samym smokom) składano zazwyczaj ofiarę z dziewczyny (np.
w Chinach najpiękniejszą dziewczynę wrzucano do Huang-ho,
podobnie czynili Egipcjanie, aby zabezpieczyć sobie wylew Nilu i
urodzaj, analogiczne obrzędy wykonywali Majowie przy studni w
Chichen-Itza itd.). Stąd też bierze się legenda o pożerających
dziewice smokach. Chińczycy obdarowywali również smoki jaskółkami
(zwiastunami burzy), Rzymianie składali im w ofierze złote
figurki. Twierdzili, że wąż należy do wody, żmija do
ziemi, a smok do świątyni (Aen.I, 204).
Religioznawcy
sądzą, że pojawienie się gatunku smoków - latających wężów
wynika z syntezy elementów uranicznych (skrzydła) i
chtonicznych (wężowość), które są efektem łączenia potwora
z wodami ziemskimi i niebiańskimi. W takim ujęciu smok byłby
jednocześnie symbolicznym obrazem przeciwieństw (coniunctio oppositorum)
walczących z sobą mitycznych węży z ptakami, głównie orłami
(por. indyjskie nagi i garudy, mity azteckie itp.). W opinii A. Leroi
- Gurhana i W.J. Proppa, powstanie hybrydalnego wizerunku smoka
odnosi się do tego okresu, gdy najwcześniejsze mitologiczne
symbole zwierząt jako takie ustępują miejsca bogom jednoczącym
w sobie cechy człowieka i zwierzęcia. Związek różnych zwierząt
w jednym symbolu byłby również związkiem między światem
mitycznych wyobrażeń a realną rzeczywistością.
Inni
zaś uczeni powiadają, że smoki pojawiają się na późnym
etapie rozwoju mitologii i że wystąpiły one głównie w
mitologiach wczesnych państw (Sumeru, Egiptu, Urartu, Indii,
Grecji, Chin, Japonii, Meksyku), w większości których
gospodarka oparta była na systemie irygacji, w wyniku czego wyjątkowe
znaczenie uzyskiwał kult bóstw wodnych, w tym również smoków.
Opinii tej jednak zaprzecza najstarsze, bo pochodzące z górnego
paleolitu z jaskini w La Madeleine (Dordonia, Francja) wyobrażenie
smoka - uskrzydlonego węża z rybim (?) ogonem. Wyryto je na kości
znacznie wcześniej, niż komukolwiek śniło się o królach i państwach.
Smoki są starsze niż koronowani władcy.
Potwory
te są przede wszystkim symbolami prachaosu (głównie wodnego),
przeciwieństwem ładu kosmicznego i nowego porządku boskiego. Często
symbolizują kataklizmy natury i wrogie pramoce. W mitach wielu
ludów monstra owe noszą imiona Lotan, Lewiatan, Rahab, Tiamat,
Apofis, Lilujanka, wąż Midgardu, Fafnir, Vrtra, Ahi, Azi Dahaka
itd. Walczą z nimi bogowie: ugarycka bogini Anat i bóg Baal,
hebrajski Jahwe, babiloński Marduk, hetycki Teszub, greccy Zeus i
Apollo, egipski Szu lub Seth itd. Dzielnie wspomagają ich aniołowie,
półbogowie i herosi - zoroastryjski Rabiwin (Rapiwin),
wschodniosłowiański Jur-Jaryła, mazdaicki Athar, greccy
Herkules, Perseusz, Jazon, i skandynawski Sigurd. I tak dla przykładu.
Demon
suszy Writra (Ahi Budhnja) to smok zabity piorunem wedyjskiego -
boga burzy Indry - Weretragna. Ażdarchowie były złymi i ziejącymi
ogniem smokami tureckojęzycznych narodów, często wielogłowymi,
długowiecznymi, zjadaczami dziewic zabijanymi przez młodych
bohaterów, którzy w nagrodę żenili się z królewskimi córkami.
Imię Ażdahak nosił też smok ormiański (wiszap) zabity przez
króla Armenii Tigrana. Wahagan – ormiański bóg burzy i
piorunów noszący przydomek Wiszapakah („Walczący z
wiszapami”), był przodkiem Ormian i synem króla Tigrana.
On również walczył z wiszapami (smokami) i wiszapidami (smoczycami)
podobnie jak wedle wierzeń ormiańskich Archanioł Gabriel
(Gabriel Hresztak)i inny heros - Artawazd.
Analogicznych
czynów dokonał Susanoo (Takehayasusanoo; jap. “Mąż Zsyłający
Opady”) – shintoistyczny bóg wiatru, burzy i deszczu.
Ten pokonał ośmiogłowego smoka, ratując życie księżniczce
Kushiinadzie, z którą oczywiście się potem ożenił i miał z
nią syna.
Także
płanetnicy – postacie z folkloru słowiańskiego walczą ze
smokami (żmijami) gromadzącymi wody niebios lub też używają
ich jako swych pomocników.
Walka
z tymi potworami nie jest bezpieczna. Nie wszyscy wojownicy
wychodzą z tych zmagań cało, np. Beowulf, bohater mitologii
anglosaskiej choć zabija pustoszącego kraj ognistego smoka, strażnika
skarbu lecz w boju tym sam również ginie.
Po
zwycięstwie chrześcijaństwa w Europie walkę tę kontynuowali
liczni święci chrześcijańscy ze św. Jerzym i archaniołem
Michałem na czele (święci: Małgorzata z Antiochii, Marta -
siostra Łazarza, Bernard z Clairvaux, Sylwester, Teodor z
Pontu, Samson, Donat, Klemens z Metzu, Roman z Rouen), a także
biskup Marceli z Paryża, arcybiskup Dola i niezliczone tłumy
rycerzy średniowiecznych, potomków indoeuropejskich wojowników.
Dosłownie,
w całej - bez wyjątku- Europie spotkać można liczne wyobrażenia
tej walki – posągi, płaskorzeźby, ikony, świeckie
obrazy, herby, szyldy, biżuterię itd. itp. zdobiące place,
ulice, kościoły, muzea, domy itd. Jest to bowiem symbol
uniwersalny i ponadczasowy.

W
mitologii indoeuropejskiej smok jest kosmicznym przeciwnikiem boga
burzy i piorunów - głównie ze względu na swą chtoniczną
naturę. Mówią o tym liczne mity, baśnie i legendy. Znani
uczeni rosyjscy, W.W. Iwanow i W.N.Toporow, zrekonstruowali
podstawowy schemat morfologiczny ogólnoindoeuropejskiego mitu o
gromowładcy prześladującym smoka. Pierwotna wersja tego mitu
wyglądała następująco. Bóg burzy znajdował się na górze,
na niebie, razem ze słońcem i księżycem, u szczytu trzyczęściowego
drzewa świata, skierowanego na cztery strony Kosmosu. Z kolei
smok siedział na dole, u korzeni drzewa kosmicznego, na czarnej
wełnie. Porywał bydło i chował je w pieczarze za skałą,
natomiast bóg burzy, rozbijając skałę, uwalniał bydło lub
ludzi. Po wstępnej utarczce smok ukrywał się pod różnymi
postaciami żywych istot, a nawet zamieniał się w nie (np. w człowieka,
konia, krowę itp.). Następnie chował się pod drzewem lub
kamieniem. Wówczas gromowładca, gnając na koniu lub na
swym wozie, młotem lub błyskawicą walił w drzewo, zapalał je,
uderzał w kamień i rozbijał go. Po pełnym zwycięstwie
boga burzy nad smokiem pojawiała się woda (padał deszcz).
Pokonany potwór na koniec krył się w wodzie i ziemi.
W
tradycji indoeuropejskiej bardzo często smoki zioną ogniem, a
sam ogień bywa nazywany "smokiem". Smoki
bliskowschodnie najpierw miały naturę wodną, dopiero potem
ogniową. Słowianie wierzyli, że w czasie burzy latają węże
ogniste, które usiłują się schronić przed uderzeniami
pioruna, ale Bóg goni je swymi strzałami i jeśli się zdarzy,
że wąż zostanie zabity blisko jakiegoś budynku, to budynek ten
zapala się "od
zbryzgania krwią węża".
Uczony
J. Darmesteter uważał, że u podstaw ogólnoindoeuropejskiego
mitu o boju herosa ze smokiem leży po prostu walka słońca z
czarną chmurą.
Smok
zawiera w sobie całą symbolikę węży - zarówno negatywną
(jad, śmiertelne ukąszenie, ewidentny symbol zła), jak i
pozytywną, dobroczynną. Na Bliskim Wschodzie i w Europie
przeważała symbolika negatywna. Smok to zło, grzech , szatan,
piekło, okrucieństwo, potęga, despotyzm, bałwochwalstwo,
ciemność, nieuctwo, herezja, wróg, mord, nieczystość i kłamstwo.
U Greków i Rzymian istniało również jego wyobrażenie
pozytywne. Drakones były chtonicznymi istotami, żyły
pod ziemią, czuwały nad urodzajem i głosiły na żądanie
wyrocznie. Jednakże, głównie pod wpływem Biblii, z
czasem przeważyła negatywna reputacja smoka. W wierzeniach chrześcijańskich
smok (wąż) jest jednoznacznym synonimem diabła, przeciwnika
Boga. Monstrum Apokalipsy (20, 2) ma zostać wrzucone do czeluści
na tysiąc lat, aby nie uwodziło już więcej żadnego
narodu. Po tym okresie raz jeszcze będzie wypuszczone na wolność,
aby w końcu znaleźć się na zawsze w morzu ognia i siarki
(20,10).Pewną eschatologiczną analogią są tu wyobrażenia
mazdajskie, według których wypuszczony na wolność przez
Arymana (uosobienie absolutnego zła) smok pożera trzecią część
całej ludzkości.
Obraz
węża – smoka - szatana, strąconego anioła, stał się w
chrześcijaństwie symbolem błędu, pogaństwa i herezji. Równolegle
z nim pojawiło się wyobrażenie Uroborosa - emblematycznego
smoka - węża starożytnego Egiptu i Grecji, który przedstawiany
bywał z ogonem w zębach. Pożerał się i odradzał
nieustannie. U gnostyków i alchemików wyrażał jedność
wszechrzeczy, materialną i duchową, ustawicznie zmieniającą
kształty w odwiecznym cyklu zniszczenia, odtwarzania i
nieustannej odnowy. Smok u gnostyków chrześcijańskich
symbolizował absolut, anioła świata, wyzwoliciela, pojednawcę
i ducha wszelkiej wiedzy (Lucyfera). W tym ostatnim aspekcie
miał cechy zbliżone do chińskiego lunga.
Smoka
niekiedy utożsamiano z Kronosem. Stąd też akt zabicia potwora
stawał się symboliczną granicą pomiędzy końcem jednej i początkiem
drugiej epoki dziejów ludzkości. Zrozumiała więc staje się
istotność pokonania tego monstrum w życiu świętych i
krzewicieli nowej wiary.
Jako
symbol władzy, siły i magicznej potęgi smok widniał na
tarczach, sztandarach i dziobnicach okrętów wojowników
indoeuropejskich. Smokami byli władcy - wojownicy, źli i okrutni.
Smok
ze względu na swój groźny kształt dość wcześnie stał się
atrybutem potęgi wojennej i władzy królewskiej. Achajski król
Agamemnon dowodzący armią grecką oblegającą Troję miał
tarczę, na której widniał niebieski trójgłowy smok - wąż.
W
czasach królestwa Partów w północno - zachodnim Iranie i w
Armenii elitarne oddziały armii, będące jednocześnie tajnymi
stowarzyszeniami wojowników (typu Männerbünde), zwane były
„smokami” a nad nimi powiewały proporce w kształcie
smoka. Tamtejsi młodzi wojownicy nosili natomiast hełmy z wyobrażeniami
tej bestii. Wedle niektórych badaczy to od Daków lub Sarmatów
mieli Rzymianie przejąć znak draco. W starożytnym
Rzymie czerwony smok malowany lub haftowany na sztandarach
wojskowych oznaczał kohortę. Miał za zadanie siać strach
i zgubę. Wyrażał nadprzyrodzone wyroki na świętym polu bitwy.
Średniowieczni wojownicy skandynawscy również zdobili swe
tarcze wizerunkami smoków oraz rzeźbili dziobnice swych okrętów
zwanych drakkarami (staroskand. drekar = "smok"),
umieszczając na nich drewniane lub metalowe głowy przerażających
smoków. Podobny zwyczaj zdobienia swych żaglowiosłowców mieli,
jak się wydaje również Słowianie, sądząc po wizerunku
łodzi św. Wojciecha na Drzwiach Gnieźnieńskich. Czerwony smok
był znakiem wojennym starożytnych Brytów i Walijczyków. Dziś
jeszcze symbolizuje tę krainę. W Anglii przed podbojem
normandzkim smok był głównym insygnium królewskim w czasie
wojny. Wedle legend został on wprowadzony przez Uthera Pendragona
("najwyższy smok"), ojca legendarnego króla
Artura. Sam Artur miał śnić o walce smoka (draco) z niedźwiedziem.
Smokiem oczywiście był on sam. W XX w. oficjalnie włączono
smoka do herbu księcia Walii. Według dziejopisów żyjących w
XI i XII w., król angielski stawał do bitwy pomiędzy smokiem a
sztandarem. Signum bojowe smoka używane przez Normanów uwieczniła
tkanina z Bayeux przedstawiająca wyprawę Wilhelma Zdobywcy.
Wedle
podań z Wysp Brytyjskich, dwa wiecznie kłócące się z sobą
smoki - czerwony i biały - znajdujące się w kamiennej
skrzynce pod wciąż walącą się wieżą wznoszoną przez
uzurpatorskiego króla Wortigera, przedstawiały dwa narody - Brytów
i Sasów.
Przyrównywanie
władców do smoków występuje już w Biblii. Jeremiasz
tak nazywa króla babilońskiego Nabuchodonozora (Jr. 51, 34),
Ezechiel natomiast twierdzi, że faraon jest smokiem, który
znajduje się na morzu świata (Ez. 32, 2). W Polsce, w Kronice
Galla Anonima, określenie draco odnosi się do władcy -
wojownika. Wincenty Kadłubek nazywa Bolesława Krzywoustego draco
flammivomus (II, 26), zaś Fryderyka Barbarossę - rufi
flammas draconis (III, 26). Smok znajdował się również na
chorągwiach Bolesława Krzywoustego.
Najbardziej
znany z polskich smoków - wawelski, wziął swą nazwę
prawdopodobnie od Smoczej Jamy, w której zawsze znajdowano
kości. Legenda o jego zabiciu ma, zdaniem mediewistów, być
wzorowana na Księdze Daniela
(14, 22 - 27) z Biblii i licznych europejskich legendach
średniowiecznych, lecz zawiera całą strukturę
indoeuropejskiego mitu walki Gromowładcy ze smokiem w Centrum świata
(Góry Kosmicznej lub Drzewa Kosmicznego), którą w przypadku
Krakowa jest Wawel. Smokobójcą był natomiast Krak, Krok (prawd.
od słowiańskiego Krok
– „Rozłożyste Drzewo” lub „Kruk”).
Wedle Biblii natomiast, król babiloński miał wzywać proroka
Daniela, aby uczcił wielkiego smoka uważanego za króla. Daniel
natomiast dał smokowi potrawę ze smoły, sadła i sierści, od
której smok pękł i tym samym dowiódł, że stwór ten nie jest
bogiem.
Zabójcą
smoka był według Juliusza Waleriusza (IV w.) również
Aleksander Macedoński. Kazał on zabić smoka, który z morza
straszył robotników budujących miasto Aleksandrię, a nad grobem
potwora postawił świątynię.
W
heroicznych opowieściach średniowiecznych, wielu rycerzy walczy
ze smokami. I tak np. w opowiadaniu Galfreda z Monmouth o królu
Morwidzie, smoka niepokojącego okolice Pragi zabił rycerz
Ratibor. Wedle innych podań, w Kijowie smoka zabijają trzej
bohaterowie. W walijskim eposie o królu Llud czerwony smok
był przyczyną zarazy w państwie. Żył pod ziemią dopóki nie
został zabity przez króla. Monstra te mają być ponoć zamknięte
w kamiennych sarkofagach u stóp Snowdon w Walii.
Inny
Drekenkampf (= walka herosa ze smokiem) - Boewulf
opiewa przygody skandynawskiego wikinga. Tytułowy bohater tego
najwcześniejszego poematu literatury staroangielskiej ( ok. 700
r. n.e.), ginie w walce z pustoszącym kraj ognistym smokiem, którego
jednakże przed śmiercią zabija. Najsłynniejszy północnoeuropejski
smokobójca - Sigurd znany z Sagi o Volsungach, ubija
smoka Fafnira pilnującego skarbu karłów - symbolu nieśmiertelności.
Zjadłszy serce smoka rozumie mowę ptaków, a więc zdobywa wiedzę
tajemną typu szamańskiego. Jako Zygfryd z Pieśni o
Nibelungach kąpie się w krwi zabitego smoka, przez co
zyskuje rogową skórę odporną na wszelkie ciosy.
Smok
związany był z Aresem, greckim bogiem wojny. Dlatego też miał
strzec źródła poświęconego Aresowi, a znajdującego się
opodal świątyni Apollona Ismeńskiego w Tebach .
Smoki
, jak to już mówiliśmy, zazwyczaj miały pożerać dziewice.
Motyw ten spotyka się w mitach i baśniach od Japonii po
Zachodnią Europę. Dziewice bywały więc ofiarowywane owym
monstrom. Czasami jednak działo się inaczej. W starożytnych
Tespiach w Grecji stał spiżowy posąg Zeusa Saosa (Wybawcy). Jak
powiada Pausaniasz (III w. n.e.), gdy smok niszczył to miasto,
Zeus polecił jego mieszkańcom, by corocznie dostarczali
potworowi jednego wybranego losem młodzieńca. Smok ten został uśmiercony
przez pożartego przezeń junaka odzianego w zbroję zaopatrzoną
w mordercze haczyki.
W
folklorze wschodniosłowiańskim występuje bohater zwany Ususlan
Zalazarowicz, Jerusłan Kazanowicz, Urusłan Urusłanowicz, Rusłan,
Jerusłan, Jarosław, Jerusal, Rostonej lub Rochlej, który walczy
z carem - smokiem Feodulem. W odległych Indiach pokonuje trójgłowego
smoka z jeziora, który pożerał ludzi. Z wody wydobywa skarb
smoka - samoświecący kamień (= symbol Jaźni). Lecz
wyzwolona przez niego królewna po zabiciu smoka, umoczyła rękę
w smoczej krwi i naznaczyła nią plecy herosa, ponieważ
zabrał on smokowi jego znak - krew.
Weles,
słowiański chtoniczny bóg płodności pól i zmarłych, władca
Zaświatów i śmierci, strażnik pokładów złota i skarbów,
przeciwnik Peruna przyjmował niekiedy postać żmija. Był on
Pierwszy Żmijem, ognistym wężem, synonimem Ognistej Rzeki łączącej
się z Piekłem. Żmije, smoki, ażdachy, chały, ały to w
mitologii słowiańskiej wężopodobne stwory mieszkające w
chmurach i jeziorach, działające na szkodę ludzi, to ludojady
wypijające wody i zagrażające pożarciem słońca. Warto tu
zauważyć, iż w mitologiach wschodniosłowiańskich aż roi się
od smoków i ich pogromców, zaś motyw ten wykorzystywała już
od początku propaganda komunistyczna (porównaj np. plakat
autorstwa Deni pt. „Trocki rozprawia się z
kontrrewolucją” przedstawiający twórcę Armii
Czerwonej jako rycerza mordującego smoka w „burżuazyjnym”
cylindrze na wrażym łbie). W czasach „realizmu
socjalistycznego” kreskówki sowieckie i baśniowe filmy również
przedstawiały klasycznych „ludowych” pogromców trójgłowych
smoków. Nic też dziwnego, iż po upadku Związku Radzieckiego to
właśnie św. Jerzy zabijający smoka natychmiast pojawił się w
herbie stolicy Rosji – Moskwy.
Motyw
walki herosów ze smokami jest powszechny w mitach irańskich.
Bohaterowie ci zostają potem władcami (np. Gusztasp, Esfandiar,
Rustam, kowal Kawe, Ardaszir, Huszang, Kobad - Kej). Jeden z nich,
Bahram zabił smoka i z jego wnętrzności wyciągnął połkniętego
mężczyznę skalanego krwią i jadem. Od tej trucizny jednak oślepły
oczy Bahrama.
Ostatniego
smoka w naszym kraju miał "widzieć" w r. 1789
miejscowy proboszcz pod Strzeżowem w Małopolsce. Potwór ów -
co skrzętnie odnotowano - miał cztery nogi i tyleż skrzydeł.
Był długi na półtora łokcia i swym tchem sprawiał ból oczu,
a nawet ślepotę, podobnie jak miały czynić to smoki irańskie.
Mity
opowiadają też o tym, jak smokobójca sam staje się potem
smokiem. Zarówno Sigurd jak i bohaterowie wschodniosłowiańscy i
irańscy zdobywszy skarb smoka sami zmieniają się w potwory. Ta
symbolika odnosi się przede wszystkim do władzy. Heros kulturowy
walczy o sprawiedliwość ze złym królem - smokiem. Pokonując
go, zasiada na opustoszałym tronie i sam staje się
"smokiem" dla swoich poddanych. Wszelkimi sposobami
broni swej pozycji i przywilejów. Nie bez racji lord Acton
twierdził, że każda władza deprawuje, a władza absolutna
deprawuje absolutnie. Nic też dziwnego, że mityczny irański
Zakhak (Zahhak? aw. Ażi Dahaka) , król - smok ognisty żywi się
ludzkimi mózgami, a z ramion wyrastają mu czarne węże. Tenże
władca – uzurpator wykazuje również wiele cech pana losu
i śmierci boga Zurwana.
Inny
irański junak, Feridun, wziąwszy maczugę, mówi do kowali:
"Gdy pogrzebię pod ziemią smoka, umyję do czysta wasze
głowy z pyłu" a potem przyznaje; "To ja byłem
tym groźnym smokiem, który chciał spalić ziemię".
Feridun inicjował swoich synów, po czym przekazał im królestwo,
pierwej nadając im imiona. W tamtejszych mitach starzejący się
mężczyzna staje się smokiem. Smok zaś jest wcieleniem Arymana.
Gusztasp, pogromca smoka, kiedy walczy jako wódz, niesie w dłoni
"kształt
smoka", a więc znak wojenny lub odbity na ręce wzór -
wizerunek monstrum. Rustam jest także "smokiem",
gdyż wedle Szah - name Firdausiego, nosi on sztandar
smoka. A jednocześnie wypuszcza wody na wiosnę, walcząc z demonami
zła. Wśród malowideł odkrytych w ruinach pałacu w Piandżikencie
(dawny Tocharistan, dziś Tadżykistan) występuje z Rustamem
uskrzydlony lew z ogonem smoka. To ambiwalentne podejście do
smoka znalazło swój wyraz w sporządzaniu amuletów. W Azji
Centralnej przygotowuje się dzieciom na święto Nouraz gwizdki w
kształcie smoka. Wiąże się to ze zwyczajem odpędzania "złego",
smoka - zimy. Zabieg ten przypomina w swej istocie umieszczanie
wyobrażeń smoków na średniowiecznych drewnianych kościółkach
norweskich lub na katedrach zachodnioeuropejskich. Były one strażnikami
sacrum.
Symbolika
smoka jest podstawową w czasie inicjacji wojowników
indoeuropejskich. W bajce osetyńskiej Amiran, syn Rostowa
spotyka trzy smoki. Białego i czerwonego zabija, sam zaś zostaje
połknięty przez czarnego. Temu zaś rozcina bok i wychodzi na
wolność. Motyw połknięcia i wyplucia lub wyjścia z ciała
monstrum jest symbolicznym poczęciem i narodzeniem. Tu powtórne
"narodziny" wskazują na związek Amirana z ugrupowaniem
węża -smoka. Jest to charakterystyczny element inicjacji syna
smoka z łona smoka. Taką scenę widzimy m. in. na XI-wiecznej
rzeźbionej drewnianej płycie z Bjarnastahali (Skagafjordr), na średniowiecznym
herbie włoskiego rodu Viscontich itd.
Jak
podaje biskup z Cezarei, Euzebiusz w Żywocie Konstantyna
Wielkiego, cesarz ufundował nad wejściem do pałacu płaskorzeźbę,
na której przedstawiony został ze znakiem krzyża, "niżej
zaś we postaci smoka spadający w przepaść ów nieprzyjaciel
rodzaju ludzkiego, który za pośrednictwem bezbożnych tyranów
zwalczał Kościół Boży”. Święte przepowiednie w księgach
prorockich nazywały go smokiem i krętym wężem. Na monetach
natomiast Konstantyn rozkazał wybijać wizerunek węża, strąconego
w otchłań cesarskim zwycięskim sztandarem (labrum).
Motyw smoka "klasycznego" w sztuce romańskiej zawsze
nawiązywał do symboliki zła i klęski szatana. W średniowieczu
panował zwyczaj obnoszenia w czasie procesji pokonanego smoka
jako symbolu triumfu Chrystusa. Można to jeszcze zaobserwować
jeszcze dziś podczas świąt ku czci św. Jerzego w Raguzie na
Sycylii.
W
tym kontekście szokującym jest umieszczony nad kolumnadą
portyku i na posadzce prawej nawy w bazylice św. Piotra w
Watykanie herb papieża Grzegorza XIII (XVI w.), znanego m. in. z
gloryfikacji bestialskiej rzezi hugenotów w Noc św. Bartłomieja.
Herb ten przedstawia ukoronowanego smoka (!), a więc władcę
smoków.
W
XII-wiecznych europejskich bestiariuszach prawdziwy smok nosi nazwę
draco (le dragon z ok. 1121 r.) i jest
synonimem diabła, przeciwnikiem rycerza i świętych. Dlatego też
jest rzeczą oczywistą, że w symbolice pieczęci władców chrześcijańskich
pojawia się obraz smoka pokonanego przez rycerza. W Polsce po raz
pierwszy symbolika ta widnieje na pieczęci księcia Przemysława
I (1247-1250), przedstawiającej władcę depczącego smoka. Motyw
ten widnieje również na pieczęciach innych Piastów w XIII i
XIV w. - Bolesława kaliskiego, Władysława I opolskiego, Przemysława
II, Henryka IV głogowsko - żagańskiego, Kazimierza inowrocławskiego,
Kaźka szczecińskiego, Bolesława Pobożnego i Kazimierza
Kondradowica. Jest również na monetach Mieszka kaliskiego, Władysława
Laskonogiego (lub Władysława Odonica) i Mieszka III.
Z
pewnym zdziwieniem stwierdzamy istnienie smoka (samotnego,
niepokonanego!) na pieczęci Trojdena I (1329 r.) a następnie
jego potomków - Siemowita III i przypuszczalnie Kazimierza
I, książąt czerskich. Stał się on nawet herbem księstwa
czerskiego (Mazowsze). Na czterodzielnej tarczy były wyobrażone
na przemian orły i smoki. Orzeł był "zarezerwowany"
dla członków panującej dynastii piastowskiej, zaś smoka z
czasem zastąpiła – i bardzo dobrze!- sowa. Godło smoka
zostało przyjęte, jak sądzą mediewiści, za pośrednictwem
wzorowanym na Fizjologusie średniowiecznych
bestiariuszy. Rzeczą wielce wymowną jest fakt, że w tym samym
czasie pojawia się również upoczwarzona syrena na najstarszej
pieczęci Starej Warszawy. Ten typ potwora natomiast wszędzie na
świecie symbolizuje demona wodnego zabijającego masowo młodych
mężczyzn. Sądząc po późniejszych dziejach Warszawy, herb ten
był proroczą zapowiedzią jej tragicznych losów.
W
mitologii Słowian południowych i wschodnich Wąż Ognisty był
demonicznym wcieleniem ognia, złowrogim latającym władcą
bogactw zwanym również Naletnik (Słowiańszczyzna Wschodnia) i
Pienieżny Żmij (Serbowie Łużyccy). Miał on spłodzić wężokształtnego
syna ze zgwałconą przez siebie (lub poślubioną) kobietą. Syn
ów nosił imię Zmaj Ogneni Wuk (serbs. "Wąż Ognisty Wilk").
W niektórych podaniach narodził się jako człowiek pokryty
wilczą sierścią. Posiadał również zdolności przemieniania
siebie i swojej drużyny w wilki – wilkołaki, a także w
inne zwierzęta lub ptaki. Wystąpił przeciw ojcu i oczywiście
pokonał go. Mit ten odzwierciedla wyjątkową kumulację
negatywnych sił agresji, zła i nienawiści. Zmaj jest synem
smoka, smokobójcą (ojcobójcą), który przechodzi podwójną
inicjację wojownika - wilczą i smoczą. Staje się również
mistrzem inicjacji wojowników tworzących jego drużynę. Umiejętność
transformacji w zwierzęta posiadają również bohaterowie
wschodniosłowiańskich bylin, co świadczy o starej tradycji tych
technik wojennych.
Łączenie
symboli smoka i wilka nie było tylko specyfiką wierzeń słowiańskich.
Na jednym ze starożytnych malowideł ściennych z Turkiestanu, z
Azji Środkowej widnieje chorągiew złożona z wilka lub smoka o
wilczym łbie. Również bojowy sztandar Daków przedstawił wilka
o smoczym ciele. Germański bóg berserków, wielki szaman wojenny
Odin (Wodan), któremu towarzyszą dwa wilki Geri i Freki, był
przestawiany jako orzeł, smok lub potwór morski. Te trzy typy
stworzeń reprodukowane na signum miały symbolizować
trzy krainy kosmiczne - przestworza, ziemię i wodę. Tym samym
stanowiły pełny symbol boga Kosmokratora, władcy Kosmosu.
Jest
rzeczą zdumiewającą, że do tych pradawnych symboli sięgali
ortodoksyjni obrońcy wiary - rycerze zakonnicy. Co prawda św.
Jerzy był patronem krzyżowców pierwszej wyprawy (1099 r.) a do
czynów wielce chwalebnych należało przywieźć z dalekich
wypraw do Ziemi Świętej do swego "rodowego" kościoła
skórę krokodyla - widomego znaku pokonanego smoka, ale... 12
grudnia 1408 r. arcykatolicki Zygmunt Luksemburczyk Zygmunt
Luksemburczyk (król Węgier od 1387 r.) wraz z żoną Barbarą
Cilli zakładają Zakon Smoka, elitarną międzynarodową
organizację zorganizowaną na wzór templariuszy lub krzyżaków
i służącą obronie krzyża świętego przed wszystkimi jego
przeciwnikami (głównie islamem). Początkowo Zakon liczył sobie
24 osoby, z czasem liczba jego członków znacznie wzrosła, kiedy
w 1411 r. jego założyciel wybrany został na cesarza tj. króla
niemieckiego i rzymskiego (cesarz Niemiec 1411 -1437 r.). Do
organizacji tej należeli m.in. despota serbski Stefan Lazarević
(członek – założyciel), książęta austriaccy Ernest i
Albrecht Habsburgowie, margrabia miśnieński Henryk von Plauen,
król angielski Henryk V, król duński Eryk XIII oraz Ferdynand I
– król aragoński. Starano się również do zakonu tego
skaptować Witolda – wielkiego księcia litewskiego, aby tym
samym wciągnąć w orbitę zależności politycznej i militarnej,
co się ostatecznie nie udało. Przysięgano bowiem na wierność
cesarzowi Luksemburczykowi oraz zobowiązywano się do walki z
niewiernymi. Jan Długosz tak opisuje godło tego Zakonu –
Order Smoka :
„Symbolem
(...) był smok zwinięty w kłębek, dotykający głową ogona, z
otwartą paszczą ziejącą ogniem, skropiony krwią na grzbiecie
na kształt krzyża. Nad nim znajdował się znak krzyża
wypuszczający promienie i w środku taki napis; <<O, jak miłosierny
jest Bóg sprawiedliwy i łagodny!>>”.
Do
dziś w muzeach można spotkać akcesoria tego Zakonu, ozdobione
smoczymi symbolami – szarfy, guzy, zapinki, ostrogi, ornaty.
Strojem organizacyjnym był czerwony kaftan i zielony płaszcz.
Niektóre wyobrażenia mają dość jednoznaczną wymowę np. smok
z szyją owiniętą własnym ogonem. Od emblematów Zakonu Smoka
wywodziło się wiele herbów szlachty węgierskiej, m.in. herb
rodu Batorych. W Madrycie w Muzeum Wojska (Museo del Ejército) można
oglądać koronę królów Aragonii z I poł. XV w. (następcy
Ferdynanda I) przedstawiającą skórzany hełm na szczycie którego
umieszczona jest figura atakującego smoka z rozwiniętymi
nietoperzowymi skrzydłami. W innym zaś madryckim muzeum (Museo
Valencia de Don Juan) znajduje się szmaragdowy smok należący do
Hernána Cortésa, który w niezwykle krwawy i zarazem efektywny
sposób podbił Meksyk. Władcy aragońscy prowadzili bezwzględną
walkę z królestwami muzułmańskimi na Półwyspie Iberyjskim.
Rekonwkistę zakończyli w XV w. król Ferdynand II Aragoński i
królowa Izabela Kastylijska, których niezliczone portrety,
figury i wyobrażenia zdobią liczne miejsca w Hiszpanii.
Celem
Zakonu Smoka miała być także obrona chrześcijaństwa przed
islamskimi Turkami zwycięsko atakującymi Bałkany. W lutym 1431
r w Norymberdze przyjęto do Zakonu Włada Tepesa rumuńskiego
herosa narodowego (Władysława IV) , który panował w latach
1431 - 1477. Tenże władyka używał symbolu smoka (np.
rozszarpującego jakieś fantastyczne zwierzę) jak swego stałego
godła. Stąd też nazywano go Draco
( łac. Smok) a po dodaniu rumuńskiego rodzajnika męskiego „-ul”
przydomek ów zmienił się na Drakul, co po rumuńsku
znaczy diabeł. Był genialnym strategiem, który na jakiś
czas uwolnił Rumunów od tureckiego panowania. Wyjątkowo okrutne
metody, jakich użył w tym celu, przyniosły mu przydomek Wład
Palownik. Po jednej z bitew miał nadziać na pale 20 tys.
pojmanych wrogów. Wedle innej opowieści, miał zwyczajowo
ucztować ze swymi sprzymierzeńcami przy stole otoczonym wyjącymi
z bólu ofiarami. Gdy jeden z uczestników tej sadystycznej
biesiady zaczął narzekać na owe ponure jęki i odrażający smród
trupów, okrutny hospodar "dowcipnie", natychmiast
rozkazał nabić "wrażliwca" na najwyższy pal, aby
znalazł się poza strefą przeszkadzającego mu odoru.
Twórca
Zakonu Smoka był wrogiem króla Władysława Jagiełły,
protektorem i sprzymierzeńcem Krzyżaków. To on wyposażył Jana
Husa w osławiony „żelazny glejt”, gwarantujący mu
bezpieczeństwo na Soborze w Konstancji. Glejt ów był zwykłym
podstępem, który zaprowadził wielkiego „heretyka”
na stos. Zygmunt Luksemburczyk przez wiele lat organizował krwawe
wyprawy eksterminacyjne na teren Czech objętych rewolucja husycką.
Doktryna
Zakonu Smoka, oparta na relatywizacji wyrządzanego ludziom zła
(„Zło złem zwyciężaj!”), po raz kolejny w historii
ukazała tutaj swe odrażające oblicze. Zdaniem niektórych
badaczy nauk tajemnych, nawiązywała ona zarówno do starych
indoeuropejskich wzorów jak też do ezoterycznej tradycji samego
chrześcijaństwa (w gnozie chrześcijańskiej - przypomnijmy -
smok jest absolutem, aniołem świtu, wyzwolicielem i duchem
wszelkiej wiedzy). Podobno miano skorzystać także z
ezoterycznych dociekań sufickiej sekty Bekaszi (XIV w.,
Anatolia).
Godzi
się tu dodać, że smoki znane są od wieków naszym
„bratankom od szabli i szklanki” – Węgrom.
Kalamona złośliwego demona wielu legend, dawnego boga wichrów i
burz przedstawiano jako smoka mieszkającego w lodowym pałacu. Był
potworem, którego pokonał naiwny prostaczek przy
„niewielkiej pomocy przyjaciół” i magicznych
przedmiotów.
Inny
węgierski pozytywny bohater walczący ze smokiem Sárkány zwał
się Janczi (oryg. Kovács Jancsi – „Młody
Kowal”?). Tenże Sárkány (węg. „Smok”)
zwany także Szörny („Potwór”), Kigyó („Wąż”),
Óriás („Olbrzym”) , Villámur („Władca
Piorunów”), Hegyekur („Władca Gór”)
był demonem, głównym wcielenie zła, tyranii, ciemności, nocy
oraz gwałtownych zjawisk atmosferycznych., bestią siedmiogłową,
porywającą królewny. Jest on także symbolem śmierci w
przyrodzie, władcą deszczów, burz i piorunów oraz gór, łatwo
zmieniającym swą postać. To wielki czarny mag, którego
sprzymierzeńcami są Jędza Wichrów (Szélboszorka) i Jędza
Grot oraz cała horda diabłów. Dla Węgrów Sárkány zawsze był
i jest symbolem wszystkich realnych wrogów oraz wewnętrznych wad
i błędów. Szélboszorka jest z kolei żeńską odmiana smoka i
starą boginią śmierci dobrze znaną przez wszystkie ludy
paleoazjatyckie. Jak wykazały specjalistyczne badania, miała ona
bezpośredni związek z inicjacjami szamańskimi.
Opowieści
o smokach i smokobójcach można mnożyć w nieskończoność.
Występują one bowiem na wszystkich zamieszkałych przez ludzi
kontynentach. Dokładnie taką samą funkcję pełnią bykołaki i
wszelkie inne monstra, z którymi przychodzi walczyć bohaterom.
Ograniczmy się zatem tylko do wielce znamiennych przykładów. Na
jednym z naczyń greckich pochodzącym z 490 - 470 r. p.n.e.,
przechowywanym w Muzeum Watykańskim znajduje się wykonana w
stylu czerwonofigurowym scena przedstawiająca najważniejszy
epizod z życia mitycznego Jazona - walkę ze smokiem o Złote
Runo w Kolchidzie. Twórcą tego arcydzieła był Duris, malarz i garncarz
attycki, pochodzący prawdopodobnie z Samos działający głównie
w latach ok. 505 -480 p.n.e. w warsztatach Pytona i Kleofrasta,
Kalliadesa oraz własnym. Do naszych czasów zachowało się 30
waz z podpisem artysty. Ok. 200 innych anonimowych również mu się
przypisuje.
W
powszechnie znanym micie o wyprawie Argonautów, Jazon po zaoraniu
pola sieje zęby smocze. Z tego siewu rodzą się wojownicy, którzy
sami wzajemnie się wybijają na skutek fortelu herosa. W walce
tej pomaga mu Medea. Scena na kyliksie przedstawia bardzo
interesującą nieznaną ze źródeł pisanych wersję mitu lub też
za pomocą znanych postaci i symboli zilustrowano ukryte dla
laików, ezoteryczne treści. Dokonajmy zatem szczegółowej
analizy wyobrażenia.
Głównymi
postaciami są Jazon już do połowy ciała pożarty przez smoka i
stojąca obok niego Atena. Kompozycja zawarta w okręgu zdobionym
pasmem meandrów i krzyżyków podzielona jest na kilka sekwencji.
Pośrodku sceny, na drugim planie, u góry namalowano drzewo i
wiszące na nim pożądane przez bohatera Złote Runo. Niżej, z
lewej strony umieszczono głowę smoka - brodatego węża, w którego
rozwartej paszczy tkwi bezwładne ciało Jazona. Dolna połowa ciała
bohatera jest już w potworze, górna zwisa z jego żuchwy. Długie
spadające włosy Jazona i luźne ramiona wskazują na wręcz
beznadziejną sytuację w jakiej znalazł się Argonauta, na jego
bezsilność, rezygnację i poddanie się losowi. Z prawej strony
stoi Atena w powłóczystej sukni z egidą. Jej głowę chroni
bojowy hełm zdobiony wizerunkiem Sfinksa. W lewej zgiętej ręce
dzierży sowę, w prawej włócznię. Drzewce broni przebiega
prostą linią od prawej od góry w lewo w dół, w ten sposób,
że znajduje się dokładnie za głową Jazona.
Sądzę,
że mamy tu do czynienia z doskonałym, wzorcowym wręcz wyobrażeniem
ilustrującym najważniejszy i zarazem najdramatyczniejszy etap
inicjacji wojennej, a dokładniej mówiąc stan psychiki
wojownika. Cały kolisty obraz w sposób symboliczny przedstawia
całość psyche herosa. Strona lewa sceny to symboliczne zło i
ciemność, chaos (smok). Strona prawa - dobro, porządek, jasność.
Górny pas to nadświadomość a zarazem Jaźń. W religii
greckiej wojennymi sprawami zajmowała się para bóstw - Ares i
Atena. Ares to bezrozumna furia, gwałt i szaleństwo bojowe i zagłada.
Atena - to sztuka wojenna, racjonalne podejście do walki,
intelekt, opanowanie, fortel i strategia. Smok zawsze był synem
Aresa. Sowa natomiast, symbol mądrości to atrybut Ateny. Dolna
połowa ciała Jazona (= świat niskich instynktów i emocji)
znajduje się w paszczy smoka - Antypersony. Głowa herosa, za którą
jest włócznia Ateny to świat wyższy, rozumu i myśli. Złote
Runo wisi na dębie, który jest symbolem Drzewa Kosmicznego,
centrum Kosmosu. Celem inicjacji jest zdobycie Złotego Runa, które
w kręgu egejsko - mykeńskim , w Anatolii oraz na Kaukazie
posiadało taką samą ezoteryczną wartość jak św. Graal w
zachodniej Europie, młynek Sampo u Finów, czy kwiat paproci u Słowian.
Było znakiem najwyższej boskiej Mocy, a zarazem ludzkiej Jaźni.
Wojownik pożarty przez potwora, mityczną bestię (Antypersonę)
patrzy w dół, w stronę przeciwną do tej, gdzie znajduje się Złote
Runo. Szansę zwycięstwa daje mu tylko Atena, boska Mądrość,
Anima, dotknięcie jej włóczni - promienia oświecenia.
Chrześcijańscy
gnostycy powiadali: „Szczęśliwy lew, którego zje człowiek.
I lew stanie się człowiekiem. Przeklęty człowiek, którego zje
lew. I człowiek stanie się lwem”. (Ewangelia Tomasza,
7).Lew podobnie jak smok jest również symbolem tego samego
archetypu Cienia.
Aspekty
chtoniczny i gnostyczny smoka miały bardzo istotne znaczenie w
rytach inicjacyjnych. Walka herosa, wojownika lub świętego ze
smokiem, tak powszechna w mitach na całym świecie, jest
symbolicznym odzwierciedleniem procesów psychicznych zachodzących
w mózgach osobników poddawanych inicjacji. Inicjacja ta polegała
- z grubsza biorąc – na poszerzeniu pola świadomości
przez asymilację treści nieświadomych, a symbolizowanych przez
archetypy. Ta samowiedza, poznawanie dogłębne samego siebie,
swej istoty, poprzez walkę z Cieniem - wrogim smokiem, czyli
zwierzęcym, bestialskim aspektem natury człowieka, pozwalała
osiągnąć nadświadomość, co było celem najwyższych
wtajemniczeń. W ich wyniku przychodziło zrozumienie istoty
rzeczy, a więc obrazu świata i człowieka oraz praw nimi rządzących.
Wyobrażenie
węża z atrybutami ptasimi, które pojawia się w sztuce
paleolitu (15 - 10 tys. lat p.n.e.), jest dowodem istnienia szamańskich
praktyk inicjacyjnych podobnych do starożytnych hinduskich
technik jogi kundalini. Techniki te polegały na wzbudzeniu uśpionej
energii psychicznej i przeprowadzeniu jej przez wszystkie czakramy
ludzkiego ciała, od najniższego do najwyższego na czubku głowy,
w celu uzyskania nadświadomości. Energię tę symbolizował żeński
ognisty wąż z ptasimi skrzydłami.
Chińczycy
nie zabijają smoków. Oni je poskromili, oswoili, potrafili na
nich jeździć, tak jak to podaje Psalm (90 / 91,13)-
"Na lwa
srogiego bez obrazy wsiądziesz i na ogromnym smoku jeździć będziesz".
Smok za przyzwoleniem wojownika "wciela się" w niego w
decydującej chwili walki. Ten fantastyczny stwór ma w tamtym kręgu
kulturowym zdecydowanie pozytywne znaczenie. W pysku każdego chińskiego
lunga spoczywa "perła mądrości", dlatego też
mędrcy nazywani byli “smoczymi ludźmi". Smoki według
podań chińskich miały opracować wyjątkowo humanitarny kodeks
karny.
Co
na temat smoków mają do powiedzenia psychoanalitycy? Zacznijmy
od siedziby potworów. Wedle nauk średniowiecznych, większość
smoków mieszka pod ziemią, w bezkresnych jaskiniach.
Interpretując ten mit w kategoriach psychoanalizy, badacze
twierdzą, że smoki reprezentują nasze złe skłonności, które,
skoro raz damy im ujście, powodują ból, cierpienie, a nierzadko
i śmierć. C.G. Jung w mitach o wojnach ze smokami widział
przede wszystkim wyraz walki pomiędzy Ego a regresywnymi siłami
psychiki ludzkiej. Natomiast zwolennicy szkoły Z. Freuda
twierdzili, że smok symbolizował starca, którego śmierć była
konieczna, aby synowie mogli przejąć jego rolę. Potwory strzegące
skarbów oznaczały matkę lub ojca, uniemożliwiających swym
dzieciom podjęcie normalnego życia płciowego.
C.G.
Jung badając strukturę psychiki ludzkiej, zajmował się między
innymi, warstwą nieświadomości, która jest daleko większa niż
nasza świadomość i kryją się w niej bardzo ważne treści,
rzutujące na nasze życie zarówno duchowe jak i materialne. W
zbiorowej części nieświadomości znajdują się także elementy
wspólne wszystkim ludziom, a może nawet wszystkim zwierzętom.
Treści owe są nawarstwieniem typowych, właściwych ludzkości
od jej czasów pierwotnych, reakcji na powszechne ludzkie
sytuacje, takie jak lęk, niebezpieczeństwo, walka z przemocą,
postawy wobec nienawiści i miłości, potęgi jasnych i ciemnych
pierwiastków. Psychika ludzka, a wraz z nią cały organizm,
reaguje podprogowo (tj. bez udziału świadomości), instynktownie
na sytuacje totalnego zagrożenia i śmierci. Sygnał zagłady
odbierany jest bezpośrednio przez ośrodki emocji, które
automatycznie wyzwalają reakcje strachu lub agresji
(„uciekaj lub walcz”), i tylko dzięki nim można
uchronić się przed nagłym zagrożeniem.
W
najniższych poziomach nieświadomości znajduje się osad doświadczenia
wszystkich naszych zwierzęcych, a następnie najstarszych
ludzkich przodków. "Zbiorowa nieświadomość - jak
twierdził Jung - jest ogromnym duchowym dziedzictwem rozwoju
ludzkości, odrodzonym w każdej strukturze indywidualnej".
Jeśli tak jest naprawdę, to rzeczą zrozumiałą będzie
istnienie - w "mrocznych jaskiniach ludzkiego mózgu"
- wspomnienia obrazu, przytłumionego i zniekształconego
przez następne doświadczenia, mięsożernego dinozaura, będącego
śmiertelnym wrogiem żyjących już w erze mezozoicznej ssaków.
Jeśli ontogeneza odtwarza wszystkie etapy filogenezy, to czy
przypadkiem taki sam proces nie dotyczy psychiki? Podstawowe,
instynktowne reakcje, gwarantujące przeżycie gatunku i
zakodowane w genach, zostały, jak można przypuszczać,
przekazane w spadku również rodzajowi ludzkiemu.
jaszczuropodobne smoki byłyby więc zdeformowanymi wizerunkami -
wspomnieniami realnie żyjących niegdyś dinozaurów, pamiątką
po odległych epokach wspólnej z nimi egzystencji, swego rodzaju
"katalogiem monstrów", przekazywanym z pokolenia na
pokolenie przez naszych zwierzęcych, a potem coraz bardziej uczłowieczających
się przodków. To tylko jedna z hipotez.
Smok
- twierdzi polski naukowiec, A. Wierciński - ma młodszą od
dinozaurów "metrykę". Jak wiemy, istnieje wiele
"gatunków" smoków różniących się między sobą
wyglądem. Ich ciała mają nie tylko gadzią postać, lecz częstokroć
składają się z elementów ciał innych drapieżników, z którymi
istoty praludzkie i człowiek od milionów lat stykali się
permanentnie. Odwieczni zwierzęcy wrogowie gatunku człowieka, a
więc wielkie kotowate, jadowite gady, insekty itp., utworzyły w
nieświadomości ludzkiej archetyp Antypersony, jednocząc w sobie
obraz Przeciwnika oraz Cienia. Archetyp to, jak twierdził C.G.
Jung, "autoportret instynktów". Obraz Antypersony w
superprojekcjach przybierał między innymi postać smoka. Ta
fantastyczna kombinacja ciał różnych zwierząt została
dodatkowo wyposażona we wszystkie cechy określane jako społecznie
negatywne, kulturowo rugowane z zachowań międzyludzkich.
Smoki
są nieśmiertelne. Wedle mitów starogermańskich Nidhögg
(stisl. Nidhhöggr)
– uskrzydlony potwór smoczo-wężowy podgryzający korzenie
kosmicznego drzewa i wysysający krew z ciał zmarłych, po swoim
skonie w czasie Apokalipsy -Ragnarökk znów odrodzi się w nowym,
pięknym świecie. Jest bowiem jego niezbywalną częścią.
Wedle
przypowieści chińskich
Czuang Tsy, człowiek imieniem Czou Ping-man, przez trzy długie
lata uczęszczał do Czou Li-i, aby wyuczyć się sztuki zabijania
smoków. Nauka ta kosztowała go majątek. Jednakże nigdy nie
zobaczył smoka, więc nie mógł zastosować swoich umiejętności.
Bohaterem innej opowieści (z księgi Szen Tse) jest Szy
Tse-kao, który był wielkim miłośnikiem smoków. Objawiało się
to m.in. tym, iż wszystkie pokoje jego domu ozdobione były
obrazami przedstawiającymi smoki i na wszystkich kolumnach jego
domu również wyrzeźbione były te stworzenia. Gdy niebiański
smok dowiedział się o tym, poszybował do niego. Wsadził łeb w
południowe okno a koniec ogona w okno północne domu Szy. Tenże
Szy Tse-kao zdrętwiał ze strachu, gdy go ujrzał. Okazało się
wówczas, że nie był on prawdziwym miłośnikiem smoków lecz
lubił je jedynie na obrazach i na kolumnach. Rzeczywistość była
dla niego porażająca.
Obie
te opowieści relacjonują stosunek do archetypu Cienia
symbolizowanego przez Smoka. Problem ten porusza także współczesna
nauka.
W
psychologii neojungowskiej stosunek do archetypu Cienia w postaci
Smoka pozwala wyodrębnić archetypy wewnętrznego bohatera -
Sieroty, Męczennika, Wędrowca, Wojownika i Maga. Sierota dążący
do bezpieczeństwa zaprzecza istnieniu smoka a jednocześnie
oczekuje na ratunek. Męczennik charakteryzujący się dobrocią,
troską i odpowiedzialnością, zaspokaja żądania smoka lub poświęca
siebie, aby ratować innych. Z kolei niezależny i samodzielny Wędrowiec
ucieka przed smokiem. Wojownik, którego cechą jest siła i
skuteczność zabija smoka. Natomiast Mag dążący do jedności,
autentyczności i równowagi wręcz się z nim utożsamia.
Starożytni
kapłani i szamani w swych wędrówkach duchowych poskramiali
smoka, umieli na nim jeździć. Wojownicy natomiast starali się
go wykorzystać w swych bojach, krwawych bitwach i okrutnych
wojnach. Smoki ciągle są w nas. Drzemią w ciemnych otchłaniach
naszych mózgów. Nie ujarzmione, nie oswojone budzą się i
wtedy... ogień spopiela ludzkie siedliszcza i krew leje się
szerokimi rzekami.
"Trzeba
mieszkańców tej części świata, tzn. nosicieli europejskiej
cywilizacji, scharakteryzować pod względem psychicznym jako
zdumiewająco energicznych i przedsiębiorczych, odznaczających
się silną wolą, częstokroć odważnych lub nawet szaleńczo
odważnych, niezmiernie chciwych, bezwzględnych, fałszywych i
zdradzieckich, w przewadze - drapieżnych i po części - krańcowo
okrutnych",
twierdził wybitny etnolog Kazimierz Moszyński, nazywając czasy
kolonizacji europejskiej historią kryminalną. Znakomity uczony
Carl Gustaw Jung wyznał: "Europa
jest matką smoków, które pożarły całą ziemię".
W
dobie relatywizmu moralnego, liberalizmu, filozofii „political correct”
a także ruchów ekologicznych, nieśmiertelne smoki będące częścią
naszej psyche, niezniszczalnym archetypem Cienia, przybierają
„oswojone” kształty smoków mlekopijów,
sympatycznych gadów reklamujących zdrową żywność, symboli sił
przyrody itd. Niemały wpływ na te wyobrażenia mają religie i
kultura Dalekiego Wschodu ze swymi tradycyjnymi lungami. W
filmowych bohaterów kreowanych przez Bruce Lee wcielają się w
trakcie walki smoki (patrz słynny film „Wejście Smoka”).
W polskim serialu „Wiedźmin”, tytułowy zabójca
bestii jest obrońcą smoka, zaś walczący ze smokiem
„klasyczny” rycerz przybiera postać nieprzytomnego,
fanatycznego oszołoma. Zespoły hardrockowe noszą nazwy typu
„The Dragon Eye” zaś stowarzyszenia miłośników
tradycji średniowiecznego rycerstwa - „Kompania Smoka”.
Przykłady można mnożyć.
Kolejne
przewartościowanie tego symbolu już ma daleko idące
konsekwencje. Na jego skutki długo nie będziemy czekać.
Anno
Domini 2003, w dniu św. Jerzego
LITERATURA
WYBRANA:
Adamczewska
H., Baśnie i legendy Dalekiego Wschodu, Warszawa 1991.
Botheroyd
S., Botheroyd P.F., Słownik mitologii celtyckiej. Przekł.
P.Latko. Katowice 1998.
Böliche
W., Drachen. Sage und Naturwissenschaft, Stuttgart 1929.
Campbell
J.G., The Celtic Dragon Myth, Edinburgh 1911.
Christopulos
G.A., Bastias J.C. (ed.) History of Hellenic World. Prehistory
and Protohistory, Athens-London 1974.
Czamańska
I., Drakula – wampir, tyran czy bohater?, Poznań
2003.
Darmstetter
J., Ohramazd et Ahriman. L’aventure dualiste dans
l’antiquité, Paris 1953.
Dudek
Z.W., Podstawy Psychologii Junga. Od psychologii głębi do
psychologii integralnej, Warszawa 2002.
Edda
poetycka. Przekł.
A. Załuska-Stromberg. Wrocław - Warszawa- Kraków- Łódź 1986.
Eliade
M., Historia wierzeń i idei religijnych, t. 1-3. Przekł.
S.Tokarski i A.Kuryś, Warszawa 1988, 1994,1995.
Eliade
M., Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy. Przekł. K.
Kocjan, Warszawa 1994.
Eliade
M., Inicjacje, obrzędy, stowarzyszenia tajemne. Narodziny
mistyczne. Przekł. K. Kocjan, Kraków 1997 .
Frazer
J.G., The Golden Bough, London 1911-15.
Gąsowski
J., Mitologia Celtów. Warszawa 1978.
Gieysztor
A., Mitologia Słowian. Warszawa 1982.
Gould
C., (et al.), The Dragon, London 1977.
Graves
R., Mitologia grecka. Warszawa 1974.
Graves
R., Patai R., Mity hebrajskie. Warszawa 1993.
Haavio
M., Mitologia fińska. Warszawa 1979.
Hall
J., Leksykon symboli sztuki Wschodu i Zachodu. Przekł.
J.Zaus i B.Baran. Kraków 1997.
Huxley
F., The Dragon. Nature of spirit, spirit of nature, London
1979.
Ingersoll
E., Dragons and Dragon-lore, New York 1928.
Iwanow
W.W., Toporow W.N., Issledowanija w obłasti sławjanskich
drewnostiej. Lesiczeskije i frazieologiczeskie woprosy
riekostrukcji tiekstow, Moswa 1974.
Jakimowicz-Shach
M., Jakimowicz A., Mitologia indyjska. Warszawa 1982.
Jan
Długosz, Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa
Polskiego, ks. XI, Warszawa 1985.
Jung
C.G., Psychologia a Alchemia, Przekł. R.Reszke, Warszawa
1999.
Kempiński
Z., Mickiewicz hermetyczny. Warszawa 1980.
Kępiński
A.M., Słownik mitologii ludów indoeuropejskich. Poznań
1993.
Kowalski
P., Leksykon Znaki Świata. Omen, przesąd, znaczenie.
Warszawa- Wrocław 1998.
Kopaliński
W., Słownik symboli. Warszawa 1990.
Krumbacher
K., Der heilige Georg in der grechischen Überlieferung, München
1911.
Kьrpis
B., Holophagus. O smoku wawelskim i innch smokach (w:) Ars
historia. Prace z dziejów powszechnych i Polski, Poznań
1976.
Laridizabal
J.R., Mity, wierzenia i obyczaje Basków, Pruszków 2002.
Lurker
M., Słownik obrazów i symboli bibilijnych. Poznań 1989.
Matthews
J. i C., Mitologia Wysp Brytyjskich. Przekł. Z.Ziółkowska.
Poznań 1997.
Moszyński
K., Kultura ludowa Słowian, cz.II. Kultura Duchowa, z.1. Kraków
1934.
Neuman
E., The Great Mother, London 1955.
Oesterreich
- Mollwo M., Leksykon symboli. Warszawa 1992.
Owidiusz,
Metamorfozy. Przekł. A.Kamieńska i S. Stabryła. Wrocław-Warszawa-
Kraków 1995.
Panfil
T., Polski zwierzyniec numizmatyczny - smok; „Biuletyn
Numizmatyczny” 2(322) 2001, s. 13n.
Piekarczyk
S., Mitologia germańska. Warszawa 1979.
Popko
M., Wierzenia ludów starożytnej Azji Mniejszej. Warszawa
1989.
Propp
W.J., Morfologia bajki, Warszawa 1976.
Propp
W.J., Russkij gieroiczeskij epos, Moskwa 1958.
Robinson
H. S., Wilson K., The Encyclopedia of Mythos and Legends of All
Nations, London 1972.
Siecke
E., Drachenkämpfe, Leipzig 1907, (Mythologische
Bibliothek, Bd 1, H.1).
Simek
R., Dictionary of Northern Mythology, Suffolk 1996.
Składankowa
M., Mity Królewskiej Księgi. Symbole i wzorce mityczne w
„Szahname” Ferdousiego, Warszawa 1981.
Składankowa
M., Bohaterowie, bogowie i demony dawnego Iranu. Warszawa
1984.
Składankowa
M., Mitologia Iranu. Warszawa 1989.
Smith
G.E., The Evolution of Dragon, Manchester 1919.
Staropolskie
księgi o myślistwie, opr.
W.Dynak i J. Sokolski, Wrocław 2001.
Starowieyski
M., ks. (red.), Apokryfy Nowego Testamentu, Lublin 1986.
Szrejter
A., Mitologia germańska. Warszawa 1991.
Uspienski
B.A., Kult św. Mikołaja na Rusi. Lublin 1985.
Visser
M.W. De, The Dragon in China and Japan, Amsterdam 1913.
Vitebsky
P., Szaman. Przekł. Z.Dalewski. Warszawa 1996.
Vries
A., De, Dictionary of Symbols and Imagery, Amsterdam -
London 1976.
Wierciński
A., Ewolucja magii i religii. Warszawa 1992.
Wilke
G., Kulturbeziehungen Zwischen Indien, Orient und Europa, Würzburg
1913.
|