|
....
"Słuchałem piosnek -
nieraz kmieć stoletni,
Trącając kości żelazem oraczem,
Stanął i zagrał na wierzbowej fletni
Pacierz umarłych; lub rymowym płaczem
Was głosił, wielcy ojcowie - bezdzietni
[...].
Jako w dzień sądny z grobowca wywoła
Umarła przeszłość trąba archanioła,
Tak na dźwięk pieśni kości spod mej
stopy
W olbrzymie kształty zbiegły się i
zrosły."
(Adam Mickiewicz; Konrad
Wallenrod)
|
W świecie przyrody istnieje pamięć
genetyczna utożsamiana z instynktem. Dzięki niej zwierzęta
"wiedzą" jak omijać niebezpieczeństwa zagrażające
życiu, jak budować gniazda itd. W przypadku istot ludzkich pamięć
genetyczna została wzbogacona nauką otrzymywaną w dzieciństwie
i od innych członków grupy i kumulowaną przez cały okres życia
wiedzą płynącą z własnego doświadczenia. Generowanie pamięci
wielu pokoleń dzięki wynalazkowi pisma i trwałemu zapisowi,
jest jednym z naczelnych aspektów kultury, wyraźnie odróżniającą
ludzkość od świata natury. Aspekt ten jest podstawowym
czynnikiem gwałtownego rozwoju cywilizacji, która w XX w. sięgnęła
w przestrzeń kosmiczną. Przez wiele tysięcy lat ludzie
przekazywali wiedzę następnym generacjom głównie w formie
ustnego przekazu, który wymagał dobrej pamięci. Dla lepszego
zapamiętania tworzono pieśni, które były czymś w rodzaju
bezspornego autorytetu. Rym, rytm i melodia ułatwiały bezbłędne
powtórzenie niezwykle obszernych informacji. Cały zasób
wyuczonej wiedzy ujmowano w formę wierszowaną, gdyż jak
powiadano "z pieśni słowa nie wyrzucisz". Rzymski
filozof Seneca (Ep. 88,28) twierdził, że "pewniejsza jest
pamięć , która prócz siebie samej nie ma żadnego oparcia".
Nauka tych pieśni wymagała wielu lat żmudnego "wkuwania".
Celtyccy druidzi uczyli się przez 20 lat, przyswajając sobie
pamięciowo wiedzę z zakresu teologii, astronomii, geografii,
przyrody itd. Czynili to, by - jak to zaświadcza Juliusz Cezar -
ćwiczyć własną pamięć i zarazem zachować pełny monopol na
ową wiedzę. W czasach poprzedzających powstanie pisma określony
cykl pieśni zawsze posiadał znaczenie kroniki historycznej.
Każdy z nas przeraża się
utratą pamięci, tym, że czegoś zapomnimy. Często też
wracamy do czasów dzieciństwa. Są bowiem one wielką skarbnicą,
z której czerpiemy siły do dalszej wędrówki na drodze naszego
życia. Każdy naród korzysta ze swej skarbnicy historycznej,
bez której przestaje być narodem a tylko grupą mówiącą
jednym językiem. Kultywuje się rocznice wielkich wydarzeń,
stawiając stosowne pomniki i tablice odlane w brązie, kute w
granicie. Pomniki takie, jak uczą nas dzieje XX w., nie są
jednak tak trwałe i tak wieczne, jak się to wydaje ich
fundatorom i twórcom. Zbyt często bywają gruchotane przez
kolejne "wichry historii". Nieporównywalnie
odporniejsza na nie okazuje się pieśń gminna.
W niedzielę 17 lipca
1977 r. o godz. 13:30 polskie radio w programie IV nadało relację
z Festiwalu Śpiewaków i Kapel Ludowych, który odbył się właśnie
w Kazimierzu nad Wisłą. Pierwszą nagrodę otrzymała
mieszkanka obecnego woj. świętokrzyskiego za "archaiczną
pieśń ludową z Sandomierskiego". Wykonawczyni śpiewała,
że gdy umrze...
....
"Na popiół mnie
spopielta.
Po polu mnie rozsiejta.
Wyrośnie ze mnie stokrotka.
Zapłacze po mnie i ojciec i matka.
Wyrośnie ze mnie lelija.
Zapłacze po mnie rodzina".
|

W tej z emocją i zaangażowaniem
śpiewanej pieśni zachowało się zdumiewająco wiele informacji
o czasach poprzedzających powstanie państwa Piastów.
Po pierwsze ciałopalenie.
"Palą
oni [tj. Słowianie] swych zmarłych, ponieważ czczą oni ogień"
pisali wczesnośredniowieczni dziejopisowie i geografowie arabscy
(np. All-Marwazi, Hud d al-' lam i in.) i europejscy, zaświadczając
jednocześnie o samobójstwie (lub zabójstwie) i paleniu wdów.
"Za czasów pogańskich jego ojca [Bolesława Chrobrego -
Mieszka I] po pogrzebie każdego męża, którego palono na
stosie, obcinano głowę jego żonie i w ten sposób dzieliła
jego los po śmierci". (Thietmar, Kronika, VIII,3).
"Obyczaje ich są podobne do obyczajów Hindusów",
stwierdzał Abdul-Hasan al-Masudi (I poł. X w.).
Inne źródła
mówią, że "Kiedy mężczyzna zostanie
spalony, przychodzą następnego dnia, biorą jego prochy i wkładają
do urny. Potem kładą urnę na szczycie pagórka. Gdy upłynie
rok od śmierci zmarłego, domownicy (rodzina) zbierają się nad
jego grobem, przynoszą dużo miodu, który wypijają oraz robią
nasyp na grobie. [Następnego roku] również przychodzą".
W "Powieści
dorocznej" tak opisano zwyczaje pogańskich Radymiczów,
Wiatyczów i Siewierzan: "I jeżeli kto umierał, to czynili
nad nim tryznę, a potem czynili stos wielki i wkładali na ten
stos umarłego i spalali, a potem, zebrawszy kości, wkładali je
w małe naczynie i stawiali na słupie przy drogach, jak czynią
Wiatycze i dziś. Ten sam obyczaj uprawiali Krywicze i inni
poganie". Zwłoki miano palić, aby dusza szybciej dostała
się w zaświaty (np. wg informacji Ibn Fadlana).
W świetle badań archeologicznych w
VI - VII wieku Słowianie chowali swoich zmarłych na
cmentarzyskach ciałopalnych, kurhanowych i płaskich. We
wschodniej Słowiańszczyźnie istniały też cmentarzyska
szkieletowe. W kurhanach występowały konstrukcje drewniane (ogrodzenia
czworoboczne, koliste, komory podkurhanowe) a także konstrukcje
obok i nadkurhanowe. W okresie od VII/VIII do II poł. X wieku
pochówki w kurhanach ciałopalnych między Łabą a Dnieprem
umieszczane były na powierzchni kopca, w nasypie, albo u
podstawy kurhanu. Początkowo na terenie Słowiańszczyzny panował
rytuał ciałopalny od VI do poł. VII wieku dominują płaskie,
wziemne pochówki popielnicowe, potem pojawia się kurhanowa
forma grobu, początkowo z pochówkami podnasypowymi, a od końca
VII czy początku VIII wieku z pochówkami nakurhanowymi u Słowian
zachodnich.
Archeolodzy wydzielają na obszarze
zajmowanym przez Słowian w VI do VII wieku trzy strefy
sepulkralne: A - bez archeologicznie wykrywanych grobów, B - z
cmentarzyskami płaskimi o przewadze grobów popielnicowych lub
jamowych oraz, C - z cmentarzyskami kurhanowymi. Żadna z tych
stref nie pokrywa się z żadnym odłamem Słowiańszczyzny.
Strefa "bezpochówkowa" zajmuje Meklemburgię, Pomorze
i część Ukrainy, strefa mieszana A/B - Wielkopolskę i - co
zasługuje na szczególną uwagę - Małopolskę. W przytoczonej
pieśni ludowej z tego terenu znajduje się opis tzw. grobów
warstwowych, po których właśnie nie pozostaje żaden ślad
uchwytny archeologicznie.
Trzecia informacja zachowana w tej
pieśni dotyczy lokalizacji cmentarza. Mówi się o polu. Kwiaty,
stokrotka i lilia rosną poza obszarem uprawianym przez ludzi -
na polach i w lesie. Informacja ta jest zgodna ze źródłami
historycznymi. Lokalizację cmentarzy pogańskich u Słowian
zachodnich w pośredni sposób znamy z "Żywota Ottona",
biskupa Bambergu w relacji mnicha Ebbona oraz dekretów władców
czeskich, Brzetysławów I i II z 1039 i 1092 roku, w których
zakazywano chowania zmarłych na sposób pogański " in
silvis et in campis" tj. w lasach i na polach.
Czwarta informacja dotyczy losu pośmiertnego
człowieka. Popiół służył do użyźniania ziemi. Sposób ten
stosowano od czasów neolitu (tzw. gospodarka wypaleniskowo-żarowa).
Śmierć roślin w ogniu dawała nowe życie, stąd o krok do myśli
o kołowrocie życia w różnych formach ludzkich, zwierzęcych i
roślinnych. Dusza nie przemija, jest nieśmiertelna, zmienia
tylko formę bytowania. W pieśni mówi się, że dusza zmarłej
wcieli się w kwiaty. Dodajmy, że w najstarszej warstwie wierzeń
indoeuropejskich w tym, słowiańskich i bałtyjskich dusze zmarłych
mogą wcielić się w wiatr, ptaki, owady, drzewa i kwiaty oraz węże.
Rzecz ciekawa, że myśl ta zachowała się również w piosence
partyzanckiej z II wojny światowej "Dziś do ciebie przyjść
nie mogę".
We wczesnym średniowieczu na
obszarze całej Słowiańszczyzny dokonał się fundamentalny
przełom ideologiczny, przejście od religii pogańskiej do chrześcijańskiej.
Proces ten bardzo wyraźny jest na podstawie źródeł nekropolicznych.
Badacze tego okresu wydzielają dwie
metody wprowadzania chrześcijaństwa w pogańskiej Europie:
1. metoda misyjno-kościelna,
polegająca na propagowaniu chrześcijaństwa bardziej na
zasadzie perswazji niż przymusu,
2. metoda państwowo-kościelna.
Kościół zwalczał najbardziej
jaskrawe, publiczne przejawy kultu pogańskiego, w tym ciałopalenie
i sypanie kurhanów nad mogiłami, zaświadczają o tym zarówno
archeologia jak i przekazy pisane. Przypomnijmy, że za palenie
zwłok groziła kara śmierci wg "Kapitularzy" Karola
Wielkiego dla Sasów. Tam gdzie krzewiono ewangelizację pod
przymusem faza przejścia pomiędzy pogaństwem a chrześcijaństwem
była bardzo krótka (np. w Wielkopolsce i Małopolsce tylko II
poł. X wieku). Początki inhumacji dla przeważającej większości
plemion słowiańskich były wynikiem bezpośredniego lub pośredniego
oddziaływania eschatologii chrześcijańskiej. Przynoszą one
nie tylko porzucenie dawnego rytuału ciałopalenia i związanego
z nim wyobrażenia losów pośmiertnych duszy lecz także
gruntowną zmianę charakteru źródeł nekropolicznych. Do końca
X wieku całkowicie zanika ciałopalenie w Małopolsce. Przełom
wieków X i XI otwiera nowy okres w praktykach pogrzebowych związanych
wyłącznie z chrześcijaństwem i charakteryzujący się
stosowaniem rytuału szkieletowego. Okres ten podzielić można
na dwa etapy: I - zwany przedparafialnym, od X/XI w. do I poł.
XII wieku oraz II - parafialny, zasadniczo od poł. XII do chwili
obecnej.
Wybitny historyk prof.
Aleksander Gieysztor nazwał proces przyjęcia chrześcijaństwa
pod przymusem jako ewangelizację "słowem i żelazem"
gdyż jak zaświadczają o tym liczne źródła, w konwersji
zaangażowany był zarówno kler jak i świeżo nawróceni władcy,
a za ich wolą - cały aparat państwa. A mimo to po tysiącu lat...
|
.....
"O wieści
gminna! Ty arko przymierza
Między dawnymi i młodszymi laty
[...].
Płomień rozgryzie malowane dzieje,
Skarby mieczowi spustoszą złodzieje,
Pieśń ujdzie cało, tłum ludzi
obiega;
A jeśli podłe dusze nie umieją
Karmić ją żalem i poić nadzieją,
Ucieka w góry, do gruzów przylega
I stamtąd dawne opowiada
czasy."
(A.
Mickiewicz; Konrad Wallenrod )
|
|