Jerzy Tomasz Bąbel

A pieśń zachowa pamięć wydarzeń

do Portalu Pana Jerzego

 

 

....

"Słuchałem piosnek - nieraz kmieć stoletni,

Trącając kości żelazem oraczem,

Stanął i zagrał na wierzbowej fletni

Pacierz umarłych; lub rymowym płaczem

Was głosił, wielcy ojcowie - bezdzietni [...].

Jako w dzień sądny z grobowca wywoła

Umarła przeszłość trąba archanioła,

Tak na dźwięk pieśni kości spod mej stopy

W olbrzymie kształty zbiegły się i zrosły."

(Adam Mickiewicz; Konrad Wallenrod)

   

 

W świecie przyrody istnieje pamięć genetyczna utożsamiana z instynktem. Dzięki niej zwierzęta "wiedzą" jak omijać niebezpieczeństwa zagrażające życiu, jak budować gniazda itd. W przypadku istot ludzkich pamięć genetyczna została wzbogacona nauką otrzymywaną w dzieciństwie i od innych członków grupy i kumulowaną przez cały okres życia wiedzą płynącą z własnego doświadczenia. Generowanie pamięci wielu pokoleń dzięki wynalazkowi pisma i trwałemu zapisowi, jest jednym z naczelnych aspektów kultury, wyraźnie odróżniającą ludzkość od świata natury. Aspekt ten jest podstawowym czynnikiem gwałtownego rozwoju cywilizacji, która w XX w. sięgnęła w przestrzeń kosmiczną. Przez wiele tysięcy lat ludzie przekazywali wiedzę następnym generacjom głównie w formie ustnego przekazu, który wymagał dobrej pamięci. Dla lepszego zapamiętania tworzono pieśni, które były czymś w rodzaju bezspornego autorytetu. Rym, rytm i melodia ułatwiały bezbłędne powtórzenie niezwykle obszernych informacji. Cały zasób wyuczonej wiedzy ujmowano w formę wierszowaną, gdyż jak powiadano "z pieśni słowa nie wyrzucisz". Rzymski filozof Seneca (Ep. 88,28) twierdził, że "pewniejsza jest pamięć , która prócz siebie samej nie ma żadnego oparcia". Nauka tych pieśni wymagała wielu lat żmudnego "wkuwania". Celtyccy druidzi uczyli się przez 20 lat, przyswajając sobie pamięciowo wiedzę z zakresu teologii, astronomii, geografii, przyrody itd. Czynili to, by - jak to zaświadcza Juliusz Cezar - ćwiczyć własną pamięć i zarazem zachować pełny monopol na ową wiedzę. W czasach poprzedzających powstanie pisma określony cykl pieśni zawsze posiadał znaczenie kroniki historycznej.

      Każdy z nas przeraża się utratą pamięci, tym, że czegoś zapomnimy. Często też wracamy do czasów dzieciństwa. Są bowiem one wielką skarbnicą, z której czerpiemy siły do dalszej wędrówki na drodze naszego życia. Każdy naród korzysta ze swej skarbnicy historycznej, bez której przestaje być narodem a tylko grupą mówiącą jednym językiem. Kultywuje się rocznice wielkich wydarzeń, stawiając stosowne pomniki i tablice odlane w brązie, kute w granicie. Pomniki takie, jak uczą nas dzieje XX w., nie są jednak tak trwałe i tak wieczne, jak się to wydaje ich fundatorom i twórcom. Zbyt często bywają gruchotane przez kolejne "wichry historii". Nieporównywalnie odporniejsza na nie okazuje się pieśń gminna.

      W niedzielę 17 lipca 1977 r. o godz. 13:30 polskie radio w programie IV nadało relację z Festiwalu Śpiewaków i Kapel Ludowych, który odbył się właśnie w Kazimierzu nad Wisłą. Pierwszą nagrodę otrzymała mieszkanka obecnego woj. świętokrzyskiego za "archaiczną pieśń ludową z Sandomierskiego". Wykonawczyni śpiewała, że gdy umrze...

 

....

"Na popiół mnie spopielta.

Po polu mnie rozsiejta.

Wyrośnie ze mnie stokrotka.

Zapłacze po mnie i ojciec i matka.

Wyrośnie ze mnie lelija.

Zapłacze po mnie rodzina".

   

 

 

miniaturka grafiki Borisa Vallejo

 

 

W tej z emocją i zaangażowaniem śpiewanej pieśni zachowało się zdumiewająco wiele informacji o czasach poprzedzających powstanie państwa Piastów.

Po pierwsze ciałopalenie.

 

 

   "Palą oni [tj. Słowianie] swych zmarłych, ponieważ czczą oni ogień" pisali wczesnośredniowieczni dziejopisowie i geografowie arabscy (np. All-Marwazi, Hud d al-' lam i in.) i europejscy, zaświadczając jednocześnie o samobójstwie (lub zabójstwie) i paleniu wdów. "Za czasów pogańskich jego ojca [Bolesława Chrobrego - Mieszka I] po pogrzebie każdego męża, którego palono na stosie, obcinano głowę jego żonie i w ten sposób dzieliła jego los po śmierci". (Thietmar, Kronika, VIII,3). "Obyczaje ich są podobne do obyczajów Hindusów", stwierdzał Abdul-Hasan al-Masudi (I poł. X w.). 

 

Inne źródła mówią, że "Kiedy mężczyzna zostanie spalony, przychodzą następnego dnia, biorą jego prochy i wkładają do urny. Potem kładą urnę na szczycie pagórka. Gdy upłynie rok od śmierci zmarłego, domownicy (rodzina) zbierają się nad jego grobem, przynoszą dużo miodu, który wypijają oraz robią nasyp na grobie. [Następnego roku] również przychodzą".  

      W "Powieści dorocznej" tak opisano zwyczaje pogańskich Radymiczów, Wiatyczów i Siewierzan: "I jeżeli kto umierał, to czynili nad nim tryznę, a potem czynili stos wielki i wkładali na ten stos umarłego i spalali, a potem, zebrawszy kości, wkładali je w małe naczynie i stawiali na słupie przy drogach, jak czynią Wiatycze i dziś. Ten sam obyczaj uprawiali Krywicze i inni poganie". Zwłoki miano palić, aby dusza szybciej dostała się w zaświaty (np. wg informacji Ibn Fadlana).

W świetle badań archeologicznych w VI - VII wieku Słowianie chowali swoich zmarłych na cmentarzyskach ciałopalnych, kurhanowych i płaskich. We wschodniej Słowiańszczyźnie istniały też cmentarzyska szkieletowe. W kurhanach występowały konstrukcje drewniane (ogrodzenia czworoboczne, koliste, komory podkurhanowe) a także konstrukcje obok i nadkurhanowe. W okresie od VII/VIII do II poł. X wieku pochówki w kurhanach ciałopalnych między Łabą a Dnieprem umieszczane były na powierzchni kopca, w nasypie, albo u podstawy kurhanu. Początkowo na terenie Słowiańszczyzny panował rytuał ciałopalny od VI do poł. VII wieku dominują płaskie, wziemne pochówki popielnicowe, potem pojawia się kurhanowa forma grobu, początkowo z pochówkami podnasypowymi, a od końca VII czy początku VIII wieku z pochówkami nakurhanowymi u Słowian zachodnich.

Archeolodzy wydzielają na obszarze zajmowanym przez Słowian w VI do VII wieku trzy strefy sepulkralne: A - bez archeologicznie wykrywanych grobów, B - z cmentarzyskami płaskimi o przewadze grobów popielnicowych lub jamowych oraz, C - z cmentarzyskami kurhanowymi. Żadna z tych stref nie pokrywa się z żadnym odłamem Słowiańszczyzny. Strefa "bezpochówkowa" zajmuje Meklemburgię, Pomorze i część Ukrainy, strefa mieszana A/B - Wielkopolskę i - co zasługuje na szczególną uwagę - Małopolskę. W przytoczonej pieśni ludowej z tego terenu znajduje się opis tzw. grobów warstwowych, po których właśnie nie pozostaje żaden ślad uchwytny archeologicznie.

Trzecia informacja zachowana w tej pieśni dotyczy lokalizacji cmentarza. Mówi się o polu. Kwiaty, stokrotka i lilia rosną poza obszarem uprawianym przez ludzi - na polach i w lesie. Informacja ta jest zgodna ze źródłami historycznymi. Lokalizację cmentarzy pogańskich u Słowian zachodnich w pośredni sposób znamy z "Żywota Ottona", biskupa Bambergu w relacji mnicha Ebbona oraz dekretów władców czeskich, Brzetysławów I i II z 1039 i 1092 roku, w których zakazywano chowania zmarłych na sposób pogański " in silvis et in campis" tj. w lasach i na polach.

Czwarta informacja dotyczy losu pośmiertnego człowieka. Popiół służył do użyźniania ziemi. Sposób ten stosowano od czasów neolitu (tzw. gospodarka wypaleniskowo-żarowa). Śmierć roślin w ogniu dawała nowe życie, stąd o krok do myśli o kołowrocie życia w różnych formach ludzkich, zwierzęcych i roślinnych. Dusza nie przemija, jest nieśmiertelna, zmienia tylko formę bytowania. W pieśni mówi się, że dusza zmarłej wcieli się w kwiaty. Dodajmy, że w najstarszej warstwie wierzeń indoeuropejskich w tym, słowiańskich i bałtyjskich dusze zmarłych mogą wcielić się w wiatr, ptaki, owady, drzewa i kwiaty oraz węże. Rzecz ciekawa, że myśl ta zachowała się również w piosence partyzanckiej z II wojny światowej "Dziś do ciebie przyjść nie mogę".

We wczesnym średniowieczu na obszarze całej Słowiańszczyzny dokonał się fundamentalny przełom ideologiczny, przejście od religii pogańskiej do chrześcijańskiej. Proces ten bardzo wyraźny jest na podstawie źródeł nekropolicznych.

 

Badacze tego okresu wydzielają dwie metody wprowadzania chrześcijaństwa w pogańskiej Europie:

1.    metoda misyjno-kościelna, polegająca na propagowaniu chrześcijaństwa bardziej na zasadzie perswazji niż przymusu,

2.    metoda państwowo-kościelna.  

Kościół zwalczał najbardziej jaskrawe, publiczne przejawy kultu pogańskiego, w tym ciałopalenie i sypanie kurhanów nad mogiłami, zaświadczają o tym zarówno archeologia jak i przekazy pisane. Przypomnijmy, że za palenie zwłok groziła kara śmierci wg "Kapitularzy" Karola Wielkiego dla Sasów. Tam gdzie krzewiono ewangelizację pod przymusem faza przejścia pomiędzy pogaństwem a chrześcijaństwem była bardzo krótka (np. w Wielkopolsce i Małopolsce tylko II poł. X wieku). Początki inhumacji dla przeważającej większości plemion słowiańskich były wynikiem bezpośredniego lub pośredniego oddziaływania eschatologii chrześcijańskiej. Przynoszą one nie tylko porzucenie dawnego rytuału ciałopalenia i związanego z nim wyobrażenia losów pośmiertnych duszy lecz także gruntowną zmianę charakteru źródeł nekropolicznych. Do końca X wieku całkowicie zanika ciałopalenie w Małopolsce. Przełom wieków X i XI otwiera nowy okres w praktykach pogrzebowych związanych wyłącznie z chrześcijaństwem i charakteryzujący się stosowaniem rytuału szkieletowego. Okres ten podzielić można na dwa etapy: I - zwany przedparafialnym, od X/XI w. do I poł. XII wieku oraz II - parafialny, zasadniczo od poł. XII do chwili obecnej.

      Wybitny historyk prof. Aleksander Gieysztor nazwał proces przyjęcia chrześcijaństwa pod przymusem jako ewangelizację "słowem i żelazem" gdyż jak zaświadczają o tym liczne źródła, w konwersji zaangażowany był zarówno kler jak i świeżo nawróceni władcy, a za ich wolą - cały aparat państwa. A mimo to po tysiącu lat...

 

 

.....

"O wieści gminna! Ty arko przymierza

Między dawnymi i młodszymi laty [...].

Płomień rozgryzie malowane dzieje,

Skarby mieczowi spustoszą złodzieje,

Pieśń ujdzie cało, tłum ludzi obiega;

A jeśli podłe dusze nie umieją

Karmić ją żalem i poić nadzieją,

Ucieka w góry, do gruzów przylega

I stamtąd dawne opowiada czasy."

 

(A. Mickiewicz; Konrad Wallenrod ) 

 

 KU STRONOM STRYCHOWYM