|
Hipoteza
markera/znacznika somatycznego; Sytuacja graniczna, MHC - odporność i
tożsamość; Biurokratyczne centrum i wiec - elekcja a marker somatyczny;
Strojenie markera; Marker a indeks. Struktura znakowości; Mitologiczna
symbolika przestrzeni i czasu w systemie
“drzewa świata” a pogranicze wielokulturowe.
W wyniku badań w dziedzinie neurobiologii nad procesami
decyzyjnymi, pojawiło się nowe pojęcie wskazujące na rolę cielesności w
zachowaniu kulturowej i fizycznej tożsamości: - “marker/znacznik somatyczny” –
zaproponowane przez Antonio Damasio,[1]
nawiązujące m.in. do badań T. Shallice’a[2].
Jego zdaniem pojęcie markera ogólnego może służyć dla wyjaśnienia
mechanizmu podejmowania decyzji.[3]
W pewnych sytuacjach (banalnych lub niezwykle dramatycznych,
jak np. prowadzenie samochodu), markery somatyczne wyręczają nas w
świadomych rozważaniach, a w niektórych jedynie im towarzyszą poprzez
uwypuklenie pewnych opcji (szczególnie
niebezpiecznych lub korzystnych) i pomagają w szybkim eliminowaniu ich z
dalszego toku analizy. Można je sobie wyobrażać jako system automatycznego
przewidywania i selekcji, który działa zawsze, także bez udziału naszej woli i
świadomości, czy tego chcemy, czy nie.
Jesteśmy przez ewolucję wyposażeni w swoisty mechanizm zachowań ułatwiający
przetrwanie w sytuacjach granicznych. Można też mówić tu o mechanizmach
ukierunkowujących nasze dalekosiężne strategie zachowań.[4]
Marker somatyczny ostrzegając:
"Uważaj! Wybór tej opcji działania prowadzi do niebezpiecznych
następstw" - umożliwia natychmiastowe odrzucenie danej opcji i zwrócenie
się ku innym możliwościom. Ów automatyczny sygnał alarmowy chroni w sposób
skuteczny przed stratami, które można by ponieść w przyszłości, ale nie jest
warunkiem wystarczającym podejmowania decyzji. Zakładamy jednak, iż prawdopodobnie
zwiększa on trafność i efektywność procesów decyzyjnych. Jego brak, lub
wadliwość natomiast ową trafność i efektywność redukuje. Według Damasio markery
somatyczne to specjalne rodzaje uczuć[5]- negatywny
marker somatyczny staje się dzwonkiem alarmowym, zaś marker pozytywny
bodźcem zachęty.
Markery mogą być “pozytywne” i negatywne”, jawne i ukryte, a
także przystosowawcze tzn. prawidłowo “dostrojone”, ułatwiające przetrwanie
oraz nie przystosowawcze, wadliwie zestrojone ze świadomością, albo uszkodzone.
Lepiej gdy zdajemy sobie sprawę z ich funkcjonowania, dbamy o nie i świadomie potrafimy z nimi współpracować.
Są kultury, które w różnym stopniu i w różny sposób wywiązują się z zadania ich
kształtowania, “strojenia”. W zależności od tego markery somatyczne mogą
działać skrycie (nie muszą być nieustannie świadomie postrzegane) i odgrywać
inne istotne role oprócz dostarczania sygnałów: "Uwaga -
niebezpieczeństwo!" lub "Zrób to!". W tradycyjnych kulturach ich
znaczenie wiązano ze sferą sacrum, zaś w społeczeństwach modernistycznych,
uległy częściowemu wyparciu poza pole bezpośredniej, bieżącej uwagi. “Jednak
będą nadal działać skrycie w formie mechanizmów związanych z "uwagą",
uwypuklając pewne wybrane opcje ... sterując ...niektórymi aspektami podejmowania decyzji”.[6]
Operacje pamięciowe, asocjacyjne, wolitywne – dotyczące zachowań
“granicznych”, z racji swojej szybkości i złożoności są niedostępne
świadomości. Jedynie ich rezultaty -
zachowania i towarzyszące im reakcje emotywno-fizjologiczne - objawiają się
rejestrującej je świadomości. W sytuacji konieczności opowiedzenia się “za” lub
“przeciw” alternatywnym wariantom zachowań, doznajemy somatycznych
reakcji, m.in. trzewiowych skurczów.
Marker somatyczny jest, zdaniem A. Damasio, urządzeniem neurofizjologicznym umożliwiającym
podejmowanie adekwatnych decyzji wyboru zachowań, z punktu widzenia zachowania egzystencji jednostki, przynależącej
do danej społeczności. Tożsamość i przetrwanie tej społeczności również zależą
od sumy takich indywidualnych wyborów.
Wybory te zachodzą w sytuacjach granicznych rozstrzygających - wg formuły:
“albo, albo” - o dalszym istnieniu lub nieistnieniu jednostek i tym samym, w dłuższej perspektywie czasowej, złożonych
z nich społeczności. Dla Damasio, tożsamość kulturowa wspólnoty jest głównym
problemem w strojeniu” markera somatycznego.
Marker/znacznik jest zerojedynkowym urządzeniem sygnalizujących
skurczami cielesnymi, zwłaszcza trzewiowymi, emocjonalną ocenę jednego z
członów alternatywy dwóch przeciwstawnych wariantów zachowań.[7]
. Przy decyzji wyboru poszczególnych wariantów, rejestrowanych w ułamkowych
sekwencjach przez świadomość, tym wariantom, które mogłyby się okazać, dla
danego osobnika, złe w skutkach, “...nawet jeśli dzieje się to tylko w mgnieniu
oka” - towarzyszy doznanie – “nieprzyjemnego
uczucia w trzewiach. Ponieważ owe uczucie odnosi się do ciała i sygnalizuje
pojawienie się określonego uczucia, można nazwać to zjawisko markerem
somatycznym “...[które] obejmuje zarówno doznania trzewne, jak i
pozatrzewne.”[8]
Marker łączy w swym działaniem powiązane
poziomy układów nerwowych: immunologicznego, autonomicznego, obwodowego i
ośrodkowego. Zawiera w sobie wrodzony mechanizm emocji pierwotnych,
ukierunkowany na przetwarzanie sygnałów dotyczących naszej sytuacji i
zachowania osobistego oraz społecznego. Wyjściowe dyspozycje łączy w pary
informacji (zapisane w neuronowych sieciach): jedne o sytuacjach społecznych, z
tymi o przystosowawczych reakcjach somatycznych. Zdaniem Damasio, większość
markerów somatycznych powstała w naszym ciele i umyśle w procesie edukacji i
socjalizacji, poprzez łączenie określonych klas bodźców z klasami stanów
somatycznych.
Powstawanie przystosowawczych markerów
somatycznych wymaga, by zarówno mózg, jak i kultura, w której osadzony
jest jego "właściciel", były “normalne”. Gdy choć jedno z dwojga
szwankuje już na samym początku, markery somatyczne prawdopodobnie nie staną
się przystosowawcze, np. u osób dotkniętych psychopatią lub socjopatią
rozwojową, najczęściej powodowanych zaburzeniami neurochemicznymi we wczesnym
okresie rozwoju. Tak więc markery somatyczne nabywamy nie tylko poprzez
doświadczenie zewnętrzne pod kontrolą wrodzonego systemu preferencji, lecz
również poprzez konwencje i reguły społeczne oraz etyczne. Większość tych,
którzy mieli szczęście wychowywać się we względnie zdrowej społeczności, nabyła
sprawnego, zautomatyzowanego markera somatycznego, zgodnego ze standardami danej, lokalnej kultury. Chociaż korzenie
markera sięgają regulacji biologicznej, objął on również normy kulturowe,
konieczne by jednostka mogła przetrwać w danej społeczności. Jeżeli założymy,
że dany mózg jest normalny, a owa kultura zdrowa, to prawdopodobnie powstanie z
ich współoddziaływania, marker racjonalny w odniesieniu do konwencji
społecznych i etycznych owej społeczności.[9]
Sytuacja graniczna
Najtrudniejsze problemy, które ujawniają nasze słabe i mocne strony,
napotykamy tam, gdzie znane reguły zachowań się nie sprawdzają, a doświadczenia
okazują się przeszkodą. Tak się dzieje, gdy przekraczamy jakąś granicę. W
teoriach chaosu ten moment przekroczenia nazywany jest krawędzią pomiędzy
porządkiem i zamętem. Struktury równowagowe, odwracalne w czasie, przechodzą
przemianę w struktury dysypatywne, nierównowagowe – w których wszelkie zmiany
są już nieodwracalne (I. Prigogine).[10] W aspekcie psychologicznym mówimy wtedy również o
dysonansie poznawczym (A. Malewski, L. Festinger).[11]
i o stresie[12].
Stres jest naturalną reakcją na każdy bodziec. Jeśli jest zbyt słaby lub za
silny, objawia się w negatywnej formie dystresu, a po przekroczeniu pewnej
skali natężenia napięcia i czasu trwania może przeobrazić się w “sytuację
graniczną” (K. Jaspers)[13].
Dla jednostki o prawidłowo dostrojonym markerze
pojawiają się wówczas szczególne wyzwania, a jednocześnie możliwości twórczego przeobrażenia swej
tożsamości. Jeśli jednak nie potrafi ona pokonać progu sytuacji granicznej –
m.in. wskutek słabszego dostrojenia lub
uszkodzenia “markera - stres trwa dalej. Mamy “sytuację skrajną”, która wiedzie
do psychologicznego stanu bezradności, a dalej do zaburzeń i “rozstrojenia”
tożsamości (B. Bettelheim)[14], aż do
schizofrenicznego rozszczepienia i w konsekwencji - “wypalenia” i katatonii (A.
Kępiński)[15]. W wymiarze społecznym stan “rozstrojenia” i
“wypalenia” zmierzać może do anomii zachowań zbiorowych (E. Durkheim, R. Merton[16]). Ustanowiony przez religię “święty kosmos”
wyłania się z chaosu i “terroru anomii” i stanowi wobec nich, zdaniem P. Bergera,
“ostateczną osłonę”[17]
umożliwiającą bezpośrednie i bieżące “dostrajanie” markerów do zmieniającej się
sytuacji społecznej[18]
Ale jest to również moment, w której ujawnia się potencjalna
kreatywność ludzkich zachowań. Jednostka osiąga zdolność wnikania w istotę
danego problemu, dostrzega jedność pomimo różnic, potrafi wykorzystać ukryte
dotąd możliwości, a także wytworzyć nowe, powstałe z kombinacji doświadczenia i
wyobraźni, rozwiązania. Piekło zwątpienia, rozpaczy, bólu, cierpienia i straty
to retorta, w której przeobraża się tożsamość.
Sytuacje graniczne, bezpośrednio zagrażające życiu, wyzwalają w nas
gwałtowne, szybkie – milisekundowe reakcje [J. LeDoux][19] - poprzedzone niejawną, nieświadomą analizą.[20]
O skuteczności tych zdolności operacyjno-decyzyjnych ludzkiego
mózgu zaświadcza fakt naszego istnienia, będący zbiorowym efektem pasma
sukcesów wszystkich naszych zwierzęcych i ludzkich przodków, którzy pomyślnie
zdali egzamin przetrwania w sytuacjach granicznych i przekazali nam te
szczególne umiejętności.
Jedną z najbardziej spektakularnych jest zdolność wiecowej,
bezpośredniej demokracji wojennej do sprawnego i skutecznego podejmowania
decyzji o wyborze historycznej strategii działania. Z chaosu ogólnego przekrzykiwania
wyłania się niespodziewanie zaskakująco skuteczne rozwiązanie. Ktoś - niejako
palcem – wskazuje kierunek i sposób działania. On również bierze na siebie
odpowiedzialność za jego rezultat.
Neurobiologowie porównują zasady wiecowania: “bez centrum
decyzyjnego”, drogą selekcji niezliczonych scenariuszy i “zwycięzca bierze
wszystko”, do funkcjonowania mózgu i programów sztucznej inteligencji
(AI). Odsłania się tym samym nowy,
nieznany wcześniej nauce, głębszy sposób
rozumienia racjonalności, której
A. Damasio nadaje miano “racjonalności rozszerzonej” o te niezwykle
złożone procesy pamięciowe, asocjacyjne i decyzyjne, zachodzące poza polem
uwagi świadomości.
MHC
(major histocompatibilty complex)
Odporność i tożsamość
Inspiracją do badań nad funkcjonowaniem
procesów poznawczych, pamięciowych i decyzyjnych mózgu okazała się m.in.
obserwacja elementarnych molekularnych zachowań układu odpornościowego. Organizm potrafi rozpoznać granice własnej tożsamości, tworzyć relacje
z otoczeniem, odróżniać komórki własne od obcych, oceniać substancje jako
“przyjazne” lub “wrogie”, i podejmować adekwatne wybory. Dlatego Francisco Varela[21],
odpowiedzi na pytanie, czym jest tożsamość - szuka w biologii, studiując
procesy będące przedmiotem badań neurologii oraz immunologii. Zadaje pytanie,
czy być może istnieje jedna tożsamość? Zarówno na poziomie w “wysokim”
umożliwia one świadome poznanie i rozumienie, zmuszając mózg do generowania
procesów tworzących umysł; jak i na poziomie “pierwotnym”, gdzie nakłania układ
immunologiczny do wyznaczania granic ciała, a komórki naszego organizmu do
organizowania się w zgodną całość. Układ immunologiczny tworzy zamkniętą całość
- posiada własną sieć wewnętrznych powiązań i choć nie ma stałej lokalizacji,
jest strukturą określającą własne granice, a więc posiadającą tożsamość. Jest
ona równoznaczna z tożsamością organizmu (mapą ciała, obwodowego układu
nerwowego kopiowaną na użytek scenariuszy decyzyjnych wytwarzanych przez mózg}[22].
G. Edelman, neurobiolog, noblista nagrodzony za badania
nad działaniem układu odpornościowego, uważa, iż użyteczną inspirację dla
zrozumienia pracy mózgu przy podejmowaniu decyzji w sytuacjach granicznych może
być podejmowanie swoistych wyborów na poziomie funkcjonowania limfocytów B
(przypominających swą naturą organizmy jednokomórkowe takie jak np. ameby], od
których zależy m.in. zwalczanie wirusów i bakterii przez nasz system
immunologiczny). Zasadą tego funkcjonowania jest cel “rozpoznania i
zniszczenia” obcego antygenu. “Dowodem osobistym” potwierdzającym tożsamość
komórek, ich przynależność do danego
organizmu jest wzór biochemiczny MHC (major histocompatibilty
complex, kompleks zgodności tkankowej danego układu odpornościowego),
umieszczony na powierzchni błony komórkowej. Komórka nie posiadająca
odpowiedniego MHC, bądź której MHC jest zniekształcony, zostaje zidentyfikowana
jako obca i zniszczona.[23]
G. Edelman opracował zasady swoistej logiki tych procesów,
nazwanych proliferacją {i selekcją) klonalną. Kierując się nią organizm potrafi
m.in. chronić granice swojej tożsamości przed obcymi intruzami[24].
Edelman odkrywa, na przekór dotychczasowym kanonom, iż
rozpoznawanie obcych ciał nie jest procesem opartym na instrukcji (np. typie idealnym wzoru
działania), lecz na selekcji kolejnych “fal” wielu roboczych hipotez.[25].
Zamiast wyjaśniać reakcje limfocytów na obecność intruzów - antygenów, w
oparciu o informacje o kształcie owego antygenu odciśniętego (jak w
plastelinie) i skopiowanego przez przyłączone do niego odpowiednie
przeciwciało, system rozpoznający najpierw tworzy kolejne serie zróżnicowanych
populacji przeciwciał, a następnie selekcjonuje te, które coraz bardziej pasują
do antygenu, aż pojawi się to najskuteczniejsze.[26]
Wniosek stąd taki, iż neurobiologia jest nauką o modelu
rozpoznawania, którym nie kieruje żadne centrum decyzyjne, ale populacyjna
logika selekcji opisana przez K. Darwina. Porównywalna jest ona do podejmowania decyzji drogą “wiecowania”,
w której: “zwycięzca bierze wszystko”[27],
przejmując przewodnictwo. Podobnie uczestnicy wiecu zwołanego dla znalezienia
właściwej odpowiedzi na sytuację kryzysową akceptują powszechnie odkryty przez
jednego z nich, najbardziej optymalny wariant zachowań. Wspólnym wysiłkiem
pokonują dany problem, pod kierunkiem owego “odkrywcy”.
A.Damasio, G.Edelman, F. Varela, D. Dennet i inni
zakładają, iż procesy biologiczne i stany ciała oraz emocje, są prawdopodobnie
konieczną podstawą szczególnego rodzaju racjonalności, umożliwiającej
organizmowi przetrwanie. Owe niższe poziomy kierują bezpośrednimi,
wzajemnymi powiązaniami pomiędzy mózgiem i ciałem, umieszczając ciało w
łańcuchu operacji, które pozwalają na osiągnięcie wyżyn intelektualnych i
twórczych. Racjonalność, nawet jeśli dokonuje działań najbardziej
wysublimowanych, jest prawdopodobnie kształtowana i modulowana przez sygnały
pochodzące z ciała. Pojęcie tożsamości funkcjonuje zarówno na poziomie grupy
etnicznej jak i na poziomie podejmowania decyzji przez mózg, a także na
komórkowym poziomie układu odpornościowego. W sytuacji granicznej może
dochodzić do regresji, czyli podporządkowania zachowań na “wyższym” poziomie
złożoności regułom “niższego” poziomu, np. rozpoznanie obcej tożsamości przez
osobnika o “męskim” typie markera somatycznego może wywoływać impuls do
fizycznego unicestwienia “obcego”, zwłaszcza męskiego osobnika.
Tożsamość układu odpornościowego funkcjonuje min na zasadzie
dymorfizmu płciowego: ksenofobii męskiego markera
immunologicznego (MHC) i ksenofilia markera żeńskiego. Odgrywają
one kluczową rolę w regulacji doboru płciowego (zakaz kazirodztwa) i tworzeniu
systemu pokrewieństwa (zasada egzogamii), wymiany i krążenia kobiet itp. Ksenofilia,
właściwa kobiecemu markerowi somatycznemu (w okresie owulacyjnym), polega
na preferowanie partnerów seksualnych o
największej odmienności cech DNA, od własnego MHC. Prowadzi to, w warunkach
pogranicza, min do mieszanych małżeństw i powstawaniu markerów wielokulturowych
u potomstwa z takich związków.[28]
I tak na przykład najbardziej pogardzanymi wrogami dla Hucułów - mężczyzn, od
zawsze, są ich sąsiedzi Bojkowie, podczas gdy dla kobiet huculskich - mężczyźni
Bojkowie - są najbardziej atrakcyjnymi kandydatami na małżonków.[29]
“Biurokratyczne
centrum” i “wiec” - elekcja i marker somatyczny
Daniel C. Dennett,[30]
odwołując się do współczesnych
teorii sztucznej inteligencji (AI),
stara się przybliżyć zrozumienie tego,
jak mózg rozwiązuje problemy decyzyjne. Jego działanie przypomina logikę
proliferacji klonalnej układu odpornościowego, opisanej przez G. Edelmana.
Pierwsze modele sztucznej inteligencji były - zdaniem Denneta,
“biurokratyczne” - “ze sztywna, nakazowo-rozdzielczą strukturą, dyrektorem,
szeregiem podwładnych na różnych szczeblach, rozkładem odpowiedzialności i
całkowitym brakiem marnotrawstwa – wszystko musiało być z góry zaplanowane”.
Nie było w nich miejsca na choćby najmniejszy margines swobody, tak jak w
opisywanym przez M. Foucaulta – Panopticonie.[31]
“Nie ma tam żadnych niepotrzebnych pracowników. Nie ma nikogo, kto
siedziałby bezczynnie czy sprawiał kłopoty. W przyrodzie takie rzeczy się nie
zdarzają. Matka Natura gdy tworzy jakiś organizm, to zawsze na zasadzie: “Kupą,
mości panowie! Im nas więcej, tym weselej! Zabawimy się i jakoś to będzie”.
Jest to zupełnie inna struktura organizacji: ... jeśli na aktywność mózgu
popatrzymy w ten sposób – jak na masę częściowo niezależnych minipodmiotów
działających w częściowo zorganizowany sposób, z których niektóre pracują na
“jałowym biegu” – to znane nam fakty zaczynają układać się w sensowną całość, i
w rezultacie uzyskamy zupełnie inny obraz świadomości.”[32]
Później w badaniach nad AI, w miejsce modeli, w oparciu wzorce kierowane
przez centra decyzyjne pojawiły się
programy koneksjonistyczne, będące pierwszymi modelami ewolucyjnymi.
Uwzględniły one ciągłą zmianę sił panujących powiązań, dzięki czemu
wiele procesów mogło rozgrywać się jednocześnie naraz, równolegle:
“... i, co znaczące, organizacja pracy
wydaje się szalenie bezładna i nieoszczędna – sprawia wrażenie zwariowanej
metody budowania czegokolwiek: każdy z chochlików pracuje nad swym malutkim
przedsięwzięciem, powstaje masa rzeczy, lecz wiele z nich się nie udaje.
Wszystko wygląda na wielkie marnotrawstwo, lecz w rzeczywistości jest
doskonałym sposobem na uzyskanie czegoś naprawdę dobrego – w sposób częściowo
kontrolowany odbywa się nieustanne budowanie i jedynie najlepsze konstrukcje są
w stanie przetrwać.”[33]
Jedną z najbardziej oryginalnych i płodnych koncepcji jest program
komputerowy do badań nad sztuczną inteligencją, pn “Pandemonium”
Olivera Selfridge’a, który składa się z wielkiej liczby częściowo
niezależnych, “...malutkich “chochlików”. Gdy trzeba było wykonać jakieś zadanie,
chochliki Selfridge’a wyrywały się jeden przez drugiego: “Ja to zrobię! Ja to
umiem zrobić!”. Następowało krótkie starcie, po czym – podobnie jak w
demokracji wiecowej - wyłaniał się zwycięzca i natychmiast zabierał się do
pracy. Jeśli nie potrafił sobie poradzić, inne przejmowały jego zadanie.”[34]
Pewnym ograniczeniem koncepcji Selfridge’a i Dennetta, dla
zachowań ludzkich, jest rezygnacja z próby określenia kryterium, według którego
możemy zrozumieć pytanie: “dlaczego?” poszczególne jednostki “wyborcze”
dokonują aktów elekcji. Celem samym w sobie staje się rozwiązanie ogólnego problemu, z pominięciem celów cząstkowych
zaangażowanych weń poszczególnych istnień. Pojawia się pytanie, czy istnieje
jakaś ogólna, możliwie najprostsza, uniwersalna forma stanowiąca wspólne kryterium
elekcji dla każdego z tych istnień z osobna i wspólna dla wszystkich razem?.[35]
Procesy uczenia, pamięci, asocjacji i decyzji zachodzące na
poziomie funkcjonowania grup neuronowych mózgu przebiegają, wg samo
uzgodnieniowych ram (bootstrap) nakreślonych przez Jerzego Konorskiego[36]
i Davida Hebba[37].
Dokonują się one również bez centralnego nadzoru, na zasadach przypominających
demokrację wiecową, lub w sposób dający się wyobrazić jako swoisty konkurs
scenariuszy filmów wyświetlanych jednocześnie, obok siebie na jednym
multi-ekranie. Ostatnią metaforą posłużył się A. Damasio porównując reakcję
mózgu, w sytuacji konieczności dokonywania nagłego wyboru, dla rozwiązania
danego problemu, np. w sytuacji
granicznej, z szybkim tworzeniem scenariuszy możliwych dróg rozwoju
wypadków i ich ostatecznych konsekwencji. Scenariusze te stanowią skrótowe
sekwencje wyimaginowanych scen - nie jest to ciągły film, lecz raczej szybko
następujące po sobie pojedyncze kluczowe kadry.[38]
Rozwijają się one w naszym mózgu natychmiastowo, szkicowo i niemal
równocześnie, zbyt szybko, by ich detale mogły zostać wyraźnie określone.
Rekonstrukcja algorytmu ich replikacji i selekcji (“odlew i przesiew”[39])
zdaje się nawiązywać do procesu identyfikacji jednostkowego i zbiorowego
markera somatyczno-kulturowego. Wspólną ramą wszystkich scenariuszy jest zawsze
mapa ciała (obwodowy układ nerwowy), w którą wpisany jest marker “dostrojony”
do markerów obowiązujących w danej zbiorowości. Ufamy swoim reakcjom i reakcjom
innych członków zbiorowości, być może dzięki zbiorowo rozpoznawanej wspólnej
tożsamości oraz wspólnemu kodowi ułatwiającymi wzajemną komunikację i
podejmowanie wspólnych wyborów.[40]
Kod ten obejmuje reakcje neurofizjologiczne i znakowo-symbliczno-obrazowe.
Zawiera w sobie takie elementy jak: smak, zapach, biochemiczne substancje
psychoaktywne, gesty, rytm, dźwięki; znaki: symbole, obrazy, mity itp. Jest on
tworzony, aktualizowany i przekazywany również w pierwotnych inicjacyjnych obrzędach
przejścia. Być może są one źródłem dla późniejszych, specyficznych form
“strojenia” markerów somatycznych. Odnajdujemy w wielu z nich wspólną formę i
fabułę, konstrukcję wyrażaną zwłaszcza w symbolice
“drzewa świata”. Wyraża ono zasadę jedności struktur: mapy ciała,
ludzkiej jaźni, i kosmosu itp.
Strojenie
markera
(tunning)
Kształtowanie
markera zachodzi przede wszystkim w dzieciństwie (trauma porodu i emocje
pierwotne, kształtowane dalej poprzez kary i nagrody). Dalej przebiega w
okresie dojrzewania (emocje wtórne, warunkowanie symboliczne). W formie
ciągłego uczenia się kontynuowane jest do śmierci. Funkcjonowanie markera jest
procesem na tyle złożonym, iż jego opis wykracza poza ograniczone ramy
niniejszego artykułu.[41]
W strojeniu markera somatycznego, zdaniem Damasio, wypada podkreślić znaczenie autonomicznego
układu nerwowego powiązanego ściśle
z brzuszno-przyśrodkowym sektorem kory
przedczołowej. Albowiem gdy warunkujemy stan somatyczny odpowiadający
określonej emocji, reakcje autonomicznego systemu nerwowego towarzyszące
zmianom fizjologicznym ciała powodują w tym samym czasie aktywowanie
neuronowych połączeń biochemicznych[42]
Autonomiczny układ nerwowy dzieli się na dwie sieci: sympatyczną
i parasympatyczną. Ich działania wobec tych samych organów w
znacznej mierze są antagonistyczne (np.: skurcz to reakcja układu
sympatycznego, rozkurcz zaś - układu parasympatycznego).[43]
Działanie markera somatycznego obejmuje reakcje zarówno w
trzewiach (co dotyczy sieci parasympatycznej “obsługującej” mięśnie
gładkie), jak i reakcje systemu mięśniowo-szkieletowego (poprzecznie prążkowane
układu sympatycznego).
Układ sympatyczny odpowiedzialny
jest za utrzymywanie stanu pobudzenia i czujności/walki lub ucieczki, czemu
towarzyszy odpływ krwi z wnętrzności do mięśni szkieletowych. Odpowiada temu
desynchronizacja fal EEG, rozszerzenie źrenic, podwyższone pocenie,
przyspieszenie oddechu, wzrost ciśnienia i poziomu cukru we krwi i akcji serca.
Zarazem następuje ustanie aktywności trawiennej, osłabienie odporności, funkcji
seksualnych, jeżenie się włosów, wydzielanie się hormonów stresowych. Funkcją
układu sympatycznego jest zatem mobilizacja
ofensywno-obronna organizmu.
Działanie układu parasymaptycznego ma charakter dokładnie
odwrotny i prowadzi do stanów wypoczynku i odnowy zasobów energetycznych
organizmu, które na poziomie działania mózgu przejawia się w postaci
synchronizacji EEG.[44]
Obydwa systemy działają na siebie hamująco, to znaczy pobudzenie
jednego z nich prowadzi do zmniejszenia pobudzenia drugiego i na odwrót. W
istocie funkcjonowanie markera jest wyrazem ustalonego na pewnym poziomie stanu
ich wzajemnego zrównoważenia, które w pewnym zakresie podlega indywidualnemu
zróżnicowaniu. Istnieje pewien ograniczony zbiór typowych wzorców
zrównoważenia, tj zestrojenia obydwu podsystemów (charakterystycznych dla określonych temperamentów), o specyficznej
neurohormonalnej dystrybucji i uwarunkowaniu kulturowym[45].
Wprawdzie wyczerpująca analiza markera somatycznego długo będzie zagadką, warto zwrócić uwagę na
koncepcję Barbary Lex, zajmującej się neurofizjologią zachowań
rytualnych. Czynności te, jak sądzę, można by - w pewnym stopniu - porównać do
strojenia markera somatycznego.
Praktyka ta, zdaniem autorki oraz Tomasza Sikory, stosowana jest
w kulturach pierwotnych, a także np. we współczesnych terapiach behawioralnych.[46]
We wszystkich praktykach, zdaniem obu autorów, do wywoływania zmian
neurofizjologicznych za pomocą procedur
rytualnych dochodzi przez odpowiednio dozowane oddziaływanie na obie osie
sympatyczną i parasympatyczną autonomicznego układu nerwowego (AUN). Dochodzi
do tego w ścisłym powiązaniu z obu, również asymetrycznie współdziałającymi
półkulami (hemisferami) mózgu oraz innymi częściami ośrodkowego układu
nerwowego (OUN). Stąd, jak sądzą niektórzy neurofizjolodzy[47],
sensowny jest szerszy podział na dwa neuro, autonomiczno-somatyczne podsystemy:
ergotropowy i trofotropowy.
Podstawą działania systemu ergotropowego jest odruch orientacyjny i
czujna, skupiona koncentracja na obiekcie będącym źródłem pobudzenia. Oś ergotropowa jest ściśle sprzężona z lewą
półkulą, LH (OUN i tworem siatkowatym pnia mózgu) i opiera się na aktywności
układu sympatycznego AUN (prawej ręki i prawej strony ciała). Mózg skupia się,
przy jego aktywacji, na digitalnej, bioelektrycznej i kolumnowej pracy
neuronów, angażujących znaczne obszary kory w hierarchiczne i “zdyscyplinowane”
struktury. Aktywowany jest podczas rytuału, składającego się z czynności
wykonywanych w sposób sekwencyjny przy znacznej koncentracji energii i
skupieniu napiętej uwagi (zwłaszcza czynności praworęczne), gdyż każda
najdrobniejsza pomyłka dotycząca sposobu i kolejności danego aktu, unieważnia
cały rytuał.
Zaś oś trofotropowa oparta jest na aktywacji układu parasympatycznego,
sprzężonego z prawą półkulą (PH) i przejawia się w habituacji,
zmniejszeniu napięcia, stresu, relaksacji,
dekoncentracji, rozproszeniu uwagi i osłabieniu odruchu orientacyjnego.
Jego aktywności towarzyszy przewaga kodu analogowego, charakterystycznego dla
wolnofalowego (fale theta, ok 7 HZ), “rozproszonego” przepływu substancji
neurohormonalnych i powstawania “równoległych” połączeń dendrytowych pomiędzy
neuronami. Neurochemiczne pobudzenie
trwa znacznie dłużej niż aktywujące je, gwałtowne (zero-jedynkowe,
digitalne) akty “skupionej” propagacji elektrycznej.
Szlak trofotropowy i właściwy mu kod analogowy, aktywowany jest on np. podczas
marzeń sennych, medytacji, przy rozmytej uwadze ułatwiającej swobodne asocjacje
skojarzeń i analogii przy udziale obrazów i emocji uwalnianych min przez
hipokamp[48].
Zasadniczą funkcją danej kultury, o istotnym znaczeniu
dla jej przetrwania i rozwoju tożsamości jej uczestników (nosicieli) jest zatem
prawidłowe zestrojenie (tuning) funkcjonowania obydwu powyższych
“strun” - “osi”, w ramach strojenia
poszczególnych jednostkowych markerów[49].
Owe prawidłowe
zestrojenie można osiągnąć na drodze “... równoczesnej specyficznej stymulacji
obydwu podsystemów, która zachodzi przez użycie substancji blokujących lub
aktywizujących jeden z nich, ewentualnie dzięki technikom zawieszającym lub
modyfikującym działania mentalne”.[50]
Ilustracją procedury strojenia markera ujętej
w precyzyjne formy, nieomal regulaminowe, mogą być “Ćwiczenia
duchowne” Ignacego Loyoli, służące uzyskiwaniu cielesnych
odpowiedzi na precyzyjne alternatywne pytania “Co robić?: ...
albo ... albo; zadawane Bogu[51]
Medytacja
zaczyna się od stymulacji układu trofotropowego i zmierza stopniowo do
przełączenia się na układ ergotropowy [odpowiedź uzyskiwana jest wówczas
poprzez znaki cielesne, np. “trzewiowy”
skurcz/rozkurcz, łzy]. W wypadku rytuału natomiast jest na odwrót. Zaczyna się
od stymulacji, a często przeciążenia, układu ergotropowego. Odpowiedź wówczas
uzyskiwana jest w formie snów, wizji, symbolicznych obrazów itp.].[52]
Według B. Lex proces
strojenia “przełącznika ergo-trofo-tropowego”, a posługując się hipotezą
Damasio, strojenia markera somatycznego, mógłby przebiegać w np. fazach:
- Wzrost
reaktywności jednej z sieci następuje ... z równoczesnym spadkiem reaktywnosci
drugiej,
- Wobec trwałego lub wzrastającego bodźcowania
w ramach jednej - dochodzi do całkowitego wyhamowania nie uwrażliawionej sieci,
czego skutkiem może być “zachowanie odwrócenia (reversal phenomena)”,
kiedy to “... doznania bólowe odbierane są jako ... rozkosz, bodźce
uspokajające pobudzają doznania zimna przekształcone są w stany hipertermii
itp.”
- Jeśli utrzymuje się dalsze
bodźcowanie - nagle “... na drodze swoistego neurofizjologicznego coincidentio
oppositorum - pojawia się stan ich równoczesnej hiperaktywacji z
charakterystyczną amplitudą megasensacji ...
[właściwy dla] klinicznych i eksperymentalnych psychoz, w stanach snu
..., w doznaniach orgazmu i ... praktykach medytacyjnych ...”.
Lex i Sikora
zauważają podobieństwo łączące ten rodzaj praktyk “strojenia” (markera
somatycznego) z metodą terapii behawioralnej, oraz rytualnych praktyk inicjacyjnych. Odkrycie
niegdyś, u zarania człowieczeństwa, tego rodzaju zależności i możliwość ich
świadomego stosowania zbiegło się być może, z instytucjonalizacją religii. Religia jest być może pierwszą instytucją
społeczną, wyłonioną z praktyk kontroli nad stresem w procesie tworzenia i ochrony tożsamości jednostek i
grup społecznych.
Można by dodać, iż wzajemne “dostrojenie” hamowania i
dążenia do równowagi obu układów, w warunkach społecznego minimum bezpieczeństwa
i świadomej kontroli, zabezpiecza organizm przed negatywnymi skutkami nawet
długotrwałego, gwałtownego i uciążliwego stresu.. Uczy pokonywania wielu jego form, wielkości i natężenia w
przyszłości. Brak umiejętności kontroli nad stresem sprawia natomiast, iż stres
długotrwały i nieprzewidywalny zwykle trwale uszkadza układ odpornościowy oraz
wypala neurony hipokampu i kory przedczołowej (kontrolujących nadmierne
emocje), osłabia funkcje mentalne i wolitywne. Kontrola (nawet czysto
subiektywna, np. magiczna) wzmacnia naturalne mechanizmy sprzężenia zwrotnego [bootstrap]
i samo równoważenia powyższych układów. Jest to prawdopodobnie źródło rozwoju kultury, zwłaszcza religii (religo,
wiązać). Zdaniem Bronisława Malinowskiego[54]
jest ona najskuteczniejszym środkiem przetrwania.
Przeciążenie aparatu percepcyjnego przez wystawienie na bodźce powodujące reakcje lękową,
prowadzi początkowo do bardzo silnego pobudzenia układu ergotropowego, lecz po
pewnym czasie zalew negatywnych bodźców wyzwala przełączenie na wygaszający je
układ trofotropowy wraz z postępującą tonizacją, synchronizacją i habituacją
obu układów. Ich współpraca przyniesie efekt w postaci wyuczenia przyszłych
reakcji. Jakiekolwiek pobudzenie negatywnych wspomnień przyniesie równoległe,
natychmiastowe symboliczne reakcje, powiększające neuronalne sieci hamujące
ewentualne, nadmierne pobudzenia “urazowych” grup neuronowych. W ten sposób
interpretuje działanie terapii behawioralnej J. LeDoux, który jej efekty
porównuje do “przezwojenia” powiązań uszkodzonych (np. przez urazy) szlaków
komunikacyjnych pomiędzy korą płatów przedczołowych (kontrolujących emocje),
a ciałem migdałowatym (min.
wyzwalającym emocje). Wskutek zbyt gwałtownych i częstych oscylacji, sektory te
pierwsze ulegają “wypaleniu”. Wcześniejsza faza, tych ubytków m.in. może wiązać
się pojawieniem się fobii, a
późniejsza sprzyjać może pojawieniu się schizofrenii.[55]
Rytualno-transowe zestrajanie obu
markerowych ergo-trofo-tropowych “strun”/sieci, nie ogranicza się tylko
do symbolicznego utrwalenia tożsamości. Ale w sposób najbardziej skuteczny może
prowadzić do całkowitej neurofizjologicznej przemiany , która modyfikuje
funkcjonalną organizację mózgu. Służy to uwrażliwieniu, czy też raczej
“zestrojeniu” systemu nerwowego, zmniejszając hamowanie prawej półkuli, co
umożliwia jej okresową dominację. Techniki te umożliwiają - zdaniem Tomasza
Sikory – “równoczesną aktywację systemów trofo- i ergo- tropowego, co pozwala
na synchronizację rytmów kortykalnych i indukcję trofotropowego przełączenia.”[56]
C. Levy-Strauss, podobnie jak R. Jakobson,
zakłada, iż istnieje zasadnicze podobieństwo strukturalne między cielesnością i
kodami jakimi operuje system nerwowy, a analitycznymi procedurami umysłu: “...
chodzi więc o takie binarne opozycje, które byłyby tożsame dla mózgu i systemów
znakowych, które równocześnie wyznaczałyby podstawowe współrzędne
rzeczywistości.”[57]
Opozycje, “prawa – lewa” strona, oraz “góra – dół”, właściwe dla
mechanizmu strojenia markera wpisują się w opozycje neurofizjologiczne, które
na płaszczyźnie można przedstawić symbolicznie tak, aby połączyć je w jedną
figurę. Najprościej w formie, która obejmuje
czynności rytuału strojenia markera somatycznego jako ich fabularny
obraz (mit), który chce owe czynności ukształtować. Cechą istotną konstrukcji tej figury, łączącej binarne
opozycje jest zasada asymetrii i inwersji, zaczerpnięta z funkcjonowania układu
nerwowego. To co jest na górze stroną lewą, kieruje tym co jest na dole po
prawej stronie, zaś to co po lewej na dole podlega prawej na górze.[58]
Łącząc ze sobą omówione wyżej elementy na płaszczyźnie i zarazem uwydatniając
asymetrię przeciwieństwa góry i dołu, lewej i prawej strony, uzyskujemy
rysunek, który przypomina najstarszy paleolityczny symbol drzewa świata
[kosmosu], i symbol człowieka w ikonografii szamanistycznej, i wczesnych
piktogramach chińskich. Podobnie kreślą drzewa i ludzi dzieci, co pozwoliło na
opracowanie “testu drzewa” (test Kocha). Wyobrażenie drzewa stało się
wzorcem określającym normę lub zakłócenie rozwoju psychicznego.[59]

Oś pionowa: akt
elekcji [ I ] łączy mózg, ośrodkowy układ nerwowy, OUN [marker zapisany w
pamięci połączeń neuronalnych] - z autonomicznym układem nerwowym, AUN [marker
w postaci trzewiowego odruchu: rozkurcz - tak [“-”], skurcz - nie[“+”]], szlak
ergotropowy, propagacja skupiona, oś łącząca LH, lewa hemisferę/półkulę OUN -
układ sympatyczny[SM] i AUN [___]. Szlak trofotropowy [propagacja rozproszona]:
PH, prawa półkula OUN - układ parasympatyczny [PSM] AUN [----].
Skoro orientacja przestrzenna zależy od
pozycji ciała (prawa-lewa, góra-dół), na którą nakładają się kierunki świata,
można sformułować hipotezę, iż geneza funkcjonalnej asymetrii mózgu łączy się
min z umiejętnością ukierunkowania przestrzeni w stosunku do własnego ciała.
Podsumujmy. Warunkiem autonomicznego wyboru jest tożsamość jednostki
której marker somatyczny “strojony” jest w formie (materialnej, tj
neurofizjologicznej) rytuału. Forma ta jawi się przejrzyściej dzięki inspiracji
płynącej ze struktury mitologemu “drzewa świata”. Teraz opiszemy jego
pojęciową, znakową (idealną) treść, której odsłonięcie również byłoby utrudnione bez owej uniwersalnej
formy. Nałożenie na ową strukturę -
strukturę znakowej treści, uczyni
bardziej wyraźną strukturę samego “drzewa świata”. Z niej, po napełnieniu konkretną, kulturową treścią, niejako
“samoistnie” wysnuwać się pocznie fabuła mitu ...
Marker a indeks.
Struktura znakowości
Mózg
przetwarza informacje, organizując czas i przestrzeń, nasyca je znaczeniami,
generując sens za pomocą systemu znaków. J. Kordys przyjmuje od F.J. Vareli
pogląd, iż “skryta w procesie neurofizjologicznych geneza znakowości wiąże się
z cielesną organizacją podmiotu, która ujawnia się w artykulacji
symbolicznej jego działania.”[60]
Funkcjonowanie systemu nerwowego sugeruje, iż
jest on “tworem autonomicznym”. Jego wewnętrzna organizacja
determinuje funkcje mechanizmów poznawczych. Nie jest tylko aparatem
percypującym i przetwarzającym informacje napływające z otoczenia, ale również
owe informacje generuje, w celu ich dalszego przetworzenia.[61]
Spróbujmy
rozważyć, czy metaforyka trójjedynej struktury drzewa, ukazująca zbieżność “materialnej
formy” neurofizjologii i rytuału w procesie “strojenia” markera
somatycznego, nie dotyczy również struktury znaku. Jan Kordys, za Toporowem,
przyjmuje hipotezę, iż budowa znaku, analogiczna strukturalnie do przestrzennej
reprezentacji układów mózgowych, odwołuje się również do “mitologemu” drzewa
świata[62]
Przez
odwzorowanie struktur mózgowych w materiale semiotycznym człowiek stworzył
strukturę o wielkiej sile modelującej,[63]
zdolną do nadawania tożsamości poszczególnym kulturom. Dotyczy to bieżących
wyborów jak i epokowych, instytucjonalnych rozstrzygnięć, a więc pierwotnych i
wtórnych systemów modelujących.
Najbardziej
uderzające podobieństwo widoczne jest przy porównaniu pojęć “markera
somatycznego” i doniosłego, według Ch. S. Peirce’a, aspektu
znakowości: “indeksu”.[64]
Zdaniem
R.Jakobsona,[65] struktura
znakowości wg stoików, obejmuje następujące elementy:
Signatum
Signum [jedność znaku =
znaczenie]
Signans
Od niej wyszedł F. de Saussure [66],który
wyróżniał podobne elementy znaku:
znaczony[signifie’] “drzewo” [“l’arbre”] [abstrakcyjne pojęcie]
znaczenie [la
signification], np.: ------------------------- [znaczenie, wartość]
znaczący [signifiant]; drzewo [l’arbre] [konkretne drzewo].
Idąc za tą
sugestią można by nawiązać również do koncepcji R. Barthes’a,[67]
który kierując się hjelmslevowskim[68]
podziałem na konotację i denotację, dzieli znak na:
C [plan de contenu],
R [la relation],
E [plan d’expression];
Ch. Peirce’a,
tak samo jak de Saussure, rozgranicza wyraźnie “cechy materialne” – signifiant
każdego znaku, i jego “bezpośreni interpretant” – czyli signifie’.
Różnica jaka zachodzi w relacji między signifiant i signifie’,
pozwala mu wyodrębnić trzy rodzaje [elementy] znaków wg Peirce’a:
-
Działanie ikony opiera się przede wszystkim na
rzeczywistym
podobieństwie między signifiant i signifie’,
“pierwsze ma wartość
drugiego dlatego, że jest do niego podobne” [obrazy przestrzenee,
kształty]
-
Funkcjonowanie indeksu opiera się na realnej,
rzeczywistej zależnosci, przyległości między signifiant i signifie’
. Palec wskazujący pewien przedmiot jest typowym indeksem.
-
Funkcjonowanie symbolu opiera się przede wszystkim na
ustanowionej wyuczonej zależności między signifiant i signifie’,
na konwencjonalnej regule [np. znaki matematyczne].[69]
Zgodnie z postulatem R. Jakobsona, strukturę znaku da się
zatem wyrazić przestrzennie, na płaszczyźnie następująco:
symbol index ikona
Signatum, (s-e’)
C
Signum ----- R
Signans (s-a’)
E
Podział elementów
znaku jw., pozwala dostrzec to, iż nie są to tylko osobne rodzaje znaków, ale
również jest możliwe ich współwystępowanie w ramach konkretnego znaku. “Nie
chodzi o trzy kategorialne autonomiczne
typy znaków, lecz o różną hierarchię znaków przypisywaną oddziałującym
wzajemnie na siebie typom relacji między signans i signatum danych
znaków ... obserwujemy takie odmiany przejściowe, jak symboliczne ikony,
ikoniczne symbole itd.” [70]Ta
właściwość “przejściowości” znaku ukaże jeszcze pełniej swój wyraz, gdy
wpiszemy ją w obraz
symboliczno-neurofizjologiczny: “arbor mundi”. Elementy: prawy i
lewy “przechodząc” z planu pojęcia C [treści] na “górze” znaku, przechodzą na
przeciwną stronę: lewą i prawą na planie ekspresji E [formy] w “dole” znaku.
Przecinając po drodze indeksalną oś znaku, nabierają materialnej “cielesności”.

______ = oś
syntagmatyczna [przylegość umowna, metonimiczna] [odp. osi
ergotropowej] ;
--------- = oś paradygmatyczna [podobieństwo, metafora]
[odp. osi
trofotropowej];
I = oś
indeksalna [przylegość faktyczna] [odp., oś “elekcji zachowania]”;
[index = marker ogólny, obiektywny [OUN];
marker = konkretny, subiektywny index [AUN].
Kierunek ku
dołowi, zaznaczony w postaci trzech linii to kierunek materializacji, kierunek
ku górze to kierunek idealizacji.[71]
Treść znaku “przechodząc” w dół, “na drugą stornę”, od pojęcia do ekspresji
nabiera indeksalnej bezpośredniości, zmysłowej formy egzystencjalnej “hic
et nunc”, “wyznacznika” działania i mocy ekspresji w zależności od
neuro-fizjologicznych właściwości nadawcy i odbiorcy komunikatu. “Drzewo świata” pozwala zatem na pełniejsze,
bardziej zgodne z faktycznym użyciem, przedstawienie istotnych właściwości znaku,
jako kluczowego aspektu ludzkich zachowań.
Podział na:
“trzy bieguny, które wszystkie mogą współistnieć w tym samym znaku” - “trzy
dominujące aspekty” - “a najdoskonalsze są te znaki, w których cechy ikoniczne,
indeksalne i symboliczne są ... wzajemnie przemieszane”.[72]
Podział ten oparty jest na dwóch istotnych dychotomiach: podobieństwie [osi
paradygmatycznej, wytwarzającej metafory] i przyległości [osi syntagmatycznej,
wytwarzającej metonimie][73].
Ikony można by
powiązać z podobieństwem i “przestrzenno - wzrokową” aktywnością prawej półkuli
i funkcją paradygmatyczną języka, wyrażaną, materializowaną w metaforach,
ukierunkowaną w czasie na przeszłość.
Symbole wiążą
się z “czasowo - słuchową”, aktywnością lewej półkuli, funkcją przyległościową,
syntagmatyczną i wyrażaną skuteczniej w procedurach wybiegających w
przyszłość, w metonimiach.
Indeksy wyrażają
się hic et nunc, ich wartość polega na tym, “że zapewniają nas o
faktach rzeczywistych, o faktycznych wyborach i zachowaniach. Porównanie
indeksu/wyznacznika w strukturze znaku z usytuowaniem znacznika/markera w
neurofizjologicznej strukturze zachowań uwydatnia ich podobną rolę –
obiektywizację znaczenia i wyboru.
Symbolika
przestrzeni i czasu
w systemie
“drzewa
świata”
Układ mózgowych
i znakowych opozycji góra-dół, lewa-prawa, przód-tył można przedstawić jako
zbiór połączonych ze sobą punktów w przestrzeni. Powstaje trójwymiarowa figura
geometryczna, która – zdaniem J. Kordysa[74]
- wiąże w jedność przeciwieństwa służące człowiekowi do opisu najprostszych
parametrów świata:
Figura
odpowiada abstrakcyjnemu wyobrażeniu jednego z podstawowych symboli ludzkości –
drzewa świata. Jest ono najbardziej ogólnym obrazem kosmosu, formą
określającą model świata większości kultur, czy też uniwersalnym kompleksem
znakowym jednostkowej jaźni, modelowanej za pomocą obrazów, symboli i zachowań,
zapamiętywanych jako sieci między- neuronalnych połączeń. Pierwotna świadomość
mitopoetycka posługuje się nim jako symbolicznym narzędziem “strojenia”
tożsamości jednostkowej i zbiorowej. Porządkuje rzeczywistość, dzięki niemu
dane zmysłowe zostają powtórnie przekodowane za pośrednictwem symboli
semiotycznych. Arbor mundi oddziela kosmos od chaosu.
Wprowadza w ten pierwszy miarę i
organizację. Czyni go dostępnym wyrażeniu w znakowych systemach tekstów. Nade
wszystko jest całościową ramą nadającą autonomię, tożsamość, sens ludzkim
zachowaniom i wyborom.

W
zestawieniu trzech porządków: neurofizjologicznego, symbolicznego i
społecznego, ujawniają się ich wspólne , głębokie “struktury asymetryczne”
zdolne do wyrażania i rozwiązywania sytuacji dysonansu, na które narażony jest człowiek w sytuacjach
“granicznych”. Tworzą one, zgodnie z zasadą inwersji, asymetryczny podział na
dwie strony: “prawą” i górną oraz “lewą” i dolną :
strona prawa: lewa pólkula, prawa i górna strona ciała i
świata, płeć męska, sympatyczna
część układu autonomicznego, aktywna świadomość powiązana z aktywacją
tworu siatkowatego pnia mózgu, przewaga funkcji sekwencyjno-przyległościowej,
metonimicznej i syntagmatycznej, posługiwanie się symbolicznym, arbitralnym
kodem digitalnym, ukierunkowanie uwagi w stronę przyszłości i optymistycznie w
górę [ruchem dośrodkowym, prawoskrętnym] ;
strona lewa: prawa pólkula,
lewa i dolna strona ciała i świata, płeć żeńska, parasympatyczna
część układu autonomicznego, sen i marzenie związane z aktywnością układu limbicznego,
przewaga funkcji metaforycznej i
paradygmatycznej opartych na relacji podobieństwa, posługiwanie się obrazowym,
analogowym kodem o nieostrych granicach, ukierunkowanie uwagi w przeszłość i w
stronę uczuć awersyjnych [ruch odśrodkowy, lewoskrętny ku dołowi].
Oś pionowa
dzieli się na trzy części: dół (tożsamy z korzeniami drzewa i podziemnym
królestwem umarłych), środek pień, ziemia (świat doczesny) i górę (korona,
królestwo niebieskie). Oprócz relacji przestrzennych, układ ten opisuje
przebieg czasowy: przeszłość/ przodkowie – teraźniejszość/żyjący -
przyszłość/potomkowie.
Osie
horyzontalne wyznaczają dwa kwadraty wpisane w dwa mandaliczne koła,
odpowiednik analogii: światów niebiańskiego i chtonicznego – wyznaczających ład
świata doczesnego, których boki lub wierzchołki wyznaczają powtarzalny aspekt
czasu: krótkie cykle (ranek, dzień, wieczór, noc) lub długie (wiosna, lato,
jesień, zima; mitologiczne cztery ery ludzkości).
Akt wyboru
winien dokonać się w miejscu, gdzie porządek wertykalny łączy się z
horyzontalnym. Odpowiada ono sakralnemu środkowi świata, w którym odbywa się
rytuał. Według Toporowa drzewo świata
tworzące zamkniętą, uporządkowaną przestrzeń można porównać do “pola
magnetycznego”.[75]
Wciąga ono w swój obszar elementy symboliczne, a jego
porządek horyzontalny i wertykalny zapełniają różnorodne obiekty, które zajmują
z góry wyznaczone miejsca i prawie automatycznie przyjmują określone predykaty
i funkcje. Powstaje dzięki temu, niejako spontanicznie, wyraziście
strukturowana i artykułowana fabuła związana z drzewem świata. Opisuje ona
walkę i zwycięstwo elementu świetlistego, niebiańskiego [męskiego] z
pierwiastkiem ciemnym, skojarzonym ze światem chtonicznym [żeńskim].
Na kilku
kontynentach fabuła ta przyjmuje postać “mitu podstawowego”. Jego wersję
indoeuropejską w ten sposób przedstawili Iwanow i Toporow:
A. Bóg Piorunów jest wysoko, zwykle na górze, w
niebiosach (gdzie przebywa wraz ze Słońcem i Księżycem) na wierzchołku
trójdzielnego drzewa, zwróconego na cztery strony świata.
B. Wąż jest nisko, wśród korzeni drzewa świata na
czarnym runie.
C. Wąż kradnie bydło i chowa je w pieczarze, za skałą,
Bóg piorunów rozbija skałę i uwalnia bydło (lub ludzi).
D. Wąż ukrywa się pod postaciami różnych zwierząt,
kryje się pod drzewem lub skałą.
E. Bóg Piorunów konno lub na wozie uderza w drzewo,
pali je, lub rozbija kamień (młotem albo piorunem).
F. Po zwycięstwie następuje uwolnienie wód (pada
deszcz); wąż chowa się w wodach podziemnych.[76]
Gdy pojawia
się niebezpieczeństwo, jawi się ono często, naszemu ciału migdałowatemu,
wyobrażane w najbardziej pierwotnej metaforze lęku pod postacią węża, jako obawa
nadchodzącego chaosu. Strach wyrażamy symbolicznie jako: węża, smoka,
potwora. Są one upostaciowieniem lęku przed
bezładem, ciemnością w których
pogrąży się ów “nasz świat”, po pochłonięcia przez smoka. Smok, Lewiatan
to również prawzór negatywnej kobiecości (kojarzonej przez ciało migdałowate z
traumą porodu). Smok to wzorzec tego,
co bezkształtne, płynne i chaotyczne, wszystkiego, co jeszcze nie ma formy, to
symbol groźby pochłonięcia na powrót
przez żeńskie macierzyńskie łono
kojarzone z grobem, stanem płynnym,
chaosem i śmiercią.[77]
Każdorazowy
akt położenia kamienia pod gmach domu, czy świątyni powtarza akt kosmiczny:
wbić kołek w głowę wężą i unieruchomić ją - to naśladować pragest Somy czy Indry, który wg Rigwedy
- “ugodził węża w jego legowisku (VI, XVII, 9) i piorunem “rozpłatał
mu głowę” (I, LII, 10) ... Obcięcie głowy węża jest równoznaczne z aktem
stworzenia ... z przejściem od bezkształtnego do tego, co ukształtowane,
pokonanie najbardziej pierwotnego lęku.[78]
Struktura “drzewa świata” odsłania niezmiernie istotny z punktu widzenia
rozumienia ludzkich zachowań podział, pomniejszany zarówno przez neurobilogię,
jak i semiologię. Podział na dwa
biegunowo przeciwstawne, choć przyciągające i hamujące się - dwa typy markerów:
żeński i męski. Przewaga jednego lub drugiego, mierzona na skali axis mundi, w
odległości od miejsc przejścia [symplegad] do “świata ojca, tj nieba” i do
“świata matki”, tj podziemia, określająca markerowe centrum danej kultury,
określa jej matko-, lub ojco- centrczną tożsamość.[79]
Tożsamość odwzorowuje się w fabule
konkretnego mitu, który wyraża stosunek sił kosmicznych do sił chaosu, od:
równowagi [np. paleolitczny szamanizm i doktryna taoizmu], przewagi żeńskości
[neolityczna astrobiologia Wielkiej Bogini] po patriarchat [enolityczny mit
smokobójstwa].
Mamy do
czynienia wówczas z mitem, który “ożywa” i dalej żywi się, w sensie dosłownym –
rytuałem: jego cielesnością i ofiarami. W paleolicie mógł on przybierać formy
bardziej zrównoważone w stosunku do zmiennych okoliczności. Kosmizacja kolejnych
terytoriów jest kolejną ich konsekracją, co czyni ich zachowania mniej
sztywnymi, drzewo świata przemieszcza się wraz z nimi stosownie do
okoliczności.[80] Eliade
podaje tu przykład jednego z australijskich plemion Arunta Achilpa:
“... - istota
boska Naumbakula “uładziła” w mitycznych czasach ich przyszłe terytorium,
stworzyła ich przodka i ustanowiła zwyczaje. Z pnia drzewa gumowego Numbakula
uczynił święty słup (kauwa-auwa), a namaściwszy go krwią, wstąpił
nań i zniknął na wysokościach. Słup ów przedstawiał oś kosmiczną, gdyż wokół
niego właśnie okolica nadaje się do zamieszkania, przeistacza się w świat. ...
w czasie swych wędrówek Achilpowie przenoszą go ze sobą, a kierunek wędrówki
obierają zgodnie z jego nachyleniem. To właśnie pozwala zmieniać miejsce
pobytu, nie przestając być w “swoim świecie” i nie tracąc łączności z niebem
... Złamanie słupa to ... katastrofa ... nawrót do chaosu. ... jeden z mitów
opowiada ...że gdy kiedyś słup się złamał, całe plemię wpadło w panikę;
członkowie jego przez jakiś czas błądzili bez celu, wreszcie usiedli na ziemi i
już nie wstali. ... nie można żyć w chaosie. Gdy utraci się łączność z
transcendencją, istnienie w świecie staje się niemożliwe i Achilpowie muszą
umrzeć.[81]
Działanie każdorazowo naśladuje pierwotny akt założycielski. Poprzedza
je podział - symbolicznie równoważny stworzeniu świata: opanowanie chaosu przez
określenie: góry i dołu. Dalej, podział stanu skupienia i rozproszenia,
wyznaczający centrum, miejsce w którym gotowi jesteśmy przyjąć znak, który
poprzez czyn ustanawia - Święty Słup,
kosmiczną oś - podtrzymuje świat i
zapewnia łączność z niebem. Indeks: “palec boży”, efekt i symptom
uporządkowania jaźni, rozstrzyga wahanie świadomości, wybierając - wprowadza
element absolutny i kładzie kres względności i nieładowi. Oznaką, śladem,
pępkiem tej pierwotnej elekcji jest powstanie świątyni, w której Wrota
otwierające się ku wnętrzu kościoła zaznaczają uskok, dysypatywne zerwanie
ciągłości. Próg, dzielący dwie przestrzenie jest zarazem słupem granicznym,
granicą, która odróżnia i przeciwstawia dwa światy, oraz miejscem
paradoksalnym, w którym może się dokonać przejście od świata świeckiego do
świętego. W świątyni, a w ślad za nią w każdym domu, jest próg. Drzwi, w sposób
indeksalny - bezpośredni i konkretny, wskazują na przerwanie ciągłości
przestrzennej; stąd ich znacznie religijne [religo = wiązać],
gdyż są one symbolami przejścia, albowiem przez nie przejście faktycznie się
dokonuje. W świętym kręgu są “graniczne drzwi” prowadzące ku górze. Mamy do
czynienia z łańcuchem koncepcji wiążących się z systemem świata, który wyraża
się metonimicznie przez gesty oraz pewną ilość metafor, różnorodnych obrazów,
ikon, odnoszących się do znaku – indexu: axis mundi. Wokół indexu,
osi kosmicznej rozciąga się .“nasz świat”, a więc oś znajduje się “pośrodku”, u
“pępka ziemi”.[82]
Symboliczne
operacje związane z przestrzenią - wg Stefana Czarnowskiego - rozciągają
się na cały świat: “makrokosmos wchodzi do mikrokosmosu i zawiera się w nim bez
reszty. Miejsce święte jest czymś więcej niż streszczeniem i wyobrażeniem
świata: jest światem samym. Zamyka w sobie kosmos i jest mu równoważne”.[83]
Struktura, w ramach których marker jest strojony, posiada centrum
i granicę. Centrum przechowuje wzór markera, a granice wyznaczają jego zasięg.
Stefan Czarnowski[84]
uważał, iż odnalezienie centrum pozwala na zbudowanie struktury przestrzennej i
wydzielenie jej granic. Miejscem przekazywania i “strojenia” markera jest
“święte” centrum, centrum i granica są w swej istocie[85]
identyczne.[86] Owe miejsca święte uważane są same w sobie za
centrum świata “... nawet wtedy, gdy ich uboczne położenie nie ulega
wątpliwości. Podnosi się je do godności centrów. Przykład tzw omfaloi
w świątyniach greckich ... – “pępek świata” w świątyni Apollina w
Delfach stożkowaty blok marmurowy uchodzący za środek ziemi.”[87]
Sacrum, wedle
świadomości pierwotnej, ustanawia ontologicznie “nasz” świat, odróżnia go wobec
chaosu. Objawia absolutny “punkt stały”, bez którego nie jesteśmy zdolni do
wyboru: “ ... nic nie może się zacząć, dokonywać się - dopóki nie
zyskamy orientacji, ukierunkowania ... pewnego punktu stałego. Dlatego ...
człowiek religijny stara się umieścić w “środku świata”. ... odkrycie lub
ustalenie punktu oparcia - “środka” - jest równoznaczne ze stworzeniem świata.[88]
Dopiero
objawienie - świętego obszaru pozwala na uzyskanie “punktu stałego”,
zorientowanie się w chaotycznej jednorodności “ustanowienie świata” i pozwala żyć naprawdę, życiem
rzeczywistym.[89]
Jan S. Bystroń [90]
zauważył, iż w wielu przypadkach - “Grupa społeczna mająca poczucie swej
wartości, chętnie wynosząca się ponad inne .... (przypisuje sobie) osiedlenie w
samym środku ziemi ... środek świata jest zarazem miejscem świętym i
arystokratycznym, kto więc je zamieszkuje, ten z dumą podnosi swe tytuły do
pierwszeństwa społecznego”.
Wśród większości kultur pierwotnych i tradycyjnych, min u
Słowian, istniały wierzenia o środku świata usytuowanym tam, gdzie wznosi się
słup, drzewo lub góra kosmiczna. Dlatego zapewne w trakcie zakładania, a nawet
przy stawianiu domu, podejmowano zabiegi
mające na celu symboliczne odtworzenie w danym miejscu struktury środka
świata. Wówczas ów rytualnie wyznaczony punkt nabierał właściwości
autentycznego centrum. Każdy symbol partycypuje bowiem w tym co symbolizuje, ma
jego właściwości i cechy.[91]
W środku świata Kosmos przecięty jest pionową osią, której najwyższy
punkt znajduje się w środku nieba. W strefie ziemskiej oś ma swój punkt
środkowy - centrum ziemi. ... W starożytności różne ludy przypisywały sobie
zamieszkiwanie w “pępku świata” - tak bowiem nazywano ten punkt. Był on
równocześnie centrum ziemi i ośrodkiem wszechświata. Oś pionowa, jest zarazem
osią czasu cyrkularnego, wiecznego.[92]
Podobne
gesty, do czasów dzisiejszych, znajdujemy również w kulturach pasterskich (każde
rozbicie namiotu, postawienie jurty, zawiera w sobie sens stanowienia axis
mundi, wyobrażony poprzez centralny pal podtrzymujący przenośne
domostwo, czy święty pal wbity pośrodku osady). Jak podaje Eliade: “Według
legendy marabut, który pod koniec XVI w założył El-Hemel, zatrzymał się nad
źródłem i wbił kostur w ziemię. Rankiem chcąc wyjąć kij i ruszyć w drogę,
stwierdził, że kij wypuścił korzenie i pąki. Dojrzał w tym znak woli Bożej
i tam się osiedlił”. Powtarza on gest biblijny, przypominający ten, kiedy to -
“... Jakub w Haran ujrzał we śnie drabinę sięgającą do nieba, po której
wchodzili i schodzili aniołowie, i usłyszał [głos] ... Pana [:] “Jam jest Pan, Bóg Abrahama”. Zbudził się zdjęty
trwogą ... “to miejsce jest straszne. Nie jest to nic inszego, jedno dom Boży,
a brama niebieska.” Wziął kamień,, na którym spał, postawił go “na znak” i
nalał nań oliwy. Nazwał to miejsce “Bethel”, tzn “Dom Boży” (Księga
Rodzaju, 28, 12-19).[93]
Wyznaczenie centrum jest najważniejszym wyborem, gestem
założycielskim, który stanie się paradygmatem dla kopiowanych według niego
zachowań. Samo miejsce owo, dzięki temu, staje się omphalosem
tzn, wg Vincenza[94],
“zasklepioną raną” pieczętującą akt stworzenia. W sensie hebbowskim,
neurobiologicznym, to nowe szlaki i połączenia międzyneuronalne, o szczególnym
wzorze biochemicznego przekaźnictwa, pobudzone, zachowują ów stan dłużej niż
bezpośredni impuls receptorowy, oczekując dalszych wzmocnień tych połączeń.
Wzmacniane analogicznymi bodźcami rozbudowują się w autonomiczną grupę
neuronową. Rozrastając sieci wzajemnych powiązań tworzą rodzaj kompleksu,
“węzłowiska” (powiązań o “plastyczności odpornej na wygaszanie”), który z
czasem zaczyna żyć własnym życiem, emitując znacznie więcej informacji do
otoczenia, niż zeń pobiera. “Sugestywność” bodźców aktów założycielskich: ich
siła i częstotliwość powtórzeń, tworzą szlaki stałych połączeń określających
wzorce zachowań neurofizjologicznych dla poszczególnych typowych rodzajów
sytuacji.[95] Będą one dalej podstawą
kolejnych nawarstwień neuronalnych (kory przedczołowej i hipokampu)
kontrolujących impulsy wywodzące się z rezonatora emocji, ciała migdałowatego
oraz grup neuronowych, powstałych dla upamiętnienia urazów i również
domagających się wzmocnień, prowadzących do fobii i dalej do schizofrenii.
Istotą zachowania
człowieka jest wybór, przez który zachowuje on swoją toż-samość, a tym samym
symbolicznie, i całkiem realnie w postaci fizycznie istniejących sieci
neuronowych, przez co zachowuje ono istnienie kosmosu – chroniąc go
przed chaosem - bezsensem. Dlatego nasze reakcje w sytuacjach granicznych,
zagrażających tożsamości, na obcy marker
przypominać mogą reakcje
limfocytów B na obce MHC: “rozpoznaj i zabij”, co zdaje się wyjaśniać obawę i
wrogość wobec obcych. Życie w warunkach pokojowego bezpieczeństwa wśród “obcych” oswaja, uczy wygaszania tych
reakcji, działa “immunopresyjnie.” Każde sensowne zachowanie “dostraja”
kulturową tożsamość markera, a
pozbawione sensu tę tożsamość
“rozstraja”. “Istotą rzeczywistości jest
sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste. Każdy fragment
rzeczywistości żyje dzięki temu, że ma udział w jakimś sensie uniwersalnym”.[96]
Pogranicze
wielokulturowe a hipoteza znacznika/markera somatycznego.
Pogranicze sprzyja dojrzewaniu tożsamości kulturowej, tu
bowiem swojskość i obcość – pozostają
między sobą w ciągłym, otwartym lub skrytym napięciu. Pogranicze dostarcza również materiału dla refleksji nad wielokulturowością, która
dzisiaj nabiera istotnego znaczenia wobec integracji europejskiej i perspektyw
globalizacji z jednej strony, a zagrożenia ze strony zderzenia cywilizacji z
drugiej strony.[97]
S. Vincenz urodził się i spędził swą młodość na wielokulturowym
pograniczu. Temu pograniczu poświęcił swą pisarską twórczość. Jest on jednym z
największych XX wiecznych autorytetów w dziedzinie wielokulturowości.
Podkreślał wagę cielesnego - dziś powiedzielibyśmy - neurofizjologicznego
substratu w zachowaniu tożsamości kulturowej. Miłośnik antyku i piewca
Huculszczyzny jako swoiste |