Strona Seminaryjna | TARAKA || Strona Strychowa H e n r y k K l i s z k o
![]() |
O
rzesz m a t r i x twoja mać! |
![]() |
| Fantazyjna
science-fiction w rytmie kungfu. Programista z firmy
komputerowej, dorabiający po nocach jako "hacker",
o ksywie Neo (Reeves) spotyka efektowną, w czarną skórę
odzianą i bojowo nastawioną dziewczynę (Moss), która
następnie doprowadza go przed chmurne oblicze swojego
szefa imieniem Morfeusz (Fishburne), mającego opinię
groźnego terrorysty. Ów wszelako okazuje się przywódcą
grupy bojowników o wyzwolenie ludzkości i uświadamia
naiwnemu komputerowcowi prawdziwą naturę otaczającego
świata; otóż lata temu nasz gatunek przegrał wojnę z
zaawansowanymi komputerami i to, co, obecnie bierze za świat
realny jest wyłącznie złudzeniem, rzeczywistością
wirtualną przez wszechpotężny ośrodek sztucznej
inteligencji o nazwie Matrix. Po wysłuchaniu powyższych rewelacji, oszołomiony "hacker" dowiaduje się jeszcze , że dzięki swoim umiejętnościom jest szczególnie predestynowany do ocalenia ludzkości... Nadużywane niekiedy określenie "efektowny ale głupi" pasuje tu jak ulał. Obłędna praca kamery sprzężona ze staranną obróbka obrazów techniką komputerową daje niewiarygodne efekty wizualne: czy to w scenach "przejścia" między dwiema rzeczywistościami, czy w scenach powietrznych pojedynków w stylu kungfu. Przyznam, że czegoś takiego jeszcze w kinie nie widziałem: konwencja filmu animowanego w realistycznej, fizycznej materii. Ale sam scenariusz - Boże zmiłuj, kompletny śmietnik, w którym bez składu i ładu walają się elementy chrześcijańskiej mitologii, mesjanizmu, poradnikowego budddyzmu, "Alicji w krainie czarów", "Terminatora", reinkarnacji, komputerowej zabawy itd. Próżno czekać na wyłonienie się z tego kulturowego miszmaszu czegoś na kształt opowieści, którą da się śledzić - lepiej już obrać postawę jamochłona. 12-, 14-latkowie będą zapewne walić na Matrix tłumami; ja jestem już chyba za stary na taką zabawę. [Gazeta Wyborcza, wg. OM, J.Sz:] Matrix, USA 1999, reż. Andy i Larry Wachowski, grają Keenu Reeves, Carrie-Anne Moss, Laurence Fishburne. |
Tyle dowiadujemy się od "obiektywnego"
recenzenta, który działa wedle bezbłędnej dziennikarskiej
zasady: co wykracza poza zdolność rozumienia, a jeszcze w jakiś
sposób budzi niepokój, najlepiej zlekceważyć, wedle powyższej
zasady: "głupio ale efektownie" - najlepiej daną
rzecz protekcjonalnie ogłupić i poniżyć, co pozwala wspiąć
się na palcach, wyżej ponad przygłupów, na których film walą
tłumy.
Film jest
prostą bajką, komiksem wedle
proppowskiej uniwersalnej formuły, której schemat nie zmienił
się odkąd powstał pierwszy mit i bajka inicjacyjna.
Tylko jedna
jej prosta prawda jest ważna, inne elementy są oprawą,
przepysznym fortelem, który ma przykuć uwagę, sparaliżować
chłodny umysł, rozbroić go, by rzeczywisty sprawca mógł
bezkarnie wtargnąć poprzez zmysły do nieświadomych pokładów
jaźni, która w tym wieku, rozdarta wyje i pęka w
niezaspokojeniu duchowego popędu inicjacji.
Przepych,
techniczne wyrafinowanie, ogromna erudycja: filmowa, literacka,
religijna, neurologiczna itp..., są tylko chwytami uwodzenia
niezaspokojonego duchowo młodego widza, aby wciągnąć jego
uwagę w jamo-chłonne wnętrze pułapki, w której postawione mu
zostanie rozstrzygające o wszystkim pytanie o wybór: sukces
albo wierność. Zwycięstwo albo śmierć, stawką jest życie
przyjaciela, który w nas wierzy. Jasno i prosto, aż mrowie łazi
po plecach.
Recenzenci
wybór ten mają już za sobą, o czym świadczy ich sukces -
bycie na topie, szybkie pieniądze i jeszcze szybciej wyrzucone
na śmietnik sumienie. Film zrobiony jest po to, by uświadomić
młodemu widzowi, że i on stanie wkrótce przed identycznym
wyborem, a że jest to wyśrubowana i konkretna poprzeczka świadczą
dalsze reakcje widzów, zwykle po trzecim razie obejrzenia filmu:
jeszcze chwila otrzeźwienia i mamy oswojenie bezpośrednich
emocji i ich wyparcie, a przy tym samego problemu, przez rozsądek.
Dlatego
twórcy wpadli na iście hackerski pomysł z filmem-wirusem, który
ciekawi, szokuje, infekuje i rozsadza jaźń, właśnie kiedy ego
pomstuje, że dało się nabrać. Dlatego użyte środki mają
szokować i paraliżować chłodnego obserwatora rozpartego
nonszalancko i wygodnie na kanapie rozsądku, by wykorzystać
jego nagłą ciekawość i włamać się podstępem do ośrodka
emocji, niejako przez ciało i jego zmysłowe receptory, i dalej
do jaźni, przekazać apel-odezwę, co wygląda jak akt
anarchistycznej dywersji, na świadomości, klawiszu jaźni.
Przez to zaskoczenie greps trafia do złaknionego przesyłki więźnia,
jaźni zamkniętej w celi. Akt ten, jest sam w sobie dowcipny, błyskotliwy,
pełen szlachetnej gracji, choć jego autorzy płacą potem za ośmieszenie
filistra, karę wyparcia i deprecjacji. Kiedy rozsądek pozna, że
został okpiony, natychmiast zatrzaskują się drzwi przed nosem
intruza, i zostaje on jeszcze zrzucony ze schodów. Dlatego, mimo-chodem,
niegościnny "gospodarz" jaźni wychodzi na gbura,
chama i głupca, któremu brak klasy by wyczuć intencję gościa,
który właśnie przyszedł do niego, z ostatnią być może
pomocą.
Postawię
się w roli owego gbura i przedstawię garść skojarzeń jakie
pojawiły się w mej poruszonej, aktywowanej efektami specjalnymi
głowie. Są to myśli z gatunku tych które nasuwają się same
jak egzotyczne zwierzęta i rośliny, które rejestrujemy tak
jakbyśmy jedynie byli ich obserwatorami. Zasługują na uwagę
choćby z tego względu, że więcej niż o świecie zewnętrznym,
mówił o pracy naszego mózgu, o nas samych. Uwagi dotyczą
czegoś co zostało ewidentnie zainspirowane filmem, pod tytułem Matrix, ale nie jest to
literalna recenzja. Już to zdradza szokowy rodzaj doświadczenia
"styku" z tym niebanalnym produktem masowej wyobraźni
zrodzonej w hackerskich mózgach jego twórców, dlatego dla osłabienia
tego efektu zacznę od małego przytyku.
Film mówi o [tej!]
Matrix, odwzorowując sytuację
rebeliantów, którzy aby przeciwstawić się systemowej władzy,
muszą przyjąć paranoidalny sposób odnoszenia się do świata
oraz przejąć te same metody walki które stosuje Władza
Systemu, przez co główne przesłanie filmu jest tak dwuznaczne.
To tak, jakby pierwsi chrześcijanie, tak jak zeloci, potędze
militarnej Rzymu, chcieliby przeciwstawić swoje podobne
akcesoria przemocy. Dwuznaczność polega jednak na tym, że
chodzi tu również, a może bardziej o "symboliczną",
"cerebralną" przeciwwagę, a wybór : walki bezpośredniej
czy duchowej zależy od zainteresowanej tym problemem jednostki,
czyli widza.
Matrix w sensie neuro-kulturowym,
to również struktura odwzorowania globalnego neuronowych matryc-map
kognitywno-ruchowych, selekcjonowanych w określonej sekwencji
czasowej, wedle wzorców kulturowych zachowań, adaptujących je
wobec danej sytuacji deprywacyjnej, celem osiągnięcia
homeostatu. Stan deprywacji uwalnia w nim również dodatkowe
"wzmocnienia" biochemiczno-synaptyczne aktywacji sprzężeń
zwrotnych między matrycami, które skutkują m.in. takimi
cechami, jak sprawności i szybkości asocjacji analitycznych,
wedle wzorców selekcjonujących zbiory różnych scenariuszy możliwych
zachowań, w zależności od nieprzewidywalnie zmiennych sytuacji.
Produktem tych operacji są zachowania mentalno-ruchowe
odpowiednie w danej sytuacji deprywacyjnej.
Tzw. sztuki walki, np.
kungfu, to sztuka optymalizacji owych zachowań, zakładająca
bezpośrednią selekcyjną konfrontację walczących ze sobą
samooptymalizujących się jednostkowych "matrix". Treścią filmu są
neuronowe reakcje towarzyszące treningowi i walce w stylu kungfu
najpełniej aktywującej mózg co zdaje się być jego neuronową
inicjacją.
Poszczególne
zachowania są wypadkowymi operacji matrixowych i samej,
nieprzewidywalnej w swym przebiegu walki, Trudno tu mówić o ścisłych
instrukcjach dla poszczególnych "posunięć", można
jedynie mówić o wzorcach i wartościach selekcjonujących
"fałszywe", błędne, tj. nieskuteczne, tj. słabe
"posunięcia", formy zachowań. Uczenie, trening jest w
pewny sensie przygotowaniem do egzaminu walki-inicjacji, w jej
trakcie cała neuro-fizjologiczna maszyneria matrix winna "zaskoczyć"
w skrajnej sytuacji deprywacyjnej.
Deprywacja
to składnik procedury inicjacyjnej skojarzony z nadwysiłkiem i
nie poznanymi wcześniej, najczęściej wskutek wyuczonej blokady,
biochemicznymi możliwościami sprawnego posługiwania się:
zdolnościami asocjacyjno-kognitywnymi, poznawczo-pamięciowymi i
psycho-ruchowymi, wedle wzorców, dziedziczonych biologicznie,
albo kulturowo zaszczepionych, dla optymalizacji selekcji wariantów
zachowań, skutecznych dla przetrwania - tj. adaptacji, jako działań
wedle skutecznych wzorców, decyzji i wyborów. Deprywacja
wyzwala również, odblokowuje przypływ biochemicznych "dopalaczy",
których efektów wzmacniających zachowanie [kreatywność,
tempo, siła, odporność na ból], bez owych endogennych,
zablokowanych środków, jednostka nie mogła ich wcześniej
poznać i umiejętnie wykorzystać.
Inicjacja
praktykowana w tzw. społeczeństwach pierwotnych wiąże się
zazwyczaj z użyciem egzogennych psychoaktywnych środków
biochemicznych, czego behawioralnym endemitem jest u nas alkohol,
towarzyszący dzisiejszym praktykom quasi inicjacyjnym. Doznania
transowo, psychodeliczne stają się coraz częstszym substytutem
doświadczeń inicjacyjnych, które w istocie swej były zawsze
pewną całością nastawioną szczególnie na replikację wzorców
selekcyjnych. Zażywanie tych środków może być elementem
inicjacji, gdy powodują one ryzyko śmierci, a wyleczenie jest
doznaniem ponownych narodzin.
Wzorcem tu
może być sztuka walki ćwicząca aktywna pamięć proceduralną
gotową do nagłych skutecznych zachowań, siłowych reakcji na
nieprzewidywalne sytuacje, np. nagłe ataki ze strony przeciwnika
itp., co zakłada swoiste zespolenie ze zmienno falową strukturą
"pola" jako jego centralnie wewnętrznie tożsamy, w
zmienności niezmienny punkt centralny, co jest pewnego rodzaju
sztuką wymagającą wielu ćwiczeń, czego sprawdzianem jest
moment rozstrzygający w historii jednostkowej, powielający
pewien uniwersalny kulturowy wzorzec - tj. moment inicjacji.
Systemowi Matrix opartej na replikacji
wirtualnej rzeczywistości wedle instrukcji programu
komputerowego przeciwstawiony jest mózg ludzki aktywowany wedle
mechanizmów selekcji aktywowanych w sztuce walki kungfu. Ideał
filmu jest przesłanie o tym, że indywidualne "przebudzenie"
z somnambulicznego, lunatycznego stanu neuronalnej COMY jest
aktem antysystemowym.
Autorzy
zdradzają pewne swe immanentne ograniczenie, Matrix przypisując cechy
"męskie" jako mechanicznego, bezdusznego systemu władzy,
pomijając w swym scenariuszu procesu inicjacyjnego ważny dla
tej procedury moment, konieczność odpępienia, warunkujący osiągnięcie
wzorca męskiej tożsamości.
W filmie zostaje rozmyta
granica między męskości i kobiecości, która jest prawie
tak męska jak sama męskość. Kobiecość jawi się jako
jednostronne dobro. Kobiecość konfrontowana z męskością
pozbawiona tożsamości, sama nie mogąc osiągnąć swego pełnego
spełnienia odsłonić może wyjątkowo mroczną naturę,
czego Autorzy nawet nie przeczuwają.
Akt
przebudzenia zostaje wpisany więc w pewną ustaloną w owym
systemie, asymetrię potencjałów bio-kulturowych, wyżej
stawiających wzorzec megalityczny, konsumpcyjny, stadno-mrowiskowy,
bulimiczno-replikacyjny nad nieinicjowanym buntownikiem, tj.
w swej istocie podporządkowanym macierzyńskości
megalitycznej Matrix, jako jej dodatek - jest on np. "popychaczem
wózków w supermarkecie" [określenie Rodmana], jego
agentem, ofiarniczym pracoholikiem, facetem:
| MATRIX = [fr]
macica, matrice, księga wykazów podatkowych, matryca,
wzorzec; macierzysty, pierwotny; matricide - [łac]
matkobójca, matkobójstwo; matrona, matrona, [fr.]
matrona, maciora, rajfurka., matrimonium- żona, małżeństwo,
mater - matka, źródło, materia - źródło, zapas, pożywienie,
podnieta, skłonność, matrimus - mający żyjącą matkę,
[ang.:] macierz, matryca, drukarka, forma wklęsła, składnik
główny, osnowa, podłoże, skała macierzysta, FACET = [łac.] facetus - delikatny, powabny, przyjazny, grzeczny, dowcipny, humorystyczny [facetia, ae - do, w, cip; żart]; facio: czynić, robić, sporządzać, urządzać, sprawiać, , budować, zarabiać, bić pieniądze, , zdobywać, obrabiać, wykonywać do skutku, doprowadzić , zdziałać, urządzać, popełnić (zbrodnię), podnieść (krzyk), rzucić się (do ucieczki), wydać bitwę, załatwiać, prowadzić (interesy), doznać (szkody, rozbicia), sprawić, wywołać, spowodować (uczucia, stany duszy), zawrzeć (przyjaźń, przymierze), komuś czegoś dostarczyć, użyczyć, dać, z kimś coś zrobić, począć, postarać się o to, postanowić, , zrobić czymś, mianować, kazać działać, uczynić czyjąś własnością, cenić, zawinić, trzymać z kimś, stać po czyjeś stronie, składać ofiarę, ofiarować, za coś, służyć, zdatnym być. |
Para tych pojęć
matrix i facet dość
dobrze oddaje stan sytuacji asymetryczności, w której
tak naprawdę inicjowane są tylko kobiety poprzez ból porodu,
antycypowany doświadczeniem pierwszej menstruacji, potem
symboliczną raną deflorcji, kiedy to w wyniku deprywacji
i mobilizacji następuje aktywacja i scalenie i uzgodnienie, syn
i dia chronizacja matryc pamięciowych, poznawczo-ruchowych
z wzorcami przetrwania i macierzyństwa.
Po prostu
kobieta jest przystosowana by przetrwać i rodzić, mężczyzna
zaś by służyć selekcji: zabijać i być zabijanym.
Inicjacja męska służy
sublimacji i ucywilizowaniu tej drugiej funkcji, co stało się
wyznacznikiem obecnego stanu kultury i cywilizacji, będących
ekspresją i produktem w ten sposób wyzwolonej męskiej
kreatywności.
Menstruacja, z racji stanów
deprywacyjnych, biochemicznej dynamiki utrzymuje w stałej gotowości
funkcje neuronalne w stanie reprodukcyjnej gotowości. Sam poród
= ryzyko śmierci, jako skrajnej deprywacji. Towarzyszący temu
aktowi rytuał wyobcowania dopełnia inicjacyjne doświadczenie
koniunkcji śmierci i narodzin, co jest właściwe tylko człowiekowi,
z uwagi na niezwykłą proporcję organu rodnego do objętości głowy,
uwarunkowaną szczególną objętością mózgu.
Dokończona,
tj. spełniona pod "fachową" superwizją, męska
inicjacja byłaby dopasowaniem, wiernym zszyciem wszystkich
matryc całej matrix osobowości, zacerowaniem, będą usunięciem,
selekcją matryc uszkodzonych, osiągnięciem stanu tożsamości
i odmienności od megalityczno-kobiecego wzorca.
Bywają jednak inicjacje,
a jest ich obecnie większość, "napoczęte",
uruchomione, ale nie dopełnione, niespełnione i przez to,
utrwalające stan rozchwiania, niepewności, fiksacji, utrwalenia
a nie usunięcia "zainfekowanych", uszkodzonych matryc
, lub ich zbiorów.
Jest to materiał dla współczesnej
narcystycznej i autoterapeutycznej literatury, będącej
chorobliwie uzależnioną od osobliwie narkotycznego stanu
nierzeczywistości, płynnej prowizorii, podrażnienia
neurotycznego neuronowych receptorów.
Rozpoczęta i
niedokończona inicjacja to jedynie materiał, nie tylko dla
literatury, ale nade wszystko materiał dla Matrix, matriarchalnej władzy
opartej na wiecznie niedojrzałym, nienasyconym niespełnieniu,
niepełności, zależności od bezpieczeństwa, wyrozumiałej,
czułej opieki, i dlatego wymagającej posłuszeństwa i ofiary,
służenia nieprzewidywalnym histerycznym nastrojom i kaprysom władzy
= macierzyńskiej, macicznej Matrix, której uzależniający
lunatyczny wpływ realizuje się w tym, że się ją jednocześnie,
chcąc nie chcąc, oż kurwa mać! - nienawidzi i kocha.
Ten rodzaj
napoczętej i niedokończonej inicjacji dopełniony w swym
zafiksowanym niespełnieniu, zostaje w akcie kopulacji, jako
swoistej immatrykulacji do matricule, matrykuły, tj. księgi w-pisowej,
jako przypisany jej numer do w-pisu, tj. również matricule,
zostaje ów immatrikulant -martriculaire, wpisany do matrykuła,
zamienionej wówczas w matri-monium tj. stan małżeństwa z Matrix, spełniany w którymś
z rozlicznych biur, agence, jako jej agent matrimonial, w
dozgonnej służbie i spełnieniu ofiary, facio, jako facet
i agent owej Matrix, wieczystej księgi podatkowej.
Charakter
buntu wobec wielkości Matrix, wyrażony w filmie pod tym tytułem,
mimo olśniewających multimedialnych efektów i patetycznego
przesłania, gdzieś w głębi wyraża ten stan duchowy, który
odczuwają zbuntowani faceci.
[Facet to słowo
- które z pewnym odcieniem lekceważenia, irytacji, ustawicznej
pretensji i pogardy, płynących z wiecznego niezaspokojenia -
wypowiadają najczęściej, młode przedstawicielki Matrix.]
Ten stan to tzw.
momenty wkurwienia, słowo kurwa najczęściej używane
przez facetów jako przecinek, akcent i wykrzyknik
znajduje najpełniejsze rozwinięcie swego sensu jako "kurwa
mać!", kiedy to na mgnienie oka, facet [delikatny,
powabny i elegancki, żartowniś i do-w-cip-niś] zamienia się w
matricide, matkobójcę, kiedy to w jego, zamglonym chęcią
mordu umyśle, matrona zamienia się w maciorę i rajfurkę,
matrone.
"Job
twoju mać!" to nie tylko puste hasło buntu,
upokorzenia i negacji społecznego porządku, ale u niektórych
tzw. pierwotnych ludów, rzeczywiście lub symbolicznie spełniany
akt, ważny moment, potwierdzenie i domknięcie rytuału
inicjacyjnego, kiedy mężczyzna gwałci swą więź z matką
i ostatecznie zrywa pępowinę ze stanem chłopięcym.
Powyższe
hasło oddaje być może reliktowy sens stanu duchowego jaki
towarzyszył kolejnym falom wzburzenia zbuntowanych,
indoeuropejskich młodzieńców wyrywających się na rydwanach z
poleskich błot i bagien [w których pozostali w końcu jedynie
Bałtowie i Poleszucy] na stepowy przestwór dzisiejszej Ukrainy,
z intencją jego spełnienia i odreagowania w formie
rzeczywistych i bezpośrednich gwałtów dokonywanych na kobiecej
cywilizacji megalitycznej [Matrix - skała macierzysta],
neolitycznej Europy.
Część tych
stepowców przesiadła się później z rydwanów na wojenne okręty,
by na morzu doznawać szczególnie intensywnie, ewolucyjnego
mechanizmu selekcji, by jako Wikingowie i Normanowie przenosić
swą pasję ucieczki/podboju na cały świat,
aby na
koniec odnaleźć wytchnienia w cywilizacji "żeglowania"
po Internecie, MEGA-HITACH, supermarketach i znajdując spełnienie
swych żądz, w mrożących krew w żyłach grach komputerowych.
Powyższe
uwagi dotyczą tego, czego w filmie moim zdaniem brakuje,
a więc nie może być traktowane jako argumenty krytyczne, a
raczej jako pochwała jego wartości inspirującej, która
streszcza się w hipotezie, że źródeł "prawdziwej"
inicjacji należy poszukiwać w pierwotnym szamanizmie, w którym
nacisk położony jest na emocjonalnej autonomii chłopców od
uzależniających, destrukcyjnych związków a matką i kobiecością,
sygnalizowanych przez kompulsywne używanie powyższych wulgaryzmów,
co jest widomym symptomem owej bezradnej zależności.
Matrix
w głowie i Matrix systemu to jedno, warunkiem
inicjacji jest jej symboliczne uśmiercenie, a więc również
uśmiercenie siebie... po to, aby jak to mówił Nietzsche
odrodzić się jako tańcząca gwiazda... jak w kungfu, co film
ukazuje w olśniewający sposób, i mimo tych moich skojarzeń i
uwag, a może właśnie dzięki nim, uważam , że film ten jest
OK!
Strona Seminaryjna | TARAKA | Strona Strychowa |
| T A R A K A Edition (C) Wojciech Jozwiak |